Wyświetlono posty znalezione dla frazy: program naprawczy klasa

stosunki uczeń - nauczyciel

Tyle pięknych, ale niewypełnionych treścią słów padło przy okazji mówienia o
reformie: że wyrównać szanse, że traktować podmiotowo,że nauczać aktywnie
itp.Nie mogę jako nauczyciel zrozumieć jednego: dlaczego nasza pani minister
czy inni nawiedzeni reformatorzy nie widzą prostego (przynajmniej dla mnie)
związku między jakością nauczania a liczbą uczniów w klasie.To winien być
główny postulat reformy!!!Mamy niż, zamiast wykorzystać go, by zrobić normalne
24-25 osobowe klasy, proponuje się zamykanie szkół (patrz: Łódź), zagęszczanie
klas.Miałam I LO 23-osobową, po roku władze kazały klasę "dopakować" i w II
klasie mam 32 uczniów, naprawdę widzę różnicę w jakości nauczania, a mam ich
przygotować do nowej matury. Wiem też, że winni będą za porażkę nauczyciele i
jedynym efektem słabych wyników także matur (bo słabe wyniki gimnazjalne już
mamy!) będzie pisanie programów naprawczych, które zdadzą się psu na budę, bo
nie można dobrze uczyć w tak licznych klasach (jak w 32-osobowej klasie KAŻDEGO
nauczyć pisania interpretacji wiersza?). Zgadzam się także z innymi
wypowiadającymi się na forum,że nie każdego można nauczyć i że nie da się
zadekretować (jak chce pani minister) powszechnej matury (problem liceów
profilowanych wyjdzie dopiero po pierwszej nowej maturze. Pozdrawiam.

 » 

30- procentowy absolwent z maturą

Masz jakiekolwiek wątpliwości, kto zostanie uznany winnym? Pewnie,że winę
zrzucą na nauczycieli.W moim ośrodku metodycznym już można zapisać się na kurs
pisania programu naprawczego (czyli znowu sterta papierzysk).Władze oświatowe
nawet się nie zająkną,że matura nie powinna być dla wszystkich, klasy nie mogą
być 30+, jeżeli chce się mówić o efektywnym nauczaniu."Chciałoby się wielkich
rzeczy, a tu rzeczywistość skrzeczy...", prawda?

nauczyciele analizują ....a kiedy uczą???

spirala obłędu :(
Menis wydał rozporządzenie o nadzorze. Menis żąda wyników. Kuratoria żądają od
dyrektora, tworząc własne polecenia dla dyrektorów. Ci, chroniąc własną skórę
(mimo narzekań i świadomości absurdu- patrz: forum OSKKO), zapędzają do pracy
grono...
Rozumiem potrzebę analizowania wyników, porównywania ich, tworzenia programów
naprawczych. To ma sens, działa na korzyść uczniów.

Ale nie pojmę NIGDY , po co mam tworzyć "papierowe d...chrony" w stylu:
protokoły spotkań z rodzicami, zbieranie podpisów od rodziców, że byli na
zebraniu, protokoły spotkań zespołu przedmiotowego, pisany w czerwcu program
wychowawczy na 3 lata dla klasy, którą zobaczę pierwszy raz we wrześniu... itp.

Jeśli szef chce zobaczyć moją wywiadówkę, niech przyjdzie. Niech spyta
rodziców, jak było.
Skoro programy przedmiotowe są napisane, testy ułożone, po kiego protokół, że
było spotkanie zespołu na ten temat???
Jak mogę, nie znając uczniów, ich problemów, spraw, temperamentów, uzdolnień -
pisac mądry i dla nich(!) program wychowawczy?

Odpowiedź jest zawsze ta sama: wizytator wymaga. A wizytator ma podstawę:
rozporządzenie o mierzeniu jakości pracy szkoły. W to obłe paskudztwo da się
włożyć każdą treść :(
I zamiast przeczytać stos wypracowań, piszę protokoły, klepię tabelki,
przyrastam do komputera....
Może dlatego jednym z wymagań awansu zawodowego było stosowanie technologii
informatycznej" ? ;)

NIEPUBLICZNE SĄ NIESŁUSZNIE UPRZYWILEJOWANE!!!!!!!

"Nauczyciele muszą się zastanowić..." "Program naprawczy....
Taaaaa.... A ileż to dziatek w klasie jest w tych super niepublicznych
szkołach? Bo moja znajoma miała 9. To ona musiałaby się bardzo starać, aby ich
nie nauczyć matematyki.
U mojej córki w publicznym liceum jest 34.
A tak poważnie - podstawą analiz są różne warunki "na wejściu". Dlaczego zatem
tak bardzo bulwersują nas wyniki? Przecież porównujemy coś, co z założenia jest
nieporównywalne.

 » 

Koszmar w katowickim gimnazjum

Wypowiedż tajemniczej "kawy" jest przejawem utajnionych kompleksów badź traumy
z dzieciństwa. Natomiast Radkowi dziękuję za krótką, acz celną ripostę. W tej
samej szkole, o której z bólem wspomina "kawa", nauczyciele ślęczą godzinami
nad programami naprawczymi, w tej samej szkole pedagodzy osiągają sukcesy wraz
ze zdolnymi uczniami, w tej samej szkole chemiczka, fizyczka, matematyczka czy
polonistka niejednokrotnie dają uczniowi dzisiątą, setną i tysięczną
szansę...Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że do tej szkoły chodzą uczniowie,
którzy na polecienie nauczyciela "zapisz 3 do kwadratu" rysują na
tablicy "trójkę" i obok niej malutki kwadracik???Nie jest to niczyją winą, że
często spotykają się tam z debilizmem...ups, przepraszam - teraz się na ten
stan chorobowy mówi "upośledzenie w stopniu lekkim". Spróbujmy może wyobrazić
sobie 40% II klasy gimnazjalnej, która nie potrafi CZYTAĆ I PISAĆ. O czym my tu
dyskutujemy? O co się czepiamy? To jest wtórny analfabetyzm? Kto za to
odpowiada? Nauczyciele?? Chciałąbym tu w końcu usłyszć o ich prawach i
obowiązkach uczniów i rodziców!!!!! Pytam, gdzie była mamusia ofiary, bo na
drodze dedukcji można wyciągnąć wniosek, że od przełomu września i października
nie kontaktowałą się ze szkołą, a przede wszystkim nie rozmawiała otwarcie ze
swoim synem, Ale oczywiście winna jest szkoła, dyrekcja, pedagog, psycholog,
policja, woźna i sam Pan Bóg.... Dość tego gadania - to jałowa dyskusja. W tym
kraju nigdy nie będzie dobrze...

Grzechy klasy politycznej!

Generalnie święte słowa, ale „To nie jest konkurs inteligencji, dobrych manier,
elegancji języka, czy zdrowego rozsądku.” Fakt. Te zalety nie tylko okazały
się niewystarczające, aby skutecznie rządzić przepoczwarzającym się państwem,
ale niekiedy okazały się swoją własną karykaturą. Niestety niektórzy politycy
wykazali się dość naiwnymi pojmowaniem zadań jakie stoją przed tzw. klasą
polityczną. Bardzo złośliwie i nie całkiem sprawiedliwie można powiedzieć, iż
część z nich uważała, że przede wszystkim mają ładnie wyglądać. Ta złośliwość
jest tylko częściowo usprawiedliwiona, ponieważ „eleganccy” politycy, dość
szybko zostali zaatakowani i choć są obecnie obwiniani za wszystkie
nieszczęścia, nie mieli okazji do swobodnego realizowania jakiegokolwiek
programu. Teraz znowu, przy okazji populistycznej propagandy , zaatakowane
zostały inteligencja, przyzwoite maniery, poprawność i zrozumiałość języka a
także zdrowy rozsądek. Szacunek dla tych cech nie jest warunkiem
wystarczającym, ale moim zdaniem, koniecznym rozpoczęcia działan naprawczych.
„To konkurs polityczny, czyli trzeba mieć silną wolę, jeżeli chcemy, żeby
demokracja wygrała.” A do czego ma być ta silna wola zastosowana? Moglibyśmy
mieć jakąś nadzieję, gdyby politycy mieli dobrą wolę wytężonej pracy a nie
próbowali ciągle robić oszołamiającej kariery na śmietniku

Program naprawczy ???

scher napisał:

> > Ja nie muszę pisać planu naprawczego za to motywację oceny
> > niedostatecznej gdzie muszę napisać co zrobiłam aby uczeń tej
> > oceny nie miał
>
> To samo. Polecenie na piśmie z podaniem podstawy prawnej. W
> przypadku opornego dyrektora zagroziłbym, że tego typu polecenia
> będę traktować jako mobbingujące mnie szykany. Zbędna biurokracja
> odciąga nauczyciela od ucznia, uniemożliwiając mu rzetelne
> wykonywanie podstawowych obowiązków służbowych. A zgodnie z
> przepisami dyrektor ma obowiązek zapewnić pracownikowi optymalne
> warunki pracy.
>
> Rozporządzenie wymaga uzasadnienia oceny wyłącznie na prośbę ucznia
> lub jego rodziców. I to niekoniecznie na piśmie!
>
Całkowita racja. Jeśli ktoś chce programu naprawczego, to niech sobie napisze. N-l zrealizowal program zgodnie z przepisami, zastosował regulamin oceniania i promowania i zrobił wszystko co do niego należy. Dyrektorzy są, podobnie jak nauczyciele,którzy dzielą się na osoby uczące i nauczycieli, z konkursu i tylko tyle, albo z konkursu i wiedzą po co tu przyszli.Jeśli uczeń ma problem, to może zgłosić się do pedagoga, do poradni , do wychowawcy itp i oni wspólnie mogą stwierdzić, że albo jest uposledzony umysłowo, albo wagarował itp. No chyba, że w klasie jest takich uczniów więcej, wówczas należy wyciągnąć wniosek, że w klasie pracowała osoba ucząca, a nie nauczyciel i należy zastanowić się nad dalszym losem tej osony.

Glos Zakrzewa i okolicy

Moralnosc pani Dulskiej?
W domach mozna rozmawiac ale publicznie nie?
Nie przesadzajcie wszystkie rodziny sa zainteresowane dobrem ich dzieci.
Kazde dziecko wracajace ze szkoly do domu przynosi rodzicom jakies nowe wiesci.
A to dyrektorka zabiera komorki albo, zakaz ich uzywania albo zakaz modnych
ciuszkow albo to ze ostatnio w szkole nie wypuszczaja dzieci na przerwy bo
wdrazaja "program naprawczy".
A ten program naprawczy to wyglada jak po wojnie plan piecioletni ciekawa
jestem kiedy dzieci z ostatnich klas beda przerabialy material aktualny?

To wszystko jest tez i nasza wina bo jak szkola urzadzala "bibki" imprezyki czy
schadzki w Poziomce to nikt tego nie chcial widziec.
Bo kto sie chce narazac pani dyrektor nawet jak ta na lekcjach historii leczy
kaca. Bo przeciez zalozyla ciemne okulary i tego dzieci nie widza.
Albo ja skrytykowac za niekonsekwencje bo nastoöatkom zabrania pokazac sie w
modnym ciuszku czy z odkrytym brzuchem.
Ale sam nosi mini spodniczki i siada w klasie przed pierwszym rzedem chlopakow
dorastajacych pokazujac cale przedsiewziecie. Tak jak by to byla lekcja
anatomii. Od ucznow wymaga sie schludnego wygladu a same nauczycielki ubieraja
sie jak przyslowiowe tinis mimo, ze 40-tka im ryczy.
Takich i innych spraw jest o wiele wiecej i nalezy o nich mowic na wywiadowce
nawet kosztem przeniesienia dziecka do innej szkoly.
Bo zemsta bedzie i tego tez trzeba sie spodziewac.
Konsekwencje poniosa nasze dzieci a nie nauczyciele.

Ale ja sie nie boje i wlasnego dziecka nie dam szykanowac!
Do Glomska nie jest daleko i tamta szkola jak widac ma lepsza opinie.

Zakrzewo?!


Moze Zlotow byl laureatem w konkursie plastycznym albo mial najlepsze miejsce
pod wzgledem czytelnictwa:-)
Nie wiem czy wiesz, jak to jest w szkolach ze wszystkimi konkursami i nagrodami.
Nawet najgorszym uczniom w szkole daje sie nagrode na koniec roku.
By podbudowac i zachecic na przyszlosc do pracy.
Nauczyciele wiedza o tym najlepiej bo z tym problemem borykaja sie na codzien
np. jaka dac ocene.
Mozna ja zawyzyc, mozna kogos zostawic w klasie na drugi rok albo wyciagnac za
uszy.
Tak czy inaczej chodzilo nam dzieci z Zakrzewa.
Reszta swiata niech zajmuje sie swoimi dziecmi.
Juz samo to, ze mieszkaja tutaj w tej dziurze ma negatywny wplyw.
Wystarczy spojrzec na nie gdy pojada na jakas wycieczke.
Nawet w Pile czuja sie zagubione.
Wiec o czym tu rozmawiac.
Do tego dochodzi wszystko to co nie jest realizowane programowo w szkole.
Program naprawczy itp...

Bomba sezonu w zakrzewskim gimnazjum:-)

W Zakrzewie az huczy od przeroznych dyskusji, dociekan, pomowien i innych
takich.
Kraza nawet tu i tam wydruki ze strony internetowej pod tytulem BOMBA w
Zakrzewskim Gimnazjum.
Coz to takiego?
Wielu dopiero teraz dojrzalo te strone. Nawet sa oburzeni, ze sie tutaj pisze,
bo przeciez stad moze czytac cala Polska a nawet zjednoczona europa.
A przeciez jest tylu madrych ludzi w tej miejscowosci.
Czyz wczesniej nikt nie widzial tych problemow.
Udawali ze internet nie dotarl do Zakrzewa.
Czy Wydzial Promocji Urzedu, ktory nie chcial robic rozglosu - powie teraz ze
nie wiedzial o tym iz istnieje taka strona?
Teraz gdy takie roznosci kraza po wszystkich kontynentach - troche glupi0o co?
Tak moi drodzy to postep, technika wkroczyla nawet pod strzechy i nawet pani
Dyrektor gimnazjum doczekala sie Zjednoczonej Europy. Teraz mozna czytac na
formum jak to uczniowie z czwartej klasy przerabiaja program z klasy trzeciej,
ci drugiej klasy szukaja ksiazek po calym Zarzewie z pierwszej klasy!
O co chodzi? Ano w Zakrzewskich szkolach wdraza sie PROGRAM NAPRAWCZY.
W takim razie kiedy beda uczniowe przerabiali material z trzeciego i czwartego
roku?
Jakas pani napisal tutaj na forum ze jest dumna z tego ze jej dziecko chodzi do
tego gimnazjum.
Ja nie widze powodow do dumy szczegolnie gdy nauczyciele zwalaja teraz wine na
nasze dzieci, rodzicow itp.
Sami nie sa winni bo za malo zarabiaja:-)

Co dalej z walącymi się kamienicami

Prawda jest taka-Gorzowa nie da sie uratowac
Cala dyskusja jest nie na temat.Fakty:pol miasta sie sypie juz i nie ma zadnego
ratunku ani programu naprawczego;nic sie nowego dla przecietnej kieszeni nie
buduje,czyli mieszkancow ruin nie ma gdzie wyprowadzic;Unia nie da szmalu na
renowacje polowy miasta-moze dac na kilka obiektow najwyzszej klasy;w dajacej
sie przewidziec przyszlosci zero informacji co z tym zrobic...A juz
porownywanie Gorzowa z Sopotem,gdzie studiowalem i mieszkalem,to wiem,jest
zalosne.Sopot to najdrozsze miasto w Polsce,drozsze od Warszawy.Gorzow to
absolutna prowincja.Tam ludziki z calego kraju z kasa wkladaja pare milionow w
stara kamienice,zeby miec na lato,gdzie przyjechac.Tu,nad Warta,jest moze 10
moze 15 ludzi ze szmalem.Reszta to budzet i aby do pierwszego.Dlatego los
miasta jest przesadzony...

ZLIKWIDOWAĆ KARTĘ NAUCZYCIELA !!!!!!

Oj, chłopie naiwny jesteś. Moja żona po 7 latach pracy zarabia gó..ane
pieniądze, w międzyczasie skończyła 3 studia podyplomowe i niezliczoną ilość
kursów. Pracuje średnio 50 godzin w tygodniu sprawdzając tysiące prac i
opracowując dziesiątki dokumentów w jakichś chorych programach "naprawczych"
(pozdrawiam redaktorów GW odpowiedzialnych za "Szkołę z klasą", takiej "sztuki"
nie widziałem jak żyje, wysiada nawet przy tym ISO 9000). Jest jedną z
niewielu, którzy chąc coś zrobić z tym syfem w szkole, problem w tym, że
większość belfrów to sfrustrowani ludzie, którzy stracili już resztki nadziei,
że komuś w tym kraju będzie zależało na edukacji.
Niech zniosą kartę nauczyciela, to urzędy będą zatrudniać tylko stażystów, bo
najtańsi, albo płacić kontraktowym zaniżone stawki; zobaczym kto wtedy będzie
uczył w państwowych szkołach. Poziom sięgnie dna absolutnego, ale co tam żeby
wyfedrować sobie wcześnieszą emeryturę wystarczy zawodówka.

Rosja nie wygrałaby wojny z Polską

Ze wzruszeniem czytam wypociny rosyjskich dysydentów. Ludzi, którzy często
powalają na kolana swą naiwnością. Nawet, gdyby brać poszczególne zdarzenia i
czynniki z osobna, nie zmieni to obrazu całości.

A jeszcze jedno. Mitologizujemy naszą rzeczywistość lat 30-tych. A prawda jest
tymczasem taka, że średniej klasy dowódca wojskowy będący równocześnie dość
zdolnym przywódcą politycznym, za którego rządy Polska zapłaciła zarówno
wspaniałym programem naprawczym na kryzys lat 20-tych jak i późniejszym
szeregiem błędów i porażek w polityce wewnętrznej (Bereza Kartuska,
znienawidzenie przez mniejszości narodowe) na które nie mogła sobie pozwolić. I
tenże przywódca wyznaczył swych następców, zupełne miernoty, notabene dzieląc
władzę między "zamek" a "wojsko". Ludzi którzy jako tako sprawowali się jako
jego lokaje, ale byli zupełnie bezradni, gdy przyszło im podejmować samodzielne
decyzje. Co aż nadto było widać we wrześniu 1939 roku.

To jest w sumie temat rzeka. Ale nie oszukujmy się. Polska nie miała ŻADNYCH
szans w 1939.

Smutne ale prawdziwe.

pozdrawiam

Zastraszona ofiara przemocy boi się chodzić na ...

Łatwo jest być dziennikarzem i przedtawiać szkołę ze swojego punktu widzenia (
zaobserwowanego przez telefon). Łatwo w ogóle krytykować poczynania nauczycieli
i dyrektorow szkół. Szkoda, że za krytyką nie idą podpowiedzi, jak wybrnąć z
problemu. Znam sytuacje, gdy złe zachowania uczniów nie były przyjmowane przez
rodziców do wiadomości. Znam sytuacje, gdy rodzice głośno mówią, że nie mają
czasu na zajmowanie się dziećmi, bo pracują. Znam sytuacje, gdy informowanie o
karygodnym zachowaniu ucznia uderza w nauczyciela. Nauczyciel pisze program
naprawczy, jak wychować np. dwunastolatka, u ktorego w domu najczęściej
używanym słowem jest k .... i ch..., a rodzice cieszą się, jak dzieciak
przyniesie fant do domu. Praktycy podpowiadają - zmniejszyć liczebność klas,
tworzyć male szkoły, dać szkołom pedagogów i psychologow z prawdziewgo
zdarzenia na caly dzień, a nie na trzy godziny.Nie ma w tej chwili szkołt bez
przemocy. Jest przemoc ukryta, psychiczna. Ciężko jest ją zauważyć, ale trzeba
z nią walczyć. Niestety, w nasze szkoły wchodzą tabuny psychologów, jak wydarzy
się tragedia. Stanowczo za późno.

Pierwsze oceny "Trójek Giertycha"

Nikt, kto nie jest na codzień w szkole, nie jest w stanie ocenić, na ile jest
bezpieczna. Takie trójki niczego nowego nie znajdą. Zwłaszcza, ze terminy
takich kontroli są znane i szkoły się do nich "przygotowują". Dyrektorzy będą
ukrywać, co tylko się da. Nauczyciele w obecności dyrektora niewiele powiedzą.
Uczniowie przed obcymi nabiorą wody w usta, rodzice podobnie.
Niby wszystkim zalezy na bezpieczeństwie w szkołach, ale jakoś naprawa idzie od
złej strony.
A pomysły na naprawę jakieś są, ale ... . Obawiam się, że pieniądze zostaną
utopione w niekoniecznie trafione inwestycje. Np. kamery nie w każdej szkole są
potrzebne, bo male placówki doskonale radzą sobie bez nich. Programy
komputerowe typu Beniamin też niekoniecznie, zwlaszcza, że uczniowie zs
szkolnych komputerow korzystają przeważnie tylko na lekcjach.
Zastanawiam się, czy jest jakiś pomysł, poza szkołami pod specjalnym nadzorem,
co zrobić, jeżeli te kontrole wypadną źle. Czy szkoły dostana pieniądze na
dodatkowych pedagogów i psychologow? Czy będą dodatkowe pieniążki na zajęcia
pozalekcyjne, a przynajmniej na piłki na zajęcia wf? Czy spowoduje to, że klasy
będą mniej liczne? Obawiam się, że to znowu pójdzie w stronę programow
naprawczych.

No i mamy cud w rudzkiej oświacie

No i mamy cud w rudzkiej oświacie
Informacja zamieszczona przez p. dyrektor MZOPO o wynikach
tegorocznego sprawdzianu klas VI opublikowanych ne stronie MZOPO są
żenujące. Pogrubione miejsce 25, na któym znalazłą się Ruda ( na
stronie www.oke.jaworzno.pl) takiej rubryki w ogóle nie ma. To
dzieło p. dyrektor, ma to być dowód , jak zadziałał "program
naprawczy", który wymyśliła. Nic a nic wyniki sie nie polepszyły,
jesteśmy w dlaszym ciągu na tej samej pozycji co przez kilka lat. W
roportach na w/w stronie można dokładnie prześledzic wyniki naszych
dzieci. Mieliśmy wynik - niżej średniej i dalej taki mamy. Na
przedstawionych mapach w raportach - byliśy na przedostatnim
miejscu - i nadal jesteśmy. ( w skali od 1 do 5 )Średni wynik
uzyskany przez naszych uczniów 24, 80 ( max 40 p)- w przeliczeniu
na % wiedzy i umiejętności daje 62 %, a więc jest niższy od
ubiegłego roku, który wyniósł 25,04 = 62,6 % poprawnych
odpowiedzi. To 25 miejsce, czy 29 w ubieglym roku - o niczym nie
świadczy. Nie ma sukcesu, są tylko wydatki na drukowanie testów,
uczniowie wyćwiczyli odwracanie kartek w testach, w szkołąch
przepadło wiele innych lekcji, gdy uczniowie co miesiąc pisali testy
i tyle. Ten "fakt" podany przez MZOPO - jest "zamydleniem" oczu p.
prezydentowi. Parcie na wynik - jak napisała o naszym mieście Gazeta
Wyborcza - i tylko to miała sie liczyć, ale ktos sie przeliczył.
Sukcesu nie ma.

Port bez węgla upada

Oto cały obraz portu po rządach takich menagerów jak Popik, Montwiłł, Rutkowski
a teraz wcale nie inaczej zapowiadający się Catewicz ze swoim znakomitym
zespołem zarządców - darmozjadów PiSowsko LPRowskich. Polityczna piaskownica
chłopców od lewa do prawa. I co ich łączy - bezgraniczna głupota, brak
podstawowej wiedzy o zarządzaniu portem i tymczasowość inwestycyjna, finansowa,
rozwojowa. Ale kumoterstwo polityczne, korupcja, głupie inwestycje, indolencja
marketingowa.... Trwać przy żłobie i karmić kumpli a załogi już bez mała
wszystkich spółek skazane na powolne albo i szybkie upadlanie i upadanie. To co
ujawnia buc Kowalewski ujawnił niedawno o drugim Kowalewskim i Zaczyku Pan Klasa
z Kuriera. Zniszczone zaplecze techniczne portu - Portowe Centralne Warsztaty
Mechaniczne, zniszcona Drobnica, ledwo dyszący Bulk Cargo, teraz upadające PH
Świnoujście, drenowany podatkami i wydmuchiwany przez nowego właściciela
zmonopolizowany pseudoprywatyzacją Elewator. Poza ZUŻ-em cały socjalistyczny
port pada. Dobrze sobie radzą tylko wcześnie i niekorupcyjnie sprywatyzowane
kawałki portu. Oto cała prawda. Nikomu z tych pseudo zarządców nie zależy na
silnym porcie tylko na własnej kieszeni. Załogi następnych programów naprawczych
nie wytrzymają. Bo dlaczego bieda ma zaglądać tylko do nich. Watykan w marmurach
i złoconej metaloplastyce ze stadem uganiających się po pieciu kondygnacjach
urzędnikach jakoś sobie radzi. Ma na wszystko. Ryba psuje się od głowy. A głowa
jaka jest każdy widzi. Na czele tego kołchozu minister z nadania Giertycha i
dlatego ta kicha.

Aaaa...

nauczyciele nie muszą się nikogo i niczego bać.Mają taki materiał
ludzki jaki mają i do tego absurdalny program w absurdalnym czasie,i
jeszcze rodziców/ambitnych znawców tematu/.Po wynikach dyrektor
pisze tzw.program naprawczy - nie bardzo wiadomo dla kogo bo przecie
zdające klasy odeszły do innych szkół i karawana idzie dalej.A mamy
znów się pienią o kolejne pozycje,zamiast same wziąć się za ich
czytanie.

Różnice między polską a angielską szkołą :)

W szkołach podstawowych, w klasach integracyjnych w czasie lekcji
jest dwóch nauczycieli, wychowawca i nauczyczyciel wspomagający,
którego zadaniem jest koncentrowanie uwagi i pomoc dzieciom
integracyjnym. W szkole mojego dziecka w klasie integracyjnej jest
15 wybitnie zdolnych dzieci i 5 integracyjnych tzn. dzieci ze
spacjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Sama jestem nauczycielką w zespole szkół, gdzie jest gimnazjum i
szkoły średnie. Mam dwoje dzieci w podstawówce.

A propos tego co napisała aniek133 - uczeń z dwoma ocenami
niedostatecznymi może napisać podanie do Rady Pedagogicznej o
wyrażenie zgody na dwie poprawki. Jeśli rada się zgodzi(poprzez
głosowanie) dzieciak ma dwie poprawki i zazwyczaj je zdaje. W Polsce
teraz nie tak łatwo zostawia się uczniów na drugi rok w tej samej
klasie. Nauczyciele piszą uzasadnienie każdej oceny niedostatecznej
i program naprawczy dla danego ucznia. Często też podpisuje się z
uczniem kontrakt.
Zebrania z rodzicami w mojej szkole są co miesiąc. Często też są
tzw. dni otwarte, kiedy można porozmawiać z każdym nauczycielem.
A propos kar to zdarza się zawieszanie uczniów i nagany pisemne
wywieszane w gablocie szkolnej. Za palenie na terenie szkoły uczeń
odpracowuje odpowiednią ilość godzin wykonując prace społeczne na
rzecz szkoły.
Jeśli macie jeszcze jakieś pytania to chętnie odpowiem.

zmiana szkoły i problem z nauczycielką

Wydaje mi sie ze ta okolicznosc powinna byla zostac omowiona na
poczatku jak dziecko bylo zapisywane.

Gdybym ja zapisywala dziecko w takiej sytuacji, to po pierwsze
zapytalabym sie Dyrekcji, jak zapatruje sie na taki problem, a po
drugie poszlabym do nauczycielki aby ustalic z nia jakis wspolny
program nadrabiania zaleglosci. 3 klasa to nie jest jeszcze taki
poziom nauki aby nie dalo sie tego nadrobic szybciutko. Kilka
dodatkowych lekcji, wieksza ilosc cwiczen i powinno byc szybko po
sprawie. Oczywiscie nauczyciel powinien tez troche inaczej podejsc
do dziecka i oceniac postepy biorac pod uwage punkt startowy. Mozna
sie bylo umowic ze np pierwsze polrocze jest inaczej oceniane
dziecko.

Jesli rozmowy z nauczycielem nie bylo, i nie bylo jakis wspolnych
ustalen, to ja sie troche nauczycielce nie dziwie. Podejrzewam ze
gdybys wykazala sie inicjatywa i poprosila nauczycielke o ustalenie
jakiegos wspolnego planu, to byloby latwiej. Teraz kiedy juz mleko
sie rozlalo bedzie trudniej.

Moze isc i pogadac, wziac troche wine na siebie ze nie pogadalas z
nauczycielka, ze zaniedbalas ten problem (mozna wspomniec o roznych
sprawach zwiazanych z przeprowadzka) i mozna jeszcze teraz grzecznie
poprosic o ustalenie jakiegos programu naprawczego, deklarujac chec
pracy z dzieckiem np poprzez zatrudnienie korepetytora itp. Tylko
pojsc i przeprosic, a potem ladnie porosic, a nie reprezentowac
postawy roszczeniowej typu:" jak Pani smie mojemu dziecku stawiac
zle oceny". Ja bym tak zrobila.

Kary dla nauczycieli z Ryk

W szkole rację ma każdy, poza nauczycielem. Powolutku wykańczają nas
władze, począwszy od ministerstwa, do naszych własnych,
demokratycznie naszymi głosami wybranych dyrektorów. Uczniowie i
rodzice tylko troszkę do tego wykańczania dodają. Nauczyciel to w
dzisiejszej szkole ktoś, kto powinien sobie radzić z jednostkami,
którymi w normalnych czasach zajmowali się specjaliści od
resocjalizacji lub psychiatrzy. Z taką tylko drobną różnicą, że
terapeuci i psychiatrzy pracują z jednostką. My, jako ci bardziej
wszechstronni , musimy się zajmować różnorodnościami w 25-30osobowej
klasie. Ale co tam, przecież za to nam płacą.Biada nauczycielowi,
który sobie nie radzi. Pisze taki biedaczek PROGRAM NAPRAWCZY,
poprzez który MUSi udowodnić, że nauczy, wychowa, ukulturalni... .
Nie ważne, czy mu się to uda. Ważne, żeby napisał. I jest super.

Ratusz: porozmawiajmy spokojnie o edukacji

Ratusz: porozmawiajmy spokojnie o edukacji
Nie można spokojnie rozmawiać o edukacji jeśli urzędnicy proponują
takie rozwiązania. Najłatwiej jest spędzić 30 albo więcej uczniów do
jednej klasy, a 1000 do jednej szkoły i udawać,że ta świetnie
funkcjonuje. A potem rozliczać nauczycieli z ich rzekomego
nieudolnego nauczania. Jeśli sądzicie, że program naprawczy uzdrowi
to, co Wam uda się zepsuć, pozostaje tylko życzyć sukcesów. Dlaczego
Wy, Szanowni Urzędnicy swoimi bezmyślnymi decyzjami psujecie polską
szkołę?

Kurski: To próba zepsucia święta PiS

szyfel napisał:

> z szalikiem mam klasę, z koszem pobożnych życzeń

Oprocz nagminnie powtarzanych sloganow partyjnych typu, pobozne zyczenia, cuda
Tuska itd. nie masz zupelnie niczego do powiedzenia na temat dialogu o ktry PiS
tak bardzo sie domaga, a w momecie gdy jest ku niemu sposobnosc, ucieka jak
sploszony kundel bury...;DDD

Dlaczego tak bardzo boicie sie Tuska,
rozmowy z nim, dlaczego jak mezczyzni, ludzie honoru nie staniecie z nim twarza
w twarz i nie porozmawiacie, nie otworzycie swoich kart, tyle mowicie o
programie naprawczym, ktory ma byc zademonstrowany na tym kongresie, co widzisz
zlego w tym, ze premier chce sie z tym programem zapoznac, porozmawiac o nim...?

Nie widzisz w tym wszystkim swojej plytkosci, nikczemnosci, zalgania i zwyklego
k...estwa...?

;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDd

Dobrze więc - niech rządzi PO i LiD!!!

Uwazasz, ze jedyny
program naprawczy to sprzedaz inwestorowi? Kobieto opanuj sie - tu
nie chodzi o to, kto kogo przegada, tu chodzi o sprawy zasadnicze.
Czy jezeli ZETA bylaby Twoja wlasnoscia to tak wlasnie bys postapila
jak postapiono, ze firma z calym parkiem maszynowym, stadem
wykwalifikowanych ludzi, doswiadczeniem, etc., etc. idzie do piachu
bo nikt jej nie chce kupic????? Walczylabys o swoj majatek jak
lwica! A od czego stosowana chociazby w USA ochrona przed
wierzycielami, gdy firma nie placi nic wierzycielom przez jakis czas
(ochronny). Ze nie bylo w prawie takich rozwiazan? A jak taki doopek
jak dr balcerowicz sie bral od gadania w klasie do studentow do
reformowania kraju to jak mialo byc inaczej? Albo tchorzliwy
przyglup Mazowiecki? Albo nie majacy zielonego pojecia o ekonomii
Geremek? Toz to ci ludzie wtedy decydowali co i jak. A jak nalezalo
zrobic? Ano stworzyc program naprawczy wymagajacy utrzymania bilansu
ok. zero co najmniej przez jakis czas, czyli nie-generowania strat
(zwolnienia byly oczywiscie nieuniknione, jak i teraz są).
Prywatyzacja (SA) z zachowaniem 51% akcji prez panstwo a reszta dla
zalogi. Mozna by wymieniac i wymieniac sposoby. Ale sqrwiałe debile
uwolskie - tyle moge na ich temat powiedziec - nie mieli mocy
intelektualnej, by o tym myslec. Bo oni byli zezarci strachem do
szpiku kosci - tak sie bali komuchow. A strach zaciemnia umysl. To
juz ci z PZPR-u byli bystrzejsi od tych wszystkich etnicznych,
ktorzy nam tak kraj załatwili.

W tym roku oblali egzaminatorzy

a co z podstawówką?
Po szóstej klasie, a właściwie w szóstej klasie, bo w kwietniu, uczniowie też
piszą sprawdzian: test plus zadania otwarte. Nikomu nie jest do niczego
potrzebny, jedynie średnie punktów szkoły służą do określenia poziomu pracy
(całej pracy całej szkoły: np. liczba 34 może oznaczać, że szkoła jest super, a
liczba 17 że trzeba program naprawczy; nikt nie patrzy że tam gdzie było średnia
34 to szkoła miejska, a 17 pkt ma szkoła popegerowska)! Horror! Nikt się nim nie
przejmuje, a szkoły w szóstej klasie przestawiają się na kucie pod sprawdzian!
Pytania są beznadziejnie debilanckie, nie sprawdzają żadnego myślenia, a jedynie
szablonowość rozumowania uczniów.
Co z ttym zrobić?

Chorzy uczniowie powinni zostać w szpitalu?

Chorzy uczniowie powinni zostać w szpitalu?
Brak nie tylko wyobraźni, ale i podstawowej wiedzy.

W naszym szkolnictwie co i rusz są pomysły jak oszczędzać, za to nie brakuje
kasy na programy naprawcze i durne szkolenia pt. Jak ponieść konsekwencje
tego, co się zepsuło.
Przykład pierwszy z brzegu: w ramach oszczędności za chorego nauczycyciela nie
daje się zastępstwa. Klasą opiekuje się nauczyciel uczący w innej klasie.
Równocześnie wydaje się dużo na zapewnienie bezpieczeństwa uczniów - np.
poprzez monitoring. Układa się też szczegółowe statuty - czego uczniowi nie
wolno i czego nie wolno nauczycielowi. A potem równie dużo energii na
sprawdzenie, czy nikt o milimetr przepisów nie przekroczył...

Najwyższa pora to zmienić.

Mamy aż 386 złych szkół?

Sadze , ze moze ich byc troche wiecej . Niestety w co drugiej szkole dochodzi
do słownej agresji co trzeciej w czynach . Najgorzej jest w zbyt zageszczonych
szkołach , ale przeciez trzeba zlikwidowac te mniejsze , bo wiecej kosztuja .
Ale nie liczy sie spokoj dzieci i inne czynniki . Programy naprawcze niczego
nie zmnienia . wystarczy 3 uczniow w klasie aby dokuczac nauczycielom i nie
przeprowadzic lekcje w klasie gimnazjalnej liczacej 30uczniow. Jesli chodzi o
gminazja to sytuacja jest trudniejsza , gdyz gm które maja zostac połaczone
miedzy soba zaczynaja walczyc , a co bedzie pozniej . Proponuje jeszcze
połaczenie kilku szkól wowczas niewiele bedzie " dobrych " Rada jest kilka
ale kosztownych dla budzetu miasta :
W szkołach ,ktore maja problemy (agresja słowna ,dyskrymninacja i
przeszkadzanie na lekcji) zmniejszyc uczniow do 20-25 osób w klasie
wprowadzic wieksza dyscypline dla "przeszkadzaczy"
wprowadzic kamery i ochraniarzy oraz w kazdej sytuacji konfliktowej rozmowa
rozmowa z dziecmi czego nie powinni robic co jest złe i gdzie sie konczy" dobra
zabawa"
oraz , ze nabijanie sie z kalectwa wygladu czy choroby jest złe równiez
molestowanie dziewczynek jest naganne
w dodatku trzeba "zmniejszyc" solidarnosc klasowa w czynach nagannych
Bo w wiekszosci wypadków nauczycie ,który tłumaczy nie wie co robi uczen za
jego plecami

Szkoły piszą programy naprawcze

Szkoły piszą programy naprawcze
Po co pisać sprawdzian, jak i tak uczeń musi dostać się do
gimnazjum,po co napisać dobrze egzamin gimnazjalny skoro w jednej
klasie liceum są uczniowie z 40pkti 130pkt, po co zdać maturę ieżeli
minister wprowadzi amnestię?????
Do tego przed sprawdzianem kl VI Teleexpres podaje , że nawet jak
uczeń dostanie 0 pkt (byleby coś próbował napisać) to i tak idzie do
gimnazjum?!

Testowanie uczniów, czyli parcie na wynik

Testowanie uczniów, czyli parcie na wynik
Jestem nauczycielem kształcenia zintegrowanego. Wbrew sobie i
rozsądkowi testuję uczniów już od pierwszej klasy. Porównuję wyniki,
obliczam przyrost wiedzy. "Dzięki " temu mam mniej czasu na normalną
rozmowę z dzieckiem, na spokojne poznawanie świata, na zwykłe,
ludzkie rozumienie młodej istoty. Mój mądry w innych kwestiach
dyrektor na temat testów dostał małpiego rozumu - mamy mieć
osiągnięcia, bo tego się wymaga od szkoły. A że jedynym kryterium
osiagnięć są wyniki testów - więc robimy. W dodatku, ponieważ klasy
młodsze dopiero wchodzą w ten korkociąg, my sami musimy sobie testy
opracowywać,tworzyć standardy, obmyślać punktację... No i naturalnie
po zrobieniu i sprawdzeniu testów musimy napisać program naprawczy
dla uczniow najsłabszych.

Spór o matematykę we wrocławskim liceum

Spór o matematykę we wrocławskim liceum
Pani Jakubowska
Dziwi mnie, że kilka gwiazd z klasy teatralnej zrobiło szum wokół
swojej osoby a już zaczyna się problem dla szkoły.Nie rozumiem tylko
dlaczego to niby ma być wina matematyczki i szkoła ma napisać
program naprawczy. Naprawić to trzeba wynagrodzenie dla nauczycieli.
Ja skończyłem szkołę ładnych kilka lat temu ale nie słyszałem o
takich chorobach jak: dyskalkulia, dysgrafia i dysortografia. A poza
tym Pani Jakubowska i szanowne Ministerstwo Edukacji czy Państwo
wiecie że dzięki waszym programom naprowczym dzisiejsza wiedza
absolwenta szkoły wyższej jest porównywalna do wiedzy absolwenta z
przedwojenną maturą.Może nie wszyscy nadają się do szkoły
średniej?.

gimnazja bubel edukacyjny wszechczasów

Mam w liceum dzieciaki po różnych gimnazjach.Niektóre są fajne, rozgarnięte,
nie wytrzeszczają na mnie oczęt,o czym ja mówię. O wielu mogę jednak
powiedzieć,że wpadli w 3-letnią edukacyją dziurę!!!! Poziom zastraszający,
najczęściej po miesiącu, czasem dwóch biorą papiery i idą do liceum
profilowanego (taka "poważniejsza" odmiana gimnazjum).Na pomysł zgromadzenia w
jednym miejscu dziaci w trudnym wieku wpadł chyba ktoś nieznający
psychologii.Zgadzam się z przedmówcami odnośnie patologii w gimnazjach. Sama
byłam świadkiem, jak na "zielonej szkole" wypoczywało gimnazjum z Glinojecka
(nie mam pojęcia, gdzie to jest?!): pijanych było 90% uczniów, pijani byli ich
nauczyciele (sic!) i kierowca autobusu. Do dziś wspominam ten koszmar.Wyniki
egzaminów zewnętrznych potwierdzają,że coś niedobrego dzieje się w tym typie
szkoły i -moim skromnym zdaniem- pisanie przez szkoły programów naprawczych na
niewiele się zda.Przecież egzaminy zewnętrzne można było pisać po 8 klasach. A
tak w liceum "dociążono" mi program, dołożono tekstów (patrz:poziom
rozszerzony) i dano na wszystko 2 lata i 7 miesięcy. Naprawdę z wielką
niecierpliwością czekam na wyniki matury zewnętrznej w Polsce (szczególnie w
tak forsowanych przez menis liceach profilowanych, gdzie trafiają uczniowie z
10, 13 punktami na 50 z egzaminów, a maturęnapiszą taką samą jak w LO).
Pozdrawiam i szczerze współczuję tym wszystkim, którzy pracują w gimnazjach. A
może komuś to sprawią satysfakcję i tylko ja mam taki czarny obraz tej szkoły?

nowe liceum- korepetycji będzie 100%

Mam do dyspozycji z polskiego po 5 godzin w klasie I i III, a 6 godzin w II, a
i tak mam wrażenie,że pędzę, by zdążyć.Nie mam uczniów na poziomie elitarnego
Lo, gdzie matura będzie tylko kwestią procentów (odpowiednio wysokich) na
świadectwie. Boję się, że niektórzy mogą mieć w ogóle kłopoty ze zdaniem (a co
ma powiedzieć koleżanka z liceum profilowanego-tak popieranego przez panią
minister-która uczy analfabetów?).Napisanie nawet na poziomie podstawowym
interpratacji prostej pieśni Kochanowskiego przekracza ich możliwości.Mam
wrażenie,że z każdym rokiem uczę słabiej przygotowanych ucznió, poziom w
niektórych gimnazjach woła o pomstę do nieba i ten szalony rozrzut umiejętności
i wiadomości! Nade mną chyba wisi widmo programu naprawczego, chociaż naprawdę
robię wszystko, czego wymaga się ode mnie, by dobrze uczniów przygotować do
nowej matury:piszą nowe wypracowania,raz w miesiącu test czytania ze
zrozumieniem,ale niektórzy siebie nie przeskoczą, a są w liceum.Nauczyciele z
renomowanych liceów mają nade mną tę przewagę,że im nie spędza snu z powiek
widmo niezdanej matury.Czytając standardy wymagań, śmieję się czasem w duchu,
kiedy ja mam to wszystko zdążyć zrobić: w 2 lata i 7 miesięcy???Pozdrawiam, ale
chyba mam chandrę, gdy myślę o tej maturze.

Uczniowie chcą sami zrobić porządek w szkołach

Uczniowie chcą sami zrobić porządek w szkołach
A ja jako rodzic ucznia klasy czwartej podstawówki, odbiegając trochę od
tematu, zapytam jakim prawem dwójka Giertychowska będzie spotykać się z moim
dzieckiem i jego kolegami bez obecności jego wychowawcy i innych dorosłych.
Pani, czy pan prokurator i policjantka lub policjant wejdą sobie pogawędzić.
Szkoła chciała mojej zgody na zajęcia psychologów spoza szkoły w klasie
dziecka, obcy od ministra mogą bez mojej zgody? Jeśli się zbuntuję to szkoła
będzie miała tydzień, czy dwa tygodnie na program naprawczy?

Gimnazjaliści zaatakowali nauczyciela

Gość portalu: x napisał(a):

> Chodzę do liceum, obecnie jednego z najlepszych we Wrocławiu.
> Nasza szkoła została zakwalifikowana do programu naprawczego.
> Wg. zasady "na każdego znajdzie się paragraf". U nas powodem były kradzieże
> rowerów. Okazało się mniej ważne, że złodziejem nie był nikt ze szkoły,
> ważniejsze by zapełnić czymś rubryczkę- teraz wiadomo skąd 7tys. polskich
szkół
> ma etykietkę "szkół z elementem przestępczym"? :>
>
> P.S. Jestem za zlikwidowaniem gimnazjów.

W naszej szkole również piszemy programy naprawcze, bo według "giertychowskich
trójek" są drobne kradzieże (jednej dziewczynce z młodszych klas zginęło 10
groszy). Naprawdę to nie żart. Skarżyliśmy się na zachowanie gimnazjalistów, z
którymi mamy wspólne boisko, halę himnastyczną, stołówkę.... no to teraz my (a
nie gimnazjum) mamy problem. PARANOJA !!!!!!!!!!!!!!

nauczyciele analizują ....a kiedy uczą???

Panie Marku, niech pan się nie gniewa, ale w przepisach to Pan jest świetny,
jednak w kwestii życia codziennego... Akurat nauczyciel ubiegający się o awans
zawodowy będzie pytał "jakim prawem?". Gdy od nastawienia dyrektora wiele w
jego awansie zależy.
Inna rzecz, że nie ma Pan racji także formalnie. Zalecenia odnośnie tych
wszystkich obszarów, standardów i programów naprawczych wpływają do szkoły od
władz oświatowych, więc to jest prawo. Głupie prawo po-reformie. Opracowywanie
tych wszystkich szkolnych systemów oceniania i innych takich głupot jest
niestety obowiązkiem szkoły. Może móglbym sie bawić w prawnika, przeszukiwać
dzienniki ustwa i sprawdzac, czy naprawdę trzeba, ale ja nie jestem prawnikiem.
Za każdym razem, kiedy sprawdzam coś w dzienniku ustaw, to znów nie sprawdzam
uczniowskiej pracy.
Ja mam akurat w szkole dyrekcję dość rozsądną i wcale tak bardzo nie narzekam.
Robimy tyle, co musimy, żal mi nauczycieli w szkole sąsiedniej, która
koniecznie musi byc "z klasą" i zajmuje sie tymi wszystkimi bzdurami. No, kilku
z nauczycieli (śmiem twierdzic, że co lepszych) już uciekło do innych placówek,
fakt.
Kiedy kilka lat temu obowiązkowo opracowywaliśmy wielostronicowy dokument zwany
wewnątrzszkolny system etc. , wielokrotnie pytałem, także na tym forum, także
chyba Pana, po co? Osoba kierująca kursem jako jedyna udzieliła mi namiastki
odpowiedzi, że może to być potrzebne w kontaktach z rodzicami. Na bieżąco
śledzę sprawę. Dokument istnieje 5 lat. Wie Pan, ilu rodziców przez te 5 lat
zainteresowało się nim? Ani jeden.
Rację ma fan_gazety. Trzeba udawać i robić swoje. Brzmi to koszmarnie, ale tak
naprawde jest to najbardziej moralne zachowanie w tej sytuacji. Absurdalna
sytuacja budzi chore reakcje, ale paradoksalnie w czasach absurdu lekceważenie
staje sie najbardziej etycznym wyjściem. Jeśli rządzi dziwaczny mezalians
Makarenki, Niemierki i urzędnika skarbowego, a chce się nadal byc nauczycielem,
to trzeba ten absurd po prostu omijać. A na tym forum można przynajmniej
zauważyć, że nie jest się jedynym widzącym ów absurd, co jednak jest budujące.
W końcu jesli ktoś zagląda na to forum, to jednak znaczy, że mu na edukacji
zależy.
Życie nie ma być łatwe, zapewne, ale dla taniego ideolo utrudniać je jeszcze
bardziej?

Dlaczego (nie) warto pracowac w szkole?

Niestety widzę po sobie, ze coraz więcej jest NIE niz TAK. Pracuję dopiero
siódmy rok, a momentami mam dosyć. Przede wszystkim papierzyska... Jest tego
tyle, ze w zasadzue nie ma czasu na nauczanie, bo najpierw trzeba załatwić
wszelkie formalności... Więc tworzymy różne bzdury, przepsujemy z ksiażek
gotowe plany wynikowe (w dodatku najlepiej by było aby do każdej klasy
oddzielnie, bo kazda klasa jest indywidualna i inaczej te lekcje przebiegają),
robimy ankiety, mierzymy "na siłę" jakośc pracy szkoły i broń Boże aby wypadło
coś kiepsko... KOlejne stosy papierów na nowo - programy naprawcze,itp.
Druga sprawa - uczniowie - niechętni do pracy, niemili, aroganccy, leniwi,
wszystko dla oceny, nic poza nią nie (oczywiście bardzo uogólniłam, ale jest
też wielu, którzy są zupełnym przeciwienstwem i dla takich warto poświęcac swój
czas)
Rodzice - roszczeniowi, nieustannie z pretensjami, żalami, zapatrzeni w swoje
dzieciaki, (które nie zawsze sa aniołami) w dodatku stosujący tzw -
spychologię - szkoła powinna nauczyc, wychowac, zapewnic bezpieczenstwo,
opiekę, a w wielu przypadkach jeszcze nakarmic. Sami ograniczają się do tego,
ze kupią modne ciuchy dziecku, komórkę, odtwarzacz mp3 i mają z głowy
Inni ludzie (nie nauczyciele), akurat jestem po wielkiej kłótni z bratem, który
uwaza, ze za malo pracujemy, a za dużo zarabiamy. Ze zyję w luksusach, bo jak
mi zostanie pięćset złotych na mięsiąc po zapłaceniu wszystkich rachunków, to
jest ogromna suma pieniędzy. Ludzi najbardziej boli te 18 godzin tygodnowo,
wakacje, ferie, święta... Jak bardzo jest przykro słuchać takich komentarzy???

Acha i ostatnie... Ostatnio głośno było na temat różnych nauczycieli, akurat
same nieprzychylne opinie... I jaki wniosek powstał wsród społeczenstwa? Ze
kazdy kto w młodosci kiepsko się uczył został nauczycielem... I jak tu kochać
swój zawód???

Ministerstwo wzywa szkoły do raportu

Ministerstwo wzywa szkoły do raportu
Całkowita bzdura. Szkoła ma być oceniania z tego, jak pracuje z
uczniami, z rodzicami i jak jest zarządzana. Jeżeli w szkole będzie
źle to będą musiały przedstawić i opracować programy naprawcze. A co
im grozi jeżeli nic nie zrobią i wyśmieją wizytatorów i będą
postępować dalej tak samo? Otóż nic im nie grozi. Przy następnym
ocenianiu wizytator, aby nie wyjść na bezradnego sam
będzie „naciągał” wyniki danej szkoły.

O tym, że Kurator Oświaty nie może nic zrobić dyrektorowi szkoły
można się przekonać na przykładzie Barbary Bratek, dyrektorki SP nr
51 w Krakowie. Kurator kazał Jej opracować nowe zasady oceniania
zachowania ucznia we współpracy z rodzicami, Radą Rodziców i
wychowawcami klas. Pani dyrektor zrobiła to po swojemu. Z kilkoma
koleżankami, bez współpracy z kimkolwiek, utworzyła jeszcze gorsze
zasady oceniania zachowania ucznia. Jeszcze bardziej demoralizujące
uczniów niż te, które zakwestionował Kurator. Co na to Kurator, ono
nic.
Programy naprawcze należy w pierwszej kolejności opracować dla
wizytatorów z Kuratorium. A część z nich po prostu zwolnić, gdyż do
tej pracy się nie nadają.

Dyrektor Barbara Bratek odmówiła jakiejkolwiek współpracy z
rodzicami i Radą Rodziców, gdyż uważa, że do rządzenia szkołą
rodzice nie są Jej potrzebni. I co na to Prezydent Miasta Krakowa,
ono nic.

A odnośnie zarządzania. Dyrektor Barbara Bratek w pełni świadomie
bezprawnie brała pieniądze za wynajem pracowni komputerowej, czego
nie wolno Jej było robić, gdyż szkoła otrzymała ją za środki unijne
w formie darowizny, a umowa wyraźnie zabraniała wynajmowania
pracowni. Co na to Prezydent Miasta Krakowa, ono nic.

Piotr Malinowski okręg 41, lista nr 5 miejsce 13

Piotr Malinowski okręg 41, lista nr 5 miejsce 13
Witam serdecznie

Nazywam się Piotr MALINOWSKI, startuję z listy Socjaldemokracji Polskiej
Okręg 41, lista nr 5, miejsce 13

Troche danych o mnie:
- lat 31,
- prawnik,
- zatrudniony w TU Filar S.A.,
- żonaty,jedno dziecko,
- współzałożyciel i koordynator wojewódzki Platformy Programowej SDPL „Prawa
Człowieka i Podstawowe Wolności”,
- współzałożyciel i członek zarządu Związku Zawodowego Grupy Filar;
- wiceprezes Zarządu Stowarzyszenia „Razem Łatwiej”;
- Przewodniczący Wojewódzkiego Sądu Partyjnego SDPL w woj. zachodniopomorskim
Zarys programu:
Jako prawnik będę robił wszystko aby polskie prawo było prawem przejrzystym i
spójnym, pozbawionym luk i wzajemnie wykluczających się norm. Będę postulował
powołanie Rady Legislacyjnej, która składając się z dobrych prawników będzie
wypełniała funkcję „naprawczą” prawa znacznie lepiej niż obecnie Senat
Stworzę biuro pomocy prawnej, w którym każdy potrzebujący będzie mógł uzyskać
bezpłatną poradę prawną.
Część diety poselskiej przeznaczę na działanie biura „interwencyjnego”.
Zatrudnieni w nim studenci i woluntariusze będą zbierali wszelkie doniesienia
o naruszeniach podstawowych praw człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem
praw pracowniczych. Zebrane informacje będę niezwłocznie przekazywał
odpowiednim organom.
Będę postulował stworzenie ponadpartyjnego porozumienia parlamentarzystów
Pomorza Zachodniego, które będzie podejmowało skuteczne działania na rzecz
inwestycji w regionie.
Będę postulował wprowadzenie zasady 20 osobowych klas szkolnych, nauki
języków obcych już od drugiej klasy szkoły podstawowej, nauki języków obcych
w szkołach w podziale na grupy zaawansowania; „odchudzenia” uczniowskich
tornistrów przez powszechną informatyzację placówek oświatowych.
W celu zapewnienia młodzieży jak najlepszych warunków spędzania wolnego czasu
będę starał się przeforsować centralne dofinansowania dla amatorskich klubów
sportowych, klubów osiedlowych, Domów Młodzieży czy gminnych ośrodków kultury.

Pozdrawiam
Piotr Malinowski

Forum podstawy programowej

A skąd ja to mogę wiedzieć? Podstawy nie ma i o tym jaka będzie wiem tyle co
Pan. Na pewno nie zależy to tylko od podstawy. Natomiast chciałbym, żeby
podstawa była taka, iż w przypadku niewyrobienia się, pozwalała na istnienie
takich mechanizmów, które włączą setkę dzwonów i dzwonków alarmowych i
rozpoczną procedurę strącania głów. (Obecnie nie ma na to szansy. Obecnie od
biedy za wykonanie podstawy można uznać odczytanie dwóch uczniowskich referatów
przed połową klasy na ostatniej lekcji w czerwcu!)
Chciałbym, żeby nauczyciel wiedział, że jeżeli nie wykona i nie będzie zawczasu
formalnie zgłaszał zagrożenia w tej sprawie, to jego głowa spadnie pierwsza.
Chciałbym, by głowa nauczyciela, który zgłasza zagrożenie programu odpowiednio
wcześniej mogła spać całkowicie spokojnie. Przynajmniej jeśli potrafi wykazać,
że zagrożenie powstało nie z jego winy. Oczywiście nauczyciel może się obawiać,
że dyroktor zarzuci mu brak sprawności. I w warunkach tak abstrakcyjnej
dyskusji nie ustalimy, czy przypadkiem nie będzie miał racji.

Nie może też być tak (choć to już inny temat), że ktoś w obecności ministra
zgłasza niewykonanie obowiązków, a minister tylko pokiwa głową i odparuje jakąś
dykteryjką o Łokietku. Takie doniesienie o niewykonaniu obowiązków szkoły
powinno natychmiast uruchomić przynajmniej procedurę wyjaśniającą - kto, gdzie,
kiedy, dlaczego - a w przypadku potwierdzenia przynajmniej procedurę naprawczą
wobec poszkodowanych uczniów (bo to przecież uczniowie są poszkodowani, a nie
nauczyciel czy minister). Podobnie doniesienie o tym, że jacyś uczniowie z
ocenami bardzo dobrymi wykazują na wejściu do kolejnej szkoły elementarne
braki. Przecież w normalnej sytuacji to powinno natychmiast być poddane
kontroli: czy braki są autentyczne i powszechne, a jeśli tak, to kto i dlaczego
poświadczył nieprawdę na ostatnim świadectwie.

Przepychanki pod Kościołem w Raszynie

Jestem wiceprzewodniczącym Rady Szkoły. Jest to wprawdzie organ ustawowy, ale o
ściśle określonych kompetencjach. Nie mozemy tych kompetencji przekraczać.
Zatrudnianie dyrektorów szkół jest kompetencją wójta i kuratorium. Zatrudnianie
nauczycieli jest zakresem obowiązków dyrektora. To on odpowiada za ich pracę i
osiągnięcia. Faktycznie, na podstawie Art. 50 ust. 2 pkt. 5 ustawy o systemie
oświaty, w sytuacjach wymagających naszej interwencji dokonywać oceny placówki.
Taką sytuację mamy obecnie, gdyż w tym roku nasza szkoła nie uzyskała wyniku na
teście do klas 6 - tych, takiego jaki uważamy za satysfakcjonujący. Zostaliśmy
poinformowani przez dyrektora o podjęciu programu naprawczego. Zostaniemy z nim
zapoznani na posiedzeniu w sierpniu. Jeżeli nie uzyska on naszej pozytywnej
oceny mamy możliwość wystąpić do organu prowadzącego (wójt) z
wnioskami.Zobaczymy. O problemem j. angielskiego w klasach 0 -3 jesteśmy
poinformowani nie tylko przez rodziców ale ja ( obecnie dziecko w III klasie)
mam go na co dzień. Będzie od następnego roku. Nie najlepiej o nas wszystkich
świadczy to, że jesteśmy ostatnią podstawówką bez j. angielskiego w klasach 1 -
3 w Gminie Raszyn.W ubiegłym roku durektor zasłonił się brakiem nauczycieli z
uprawnieniami ( dla nauczania początkowego). W tym roku obiecał, ze w czasie
wakacji poświeci na załatwienie tego problemu więcej czasu.A w szkole z Radą
Szkoły robimy.Oczywiście w ramach swoich kompetencj. Ponadto, 3 lata temu
przejmowaliśmy radę z długami. W tej kadencji zmniejszyliśmy koszty z 12 do 4
tysięcy rocznie. Od następnego roku po ustabilizowaniu przychodów z rozchodami
będziemy kładli większy nacisk na pomoc dla najbiedniejszych.

Przepychanki pod Kościołem w Raszynie

Ciekaw jestem, proszę forumowiczów, czy znacie statut takiego ciała jak Rada
Szkoły? Może zapytacie sz.pana Jacka o kompetencje, tak pięknie pisze.....

ZK

jacek-wisniewski napisał:

> Jestem wiceprzewodniczącym Rady Szkoły. Jest to wprawdzie organ ustawowy, ale
o
>
> ściśle określonych kompetencjach. Nie mozemy tych kompetencji przekraczać.
> Zatrudnianie dyrektorów szkół jest kompetencją wójta i kuratorium.
Zatrudnianie
>
> nauczycieli jest zakresem obowiązków dyrektora. To on odpowiada za ich pracę
i
> osiągnięcia. Faktycznie, na podstawie Art. 50 ust. 2 pkt. 5 ustawy o systemie
> oświaty, w sytuacjach wymagających naszej interwencji dokonywać oceny
placówki.
>
> Taką sytuację mamy obecnie, gdyż w tym roku nasza szkoła nie uzyskała wyniku
na
>
> teście do klas 6 - tych, takiego jaki uważamy za satysfakcjonujący.
Zostaliśmy
> poinformowani przez dyrektora o podjęciu programu naprawczego. Zostaniemy z
nim
>
> zapoznani na posiedzeniu w sierpniu. Jeżeli nie uzyska on naszej pozytywnej
> oceny mamy możliwość wystąpić do organu prowadzącego (wójt) z
> wnioskami.Zobaczymy. O problemem j. angielskiego w klasach 0 -3 jesteśmy
> poinformowani nie tylko przez rodziców ale ja ( obecnie dziecko w III klasie)
> mam go na co dzień. Będzie od następnego roku. Nie najlepiej o nas wszystkich
> świadczy to, że jesteśmy ostatnią podstawówką bez j. angielskiego w klasach
1 -
>
> 3 w Gminie Raszyn.W ubiegłym roku durektor zasłonił się brakiem nauczycieli z
> uprawnieniami ( dla nauczania początkowego). W tym roku obiecał, ze w czasie
> wakacji poświeci na załatwienie tego problemu więcej czasu.A w szkole z Radą
> Szkoły robimy.Oczywiście w ramach swoich kompetencj. Ponadto, 3 lata temu
> przejmowaliśmy radę z długami. W tej kadencji zmniejszyliśmy koszty z 12 do 4
> tysięcy rocznie. Od następnego roku po ustabilizowaniu przychodów z
rozchodami
> będziemy kładli większy nacisk na pomoc dla najbiedniejszych.

Bunt młodych? Byle z umiarem

Brzmi jak:
"Punk jest martwy stary to co kończysz to piwo..."
Brednie totalne, punk żyje !
Zapewne autor należy do LPR, albo MW. Nie wiedziałem, że gazeta potrafi pisać
takie brednie. Może SLD, albo poprostu żona go zdradziła, szef olał, a on się
poszedł upić.
A może autor zrobił to specjalnie ?
Będe protestował przeciwko Giertychowi, bo znam lepszych kandydatów na te
stanowisko, kiedyś mogliśmy się poszczycić, świetną edukacją. A teraz co ?
Chcecie przykładów, prosze:

prof. dr hab. Henryk Samsonowicz polski historyk, profesor Uniwersytetu
Warszawskiego, członek PAN. Autor 800 prac naukowych (większość z zakresu
historii Polski), 16 książek i podręczników uniwersyteckich. Samsonowicz
organizował i tworzył I olimpiadę historyczną. Należał do opozycji
demokratycznej u schyłku PRL. Był ministrem edukacji, W 2002 za swoje dokonania
Samsonowicz otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu im. Marii Curie-
Skłodowskiej w Lublinie. Kiedy ujawniono okoliczności zbrodni w Jedwabnem,
Samsonowicz zabrał głos w publicznej dyskusji, apelując o rozwagę i
przywiązanie do faktów historycznych..

Reformy naprawcze zapoczątkował pierwszy w III RP minister edukacji, Henryk
Samsonowicz (1989-1991), który zdemontował socjalistyczny system oświatowy,
zachęcając społeczeństwo do tworzenia szkół niepaństwowych (prywatnych,
społecznych i wyznaniowych), preferując odejście władzy państwowej od
centralistycznego formułowania kierunków polityki oświatowej, planów i
programów nauczania, w tym powodując wyeliminowanie z programów szkolnych
indoktrynacji politycznej i ideologicznej (usunięcie białych plam z
podręczników do historii, języka polskiego czy wiedzy o społeczeństwie).

W tym też okresie nastąpiło znaczne podwyższenie płac nauczycielskich do
poziomu 103% średniej krajowej(dobry pracownik, to dobrze opłacany pracownik!),
redukcja nadmiernego centralizmu i kontroli instytucji edukacyjnych w postaci
likwidacji inspektoratów szkolnych, uwolnienie procesu kształcenia od
narzucanych odgórnie programów nauczania i dyrektyw metodycznych na rzecz
przyzwolenia nauczycielom nowatorom na wprowadzanie do szkół i klas innowacji
oraz eksperymentów pedagogicznych, klas i programów autorskich. Kontynuował to
do grudnia 1992 r...

Bunt młodych? Byle z umiarem

Spiep** Wysłańcu Masonów
Brzmi jak:
"Punk jest martwy stary to co kończysz to piwo..."
Brednie totalne, punk żyje !
Zapewne autor należy do LPR, albo MW. Nie wiedziałem, że gazeta potrafi pisać
takie brednie. Może SLD, albo poprostu żona go zdradziła, szef olał, a on się
poszedł upić.
A może autor zrobił to specjalnie ?
Będe protestował przeciwko Giertychowi, bo znam lepszych kandydatów na te
stanowisko, kiedyś mogliśmy się poszczycić, świetną edukacją. A teraz co ?
Chcecie przykładów, prosze:

prof. dr hab. Henryk Samsonowicz polski historyk, profesor Uniwersytetu
Warszawskiego, członek PAN. Autor 800 prac naukowych (większość z zakresu
historii Polski), 16 książek i podręczników uniwersyteckich. Samsonowicz
organizował i tworzył I olimpiadę historyczną. Należał do opozycji
demokratycznej u schyłku PRL. Był ministrem edukacji, W 2002 za swoje dokonania
Samsonowicz otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu im. Marii Curie-
Skłodowskiej w Lublinie. Kiedy ujawniono okoliczności zbrodni w Jedwabnem,
Samsonowicz zabrał głos w publicznej dyskusji, apelując o rozwagę i
przywiązanie do faktów historycznych..

Reformy naprawcze zapoczątkował pierwszy w III RP minister edukacji, Henryk
Samsonowicz (1989-1991), który zdemontował socjalistyczny system oświatowy,
zachęcając społeczeństwo do tworzenia szkół niepaństwowych (prywatnych,
społecznych i wyznaniowych), preferując odejście władzy państwowej od
centralistycznego formułowania kierunków polityki oświatowej, planów i
programów nauczania, w tym powodując wyeliminowanie z programów szkolnych
indoktrynacji politycznej i ideologicznej (usunięcie białych plam z
podręczników do historii, języka polskiego czy wiedzy o społeczeństwie).

W tym też okresie nastąpiło znaczne podwyższenie płac nauczycielskich do
poziomu 103% średniej krajowej(dobry pracownik, to dobrze opłacany pracownik!),
redukcja nadmiernego centralizmu i kontroli instytucji edukacyjnych w postaci
likwidacji inspektoratów szkolnych, uwolnienie procesu kształcenia od
narzucanych odgórnie programów nauczania i dyrektyw metodycznych na rzecz
przyzwolenia nauczycielom nowatorom na wprowadzanie do szkół i klas innowacji
oraz eksperymentów pedagogicznych, klas i programów autorskich. Kontynuował to
do grudnia 1992 r...

Wyniki egzaminu gimnazjalnego

Wyniki egzaminu gimnazjalnego
Do Ali : ( podała linki do wyników )
dzięki, przejrzałem i takie moje wnioski , obserwacje .

Część przyrodnicza .
Tabela 17

staniny 1 i 2 z osiągnietymi wynikami 0-9 i 10-12 czyli bardzo słabo
to w sumie 11 % uczniów .

Ciekawe ilu z tych uczniowiów powtarzało klasę .
A winno , bo zapewne przy takiej wiedzy nie powinni byc promowani .
( w pierwszej albo drugie a może i trzeciej klasie ).
Ci uczniowie najczęściej nie tylko ,że nie mają wiedzy wymaganej ,
to także nie uczą się ba najczęściej to ci , którzy przeszkadzają
innym.

Dalej

wykres nr 5 - Rozkład wyników z podziałem na dziewczynki i chłopcy .

Zauważyłem , że niskie wyniki osiąga zdecydowanie więcej chłopców
niż dziewczynek a dobre wyniki ( 34-46 pkt ) zdecydowanie częściej
osiągają dziewczynki .

Biorąc pod uwagę rozkład zdolności wg płci za taki sam u dziewczynek
i u chłopców , pozostaje tylko domyślać się, że dziewczynki więcej
się uczą , są ambitniejsze ,ba i to dla mnie najważniejsze - bo
pokrywa się z moimi obserwacjami - przyzwoiciej się zachowują na
lekcji .

Czyli jaki wniosek ?

Ano różne programy nauczania, podstawy programowe , programy
naprawcze można od kant d... rozbić , jeśli nie zwiększy się
dyscypliny i porządku na lekcji .

Bo znajdzie się pewna grupa uczniów - tych najgorszych - z
poprzedniego wykresy widać, że to ok. 11 % , niemało - którzy będą
zakłócać tok lekcji i w ten sposób uniemożliwiać sprawne
poprowadzenie lekcji .

No ale do urzędników to nie dociera .
Oni wolą programy naprawcze " bezstresowe " z " prawami ucznia " ,
a nie z eliminowaniem , trzeba to otwarcie powiedzieć , chuliganów z
normalnych szkół .

nowa szkoła upokorzenia

Po raz kolejny kompletnie nie rozumiesz problemu. Czy Ty naprawdę uważasz, że
przeciwnicy polityki Giertycha popierają bezhołowie, że komukolwiek zależy na
ochronie bandytów? Warto czytać z większą wnikliwością, co ludzie mają do
powiedzenia. NIGDZIE i NIGDY skuteczne systemy naprawcze nie opierają się
wyłącznie na usuwaniu tego co złe z pola widzenia. To za mało. Nie widzę na
razie żadnej spójnej koncepcji poza chęcią zadowolenia części społeczeństwa
radykalnymi posunięciami. Tęsknota za silną ręką to pokłosie komunizmu właśnie,
bo spora część społeczeństwa nie ma pojęcia co zrobić z wolnością .

Jeżeli Ty twierdzisz, że zmniejszanie ilości uczniów w klasach to utopia, to o
czym w ogóle rozmawiamy? W krajach cywilizowanych to priorytet, bo wiadomo od
lat kilkudziesięciu jak wygląda praca nauczyciela w przeludnionej klasie i że
stłoczenie sprzyja agresji. Jeżeli nie rozumiesz argumentów płynących z
doświadczeń ludzkich, proponuję zapoznać się z badaniami na szczurach- bardzo
przemawiają do wyobraźni.

Zupełnie czym innym jest możliwość usunięcia ucznia ze szkoły(zawieszenia w
prawach ucznia), czym innym stwarzanie ośrodków, do których ani dyrektor ani
żadna komisja *nie ma uprawnień* wysłać. Na razie Ty mówisz o utopii. Jakie
szkoła G. może dać podstawy prawne? Bez radykalnych zmian w prawodawstwie
(naruszających prawa rodzicielskie) -bez sądu ani rusz.
I po raz trzeci piszę, że ośrodki odosobnienia, korekcyjne, wspomagające już*
istnieją*.
Dla pełniejszego zrozumienia:

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3725914.html
I jeszcze o innowacyjności ministra:

„Minister chce doprowadzić do sytuacji, w której dyrektor szkoły będzie mógł
zobowiązać ucznia do przeproszenia pokrzywdzonego, naprawienia szkody
i "zadośćuczynienia za krzywdy poprzez pracę społeczną na rzecz szkoły, czy
środowiska lokalnego". Będzie mógł sprawdzać trzeźwość uczniów.
Wszystkie te środki dyrektor szkoły będzie mógł zastosować za zgodą rodziców
lub pełnoletniego ucznia - zakłada program "Zero tolerancji". W innym przypadku
dyrektor skieruje "wniosek do sądu, który zobowiąże ucznia do odpowiedniego
postępowania" - tłumaczył minister.”

Na koniec : nie da się naprawić *systemu*, kombinując nieudolnie przy jego
fragmencie.

P.S.
Zerknąwszy niżej stwierdzam krótką prozą – żenada.

PD z PiSem i SLD zblokowani w porcie na Drobnicy

A teraz płaczą przeładowcy węgla. Tonie Świnoujście. Kiedy zacznie płacz Bulk
Cargo? Już niedługo. Oto cały obraz portu po rządach takich menagerów jak Popik,
Montwiłł, Rutkowski
a teraz wcale nie inaczej zapowiadający się Catewicz ze swoim znakomitym
zespołem zarządców - darmozjadów PiSowsko LPRowskich. Polityczna piaskownica
chłopców od lewa do prawa. I co ich łączy - bezgraniczna głupota, brak
podstawowej wiedzy o zarządzaniu portem i tymczasowość inwestycyjna, finansowa,
rozwojowa. Ale kumoterstwo polityczne, korupcja, głupie inwestycje, indolencja
marketingowa.... Trwać przy żłobie i karmić kumpli a załogi już bez mała
wszystkich spółek skazane na powolne albo i szybkie upadlanie i upadanie. To co
ujawnia buc Kowalewski ujawnił niedawno o drugim Kowalewskim i Zaczyku Pan Klasa
z Kuriera. Zniszczone zaplecze techniczne portu - Portowe Centralne Warsztaty
Mechaniczne, zniszcona Drobnica, ledwo dyszący Bulk Cargo, teraz upadające PH
Świnoujście, drenowany podatkami i wydmuchiwany przez nowego właściciela
zmonopolizowany pseudoprywatyzacją Elewator. Poza ZUŻ-em cały socjalistyczny
port pada. Dobrze sobie radzą tylko wcześnie i niekorupcyjnie sprywatyzowane
kawałki portu. Oto cała prawda. Nikomu z tych pseudo zarządców nie zależy na
silnym porcie tylko na własnej kieszeni. Załogi następnych programów naprawczych
nie wytrzymają. Bo dlaczego bieda ma zaglądać tylko do nich. Watykan w marmurach
i złoconej metaloplastyce ze stadem uganiających się po pieciu kondygnacjach
urzędnikach jakoś sobie radzi. Ma na wszystko. Ryba psuje się od głowy. A głowa
jaka jest każdy widzi. Na czele tego kołchozu minister z nadania Giertycha i
dlatego ta kicha.

Szkoła eksperymentuje, dzieci zmieniają szkołę

Międzynarodowe klasyfikacje chorób do niedawna za chorobę uznawały także
homoseksualizm...

Kinestetyzm jest zjawiskiem znanym psychologii od ok. 20 lat, jednak wiedza ta
nie jest powszechnie ogłaszana. Dlaczego?

Wzrokowiec w szkole ma tablicę, książkę, zeszyt, czasem też inne wizualne pomoce
naukowe. Słuchowiec ma do dyspozycji głos nauczyciela, głosy kolegów, audycje,
"słuchanki" na kasetach i płytach. Ruchowiec nie może wstać z ławki, nie może
chodzić podczas czytania, nie może huśtać się na krześle. Ma brać przykład ze
wzrokowca, ewentualnie słuchowca (ten czasem lubi gadać z kolegami, więc lepiej
z nim ostrożnie). Wzrokowiec i słuchowiec nie muszą być poddawani diagnozie w
gabinetach psychologicznych, terapii pedagogicznej ani leczeniu
farmakologicznemu. Ruchowiec nie jest "normalny", jest na pewno chory,więc
najpierw trzeba go poddać diagnozie pedagogicznej, potem psychologicznej, potem
skierować na terapię + leczenie.
Psychologowie mogą pisać prace magisterskie, doktorskie, publikacje naukowe i
prasowe na temat tego "nienormalnego" zjawiska oraz, oczywiście, leczyć je.
Pedagodzy mogą pisać programy naprawcze, programy profilaktyczne, analizę
przypadku, tworzyć specjalne klasy, szkoły, kursy, podręczniki, zajęcia
dodatkowe dla uczniów "ze specyficznymi trudnościami w nauce" i "specyficznymi
potrzebami edukacyjnymi".

Informacje o tym, że obok pamięci wzrokowej i słuchowej jest też ruchowa, nie są
upubliczniane. Pytanie dlaczego jest chyba pytaniem retorycznym, ale i tak
odpowiem: oprócz kasy mnóstwo Bardzo Ważnych Osobistości świata pedagogiki i
psychologii straciłoby autorytet.

Jestem nauczycielką. Pracuję w szkole dla tzw. "trudnej młodzieży". W mojej
klasie ok. 50% uczniów to kinestetycy, którzy nigdy nie byli prymusami (reszta
to dzieciaki z biednych rodzin lub zaniedbane), więc o dostaniu się do dobrych
liceów mogli tylko pomarzyć. Wielu z nich miało "opinię" (opinię Poradni
Ped.-Psych., i to im wystarczało). Nie twierdzę, że nagle pokochali naukę, bo w
3 lata nie jestem w stanie nadrobić wcześniejszych 9. Ale w wielu przypadkach
nauka przestała sprawiać im takie trudności, jak do tej pory. Pozdawali maturę,
parę osób podjęło dalszą naukę w studium pomaturalnym. Tylko trochę chęci...

Również serdecznie pozdrawiam :)
Lucyna Hoffman

Nowy System Edukacji - zapraszam do dyskusji

acorns napisał:

>No czyli mniej więcej tak jak proponowałem. Bo zastanawiałem się i to dość
>poważnie nad tym czy wszystkie przedmioty trzeba zaliczać na poziomie
>podstawowym czy nie. Już jestem na tak, choć jeszcze niepewnie. Czy mogłabyś
>opisać system edukacji w USA? To znaczy jaka szkoła, jaki wiek przystąpienia,
>ile jest tych przedmiotów, ile poziomów ( jak zrozumiałem są trzy) itd.

Rok wczesniej do szkoly niż u nas. Szkola podst. –5lat, gimnazjum -3, liceum –
4. Czasem uklad jak nasz dawniejszy, 8 klas+4 liceum.
Sa trzy poziomy, które sobie uczniowie wybieraja. Każdy przedmiot niezaleznie.

>I tu już jest błąd na wstępie - "buduje się w dzieciach motywacje". Mówisz o
>dzieciach jako o ogóle ludzi w określonym przedziale wiekowym. A każdy
dzieciak
>to indywidualność i tak należy na nich patrzeć.

Oczywiście, ze jest indywidualnością. Nie ma tu żadnej sprzeczności. Chodzi o
to, ze młodsze dzieci łatwiej się mobilizują do pracy, czy odnajdują motywacje
jeżeli nagroda, efekt jest w miarę bliski. Miedzy innymi dlatego uważam , ze
czterookresowy rok szkolny jest lepszy.

> Spróbuj motywować moją córkę
>batem i marchewką.

Tu był cudzysłów domyślny
To są zwyczajnie te działania, które motywują ludzi (małych i dużych ).

>Niech więc będzie ten bat w postaci obowiązku
>szkolnego i marchewka w postaci nie wiem jakiej. Ale niech ten obowiązek
>szkolny nie będzie bezwzględny. I na to wprowadzę poprawkę do założeń.

Zgodzę się tylko w tym zakresie, ze powinna być szeroka oferta edukacyjna,
która zaspokoi różne potrzeby. Obowiązek być musi (tak uważam ) po to, by
dzieci, których dom nie stymuluje miały szanse na naukę. W innym razie
te "gorzej" urodzone są spisane z klucza na straty.

>Uzasadnienie: Wreszcie skończy się stresowanie uczniów na zasadzie

Pewien poziom stresu jest potrzebny do działania. Niedobrze, gdy jest za duży.
Można to jednak zmienić dopracowując metody funkcjonowania szkoły, nie robiąc
totalnego przewrotu

***
Stawiałabym nie na reformę całego systemu, ale lokalną działalność naprawczą.
Duże, całościowe zmiany pociągają za sobą i starty finansowe i „starty w
ludziach”. Szkoły, środowiska są na tyle różne, ze należałoby szukać rozwiązań
dla tych właśnie zindywidualizowanych potrzeb. W przypadku dużej ilości
patologii trzeba odpowiedniego programu dla szkoły, a w przypadku dobrego
liceum np. możliwości wyboru ścieżek edukacyjnych, itd. Poprawiać to, co
najpilniejsze w danej szkole czy gminie

Nauczyciele się awanturują. Dołożyli im jedną g...

Moja mama jest nauczycielką.
Od nowego roku dostanie własną salę, jej szkoła będzie pracować
tylko na jedną zmianę. Bardzo się z tego cieszy, bo w końcu nie
będzie musiała zabierać do domu dwóch siatek z zeszytami bądź
klasówkami (w nauczaniu początkowym ciągle jest coś do sprawdzania),
będzie miała możliwość zostać po zajęciach i wszystkim zająć się na
miejscu. Będzie miała także możliwość przyjąć rodziców i na
spokojnie się nimi zająć. Właściwie zawsze trzeba rozmawiać z nimi
na korytarzu w ogromnym zgiełku. I nawet jeśli po 4 albo 5 godzinach
zajęć nie dosiedzi do tej 16.00 (postulujecie 8-godzinny dzień
pracy), to odrobi to z nawiązką na naradach/zebraniach/wywiadówkach.
Pisanie programów naprawczych, sprawozdań, analizy sprawdzianów
kompetencji, zestawienia w excelu (zmora nauczycieli 40+), opinii do
poradni psychologiczno-pedagogicznej, plany wychowawcze, minimum
kulturalne, nowe kryteria oceniania (co roku coś nowego) - to
wszystko zajmuje dodatkowy czas.
Chciałbym, aby Ministerstwo przeprowadziło testy, sprawdzające
rzeczywisty czas pracy nauczycieli. Niech za wybranymi nauczycielami
chodzi pracownik Ministerstwa ze stoperem i niech sprawdzi, ile to
wszystko zajmuje czasu w całym miesiącu. Wtedy pogadamy o 40-
godzinnym tygodniu pracy. I niech każdy z was spojrzy na siebie -
ile czasu spędzacie w pracy, oglądając filmy na youtubie,
przeglądając forum gazeta.pl albo korzystając z prywatnej poczty.
Nauczyciele nie mają na to czasu, często nie mają czasu na zrobienie
kawy albo zjedzenie śniadania i muszą przepraszać uczniów, że
pozwolili sobie na to na lekcji, bo niestety na przerwie stali na
dyżurze w hałasie większym niż na lotnisku.
Wiem, że wiele osób sądzi, że nauczyciel co roku odwala tę samą
robotę, że nie musi przygotowywać się do zajęć, bo to wszystko już
zna. Pewnie, że zna - w końcu skończył studia. Jednak w praktyce
wygląda to tak, że zawsze musi powtórzyć materiał, coś odbić na
ksero, dostosować rodzaj materiału do specyfiki klasy. I pewnie, że
każdy tak robi, nie każdy się przykłada - tak jak w każdym zawodzie
trafimy na obiboków.

Nie mówcie, że nauczyciele narzekają, bo jest to po prostu
niesprawiedliwe.

Angrusz please.Jak znaleść archiwalny wątek?


Do Ali :
dzięki, przejrzałem i takie moje wnioski , obserwacje .

Część przyrodnicza .
Tabela 17

staniny 1 i 2 z osiągnietymi wynikami 0-9 i 10-12 czyli bardzo słabo
to w sumie 11 % uczniów .

Ciekawe ilu z tych uczniowiów powtarzało klasę .
A winno , bo zapewne przy takiej wiedzy nie powinni byc promowani .
( w pierwszej albo drugie a może i trzeciej klasie ).
Ci uczniowie najczęściej nie tylko ,że nie mają wiedzy wymaganej ,
to także nie uczą się ba najczęściej to ci , którzy przeszkadzają
innym.

Dalej

wykres nr 5 - Rozkład wyników z podziałem na dziewczynki i chłopcy .

Zauważyłem , że niskie wyniki osiąga zdecydowanie więcej chłopców
niż dziewczynek a dobre wyniki ( 34-46 pkt ) zdecydowanie częściej
osiągają dziewczynki .

Biorąc pod uwagę rozkład zdolności wg płci za taki sam u dziewczynek
i u chłopców , pozostaje tylko domyślać się, że dziewczynki więcej
się uczą , są ambitniejsze ,ba i to dla mnie najważniejsze - bo
pokrywa się z moimi obserwacjami - przyzwoiciej się zachowują na
lekcji .

Czyli jaki wniosek ?

Ano różne programy nauczania, podstawy programowe , programy
naprawcze można od kant d... rozbić , jeśli nie zwiększy się
dyscypliny i porządku na lekcji .

Bo znajdzie się pewna grupa uczniów - tych najgorszych - z
poprzedniego wykresy widać, że to ok. 11 % , niemało - którzy będą
zakłócać tok lekcji i w ten sposób uniemożliwiać sprawne
poprowadzenie lekcji .

No ale do urzędników to nie dociera .
Oni wolą programy naprawcze " bezstresowe " z " prawami ucznia " ,
a nie z eliminowaniem , trzeba to otwarcie powiedzieć , chuliganów z
normalnych szkół .

Ciecia w USAF

> No ale zeby nie ponoscis znaczacych strat trzeba wlasnie miec
> miniumum ten 1000 najnowoczesniejszych maszyn plus reszta co
> najmniej poziom najnowszych F-16 i F-18.No i jak sam zauwazyles
> musza one byc w stanie lotnym,a nie jak jest w sytuacji obecnej
> kiedy mozna jedynie zgadywac ktory model teraz i w jaki
> sposob "zastrajkuje".Czyli ogolnie piszemy o tym samym - najnowsze
> konstrukcje na "wojny" reszta jako obrona kraju/maszyny
> do "bezpeiczniejszych" zadan,uzupelniajace,luzujace,ograniczajace
> wyekspolatowanie tych supernowoczesnych i oczywiscie tansze.Ale
tak
> czy inaczej musza to byc samoloty klasy SuperHorneta,F-16 Block 60
> czy ewentualnie cos w rodzaju koreanskich "pietnastek" a nie
> wyeksploatowane i sypiace sie maszyny,ktore po prostu trzab juz
lub
> niedlugo wymienic.

Na dzien dzisiejszy to usaf i tak ma za duzo maszyn w stosunku do
mozliwosci finansowych kraju. Skasowac 30% najbardziej zuzytych i
tyle. Najwazniejsza sprawa jest natomiast rozwoj. Kontynuacja
programow kolejnych generacji maszyn. Przy obecnym stopniu
skomplikowania, jesli sie ja przerwie, to koniec. Juz nigdy wiecej
nie bedzie sie w stanie dogonic innych. Dlatego tez uwazam ze
program naprawczy usaf pod wzgledem technicznym powinien skladac sie
z 3-ch elementow.
1) wyselekcjonowac z eksploatowanych maszyn nadajace sie do dluzszej
eksploatacji/modernizacji. Reszta nazlom.
2) jak najszybciej wprowadzic f-35. nie koniecznie w dzis
zakladanych ilosciach.
3) Dalej rozwijac programy takie jak f-35, f-22, b-2018,
bezpilotowce oraz prowadzic prace nad maszynami kolejnych generacji.

samo zakupienie maszyn 4 generacji i datluczenie kilkuset raptorow
niczego nie zalatwia. czym je zastapisz za 30 lat. Kupisz J-xx od
chinczykow ?

Ciecia w USAF

marek_ogarek napisał:

>
> Na dzien dzisiejszy to usaf i tak ma za duzo maszyn w stosunku do
> mozliwosci finansowych kraju. Skasowac 30% najbardziej zuzytych i
> tyle. Najwazniejsza sprawa jest natomiast rozwoj. Kontynuacja
> programow kolejnych generacji maszyn. Przy obecnym stopniu
> skomplikowania, jesli sie ja przerwie, to koniec. Juz nigdy wiecej
> nie bedzie sie w stanie dogonic innych. Dlatego tez uwazam ze
> program naprawczy usaf pod wzgledem technicznym powinien skladac sie
> z 3-ch elementow.
> 1) wyselekcjonowac z eksploatowanych maszyn nadajace sie do dluzszej
> eksploatacji/modernizacji. Reszta nazlom.
> 2) jak najszybciej wprowadzic f-35. nie koniecznie w dzis
> zakladanych ilosciach.
> 3) Dalej rozwijac programy takie jak f-35, f-22, b-2018,
> bezpilotowce oraz prowadzic prace nad maszynami kolejnych generacji.
>
> samo zakupienie maszyn 4 generacji i datluczenie kilkuset raptorow
> niczego nie zalatwia. czym je zastapisz za 30 lat. Kupisz J-xx od
> chinczykow ?

Sława!

Dokladnie!
:))

A w razie wzrostu napiecia, jakiegos nowego wyscigu zbrojen zwiekszyc zakupoy
F22 i F35( opracowanych juz wersji).

Kto moze szybciej zbudoac 1000 -2000 nowych samoloto bojowych?

I to klasy F22 lub F35...?

I to w ciagu nawet 20 lat???

No gdzie jest taakie panstwo????
Na Marsie?

NAsze expedycje na tej planecie nie sa atakowane...
:))

Tyle,ze moze nie nalezy az tak pzyspieszac F35.., bo nie ma alarmu.
Przeciwnie dopracowywac i wprowadzac juz dojrzale konstrukcje....

Forum Słowiańskie
gg 1728585

Dyrektorzy szkół piszą programy naprawcze

Jakie programy naprawcze? - jeden kserował od drugiego, zmieniając tylko
nagłówek (klasa, nazwisko).Giertych do LAMUSA!!!!!

dlaczego dobry nauczyciel nie moze lepiej zarabiać

Premia w szkołach to dodatek motywacyjny lub nagroda dyrektora .
Bardzo subiektywne.
Co do testow sprawdzających przyrost wiedzy : moj dyrektor wlaśnie
zapragnął sprawdzać, jak uczniom przyrasta. wygląda to tak : przez
dwa tygodnie przygotowujemy test, ze standardami, tabelkami itp.
Robimy test w klasie, sprawdzamy pozimo wiedzy, opisujemy. Piszemy
program naprawczy dla uczniów, ktorzy test napisali slabo ( bo np.
dobre dziecko miało tego dnia zły dzień, albo średnie dziecko nie
napisało nic, bo miało bezsenną noc przez pijaństwo tatusia... ).
Tak czy inaczej program naprawczy być musi. Omawiamy z dyrektorem
wyniki testu i... zabiramy się do robienia następnego. I tak ci trzy
miesiące. Fajnie, prawda? Tyle, że żaden test nie pozwoli sobie
wyjaśnić, ze ja mam w kasie dzieciaki z dobrych domów, zadbane i
dopilonowane, ambitne - i u nich jakoś ta wiedza przyrasta. A u
mojej kolezanki, ktorej trafila się grupa dzieci trudnych, z jeszcze
trudniejszych domów - nie przyrasta w takim stopniu, jak byśmy
chcieli. I co? Dac jej po lbie, bo powinna wyslać wszystkich
pijacych tatusiów na odwyk, a bezrobotnym zapewnić pracę, zeby
dzieci w domu mialy lepsze warunki bytowania? A jezeli trafi się w
klasie jeden łobuz rozkladający większość zajęć, to co, też wiedza
przyrośnie wlaściwie. Bzdura- jak już ktoś napisał - probramy są
pisane pod 45 minut efektywnej pracy w klasie. A gdzie sprawy
organizacyjne, dni wolne z powodu kina, mszy,choroby nauczyciela,
przybycia fotografa :)... a gdzie nagłe wypadki - rozbita glowa,
bolący ząb, przesiewowe badania lekarskie.. W skzolach wiele czasu
traci się na głupoty , tracą przede wszystkim uczniowie, ale taki
mamy system.

Gimnazjaliści z Pragi-Północ najsłabsi

Program naprawczy na Szanajcy!!!! A dlaczego nie na Otwockiej?! To jest
gimnazjum reprezentatywne dla Pragi Północ!!!! Szanajcy to Nowa Praga! Mam coś
do powiedzenia na temat oby szkół! Jedną skończył starszy syn, drugą młodszy,
bo nie chciałam żeby uczył się na Szanajcy! Dlaczego? Nie podoba mi sie ta
szkoła, jej podejście do uczniów i nastawienie tylko na jedną klasę - sportową!
Natomiast podoba mi się zaangarzowanie dyrekcji i nauczycieli na Otwockiej! Nie
podchodż do dzieci i rodziców ze stanowiska roszczeniowego!!! Dajcie to wam
wychowamy dziecko! Tam się cieszą, jeśli rodzic pomaga, a wiedzą że to szkoła
ukształtuje dziecko dobrym do niego podejściem, a rodziców (oczywiście tylko
tych z marginesu)to nie obchodzi. Bardzo dużo pomagają szkołom z okolicy
Salezjanie z Bazyliki na Kawęczyńskiej! Oni organizują pomoc, spotkania i
wyjazdy rekolekcyjne za pieniądze na które stać większość rodziców! Obaj
synowie jeden skończył, drugi kończy liceum na Objazdowej (Chrobrego).
Analogicznie jak gimnazjum! Szkoła w nie ciekawym miejscu, ale podejście grona
pedagogicznego - super. Ci ludzie pracujący z naszymi dziećmi na Pradze Północ
powinni co roku dostawać super premie za to że tu pracują! I pracują, nie
zmieniają szkół, wychowują te nasze pociechy mimo znikomej pomocy ze strony
rodziców! Tu nie ma narkotyków (oczywiście w szkołach, bo co po ...). A na
wizytacji "trójek giertychowskich" wypadliśmy lepiej niż inne z "warszawy".Na
zebraniach spotykam co miesiąc z klasy 30 osobowej, zawsze te same osiem osób!
Ale te dzieciaki zdają egzaminy łącznie z maturą! Wcale nie są gorsze
od "śródmiejskich"! Tylko tym dzieciakom i ich wychowawcom trzeba pomóc!!! Tak
naprawdę!!! Bo zasługują na to!!!

Wyskoczyła z okna

Przepraszam za moja poprzednia dosc sarkastyczna wypowiedz w tym temacie.
Nie doczekalem sie spodziewanego ataku zatem kilka slow, refleksji,jakie sie
narzucaja.

Ubolewam na tragedia tej dziewczyny. Zyje, ale juz do konca zycia swego czeka
ja lozko i straszna samotnosc.

By podjac tak tragiczna w skutkach decyzje unicestwienia siebie jak sie
domyslam zadecydowal jej depresyjny stan. Stan bez wizji wyrwania sie z
zyciowej "sytuacji bez wyjscia".

Jak mi sie wydaje rozumiem takie sytuacje ludzi i takie stany ich psychicznego
dnia, bo sam je wielokrotnie miewalem. Wydawalo mi sie wowczas ze to juz jest
koniec. A jednak mojego istnienia koniec nienastapil.

Z bliskiego mi otoczenia lat spedzonych w Polsce az cztery osoby w roznym wieku
skonczyly swe zycie popelniajac swiadomie samobojstwo.
Ich nie ma ale swiat nadal istnieje jak istnial. Mogli jeszcze dlugie lata zyc,
grzeszyc, byc podpora dla innych, czy spelnieniem, obiektem czyjes milosci.

O tej milosci sie nie mowi. W telewizji leci milosc na okraglo obcych nam par.
Kpi sie z milosci do zmurszalego dziadka wypinajacego piers pokryta medalami.
Milosc boska jes zbyt nam odlegla, praktycznie "nic nam nie dal" tylko kaze
niezlomnie istniec, a ci ktorzy o takiej milosci mowia ( czarni)zdaniem
niektorych teoretykow naszego bytu zasluguja na szubienice.

Dzis w nocy wrocilem do domu dosc pozno, po ogladanym w towarzystwie kolegow
emitowanym w tv bokserskim spotkaniu Polaka. Z ktorego w pamieci najmocniej
zostala mi tylko blada twarz A.Goloty siedzacego w narozniku i te
najmocniejsze slowa jego trenera pochylonego nad nim, usilujacego przekrzyczec
wrzask widowni; "Can you hear me..?" ( czy slyszysz mnie.?)...mony... mony..,
prawda ze kochasz pieniadze ?..tak kocham !..no to walcz o nie !

"Dzien Milosierdzia Bozego" nam nastal idziemy zlozyc wiazanki kwiatow i wience
pod pomnik katynski, i znowu w imie jakiejs milosci, ktorej sila i obraz jakos
nie w pelni dotarla do nas.

Tam byla milosc rodzicielska ale nie bylo czasu by ja sobie wyjasnic i slow
jakos brakowalo by ja okreslic. Zreszta gdyby nawet owe slowa byly to ich
znaczenie tak czy owak traci sens dla nastepnego pokolenia.

W szkole nie mowimy o milosci, braterstwie, odpowiedzialnosci wzajemnej za
siebie. Wiemy ze w srod nas sa lepsi i gorsi. Takimi z szansami na zycie i
takimi bez szans na jakiekolwiek. Ale chetnie przegladamy kolorowe zdjecia Ani
z pobytu w USA, WB, Grecji, czy Rzymu...Ta to ma zycie ? Ma bogatych starych i
sobie fruwa po swiecie.
Kiedys przy okazji jakiegos starcia w klasie "Pindychora" powiedziala;
" To nie odemnie zalezy, to co sie dzis dzieje w zyciu spolecznym..", majac na
mysli podzialy. "To spoleczenstwo dokonalo takiego wyboru, no wiec to
spoleczenstwo ma teraz to czego chcialo.."
A pozniej jeszcze madra Pindychora dodala; " To spoleczenstwo nigdy w swej
komunistycznej przeszlosci nie mialo zadnych programow spolecznie
pozytecznych , naprawczych. Uwazalo ze jest doskonalym i takich programow nie
potrzebuje. Czlowiek jego zycie mial tu najmniejsza wartosc. Zreszta od elit
przezartych partyjno ubecka przeszloscia niczego pozytywnego nigdy nie mozna
sie bylo spodziewac.Takie byly elity jakie bylo jego spoleczenstwo ogarniete
braterstwem sojuszu robotniczo-chlopskiego. Zawsze wazniejsza byla propaganda
sukcesu, wojny wyzwolencze w Azii i Afryce spod kolonialnego ucisku. Zwalczanie
spolecznej przedsiebiorczosci. Nekanie chlopa ktory wymyslil haczyk za to ze to
on go wymyslil a nie partia, a niedaj Bog, gotow taki jeszcze samochod wymyslec
i przedawac go na czarnym rynku...Zreszta sami mozecie sie domyslac czego mozna
sie spodziewac po ludziach ktorych jedynym kryterium doboru na panstwowe posady
jest ich partyjna przeszlosc (Lybacka, Banach )nie zas ich profesionalnosc.
Sa bardzo powazne braki w spolecznej teorii istnienia nas Polakow.
Pan Michnik, oczywiscie gdy by go bylo stac na to ; skrojenie tak krytycznego
artykuliku kazal by sobie pewnie wyplacic 10.000zl a ja, coz ja ?
Pisze juz tak od momentu, od kad pojawil sie internet niedostawszy za to moje
pisanie ani zlowki. Sa jednak braki....!

Niech Unia uzna chorobę zawodową nauczycieli

Jestem nauczycielką języka polskiego z 14-letnim stażem. Mimo stosownych
szkoleń emisji głosu po siedmiu latach pracy zachorowałam na
tzw. "bezgłos".Efekt - roczny urlop dla poratowania zdrowia.Nie skorzystałam w
tym czasie ze specjalistycznych zabiegów ani z sanatorium, bo limity Kasy
Chorych były już wyczerpane, a moja prowincjonalna pensja, wówczas nauczyciela
mianowanego, nie pozwoliła / bez uszczerbku budżetu czteroosobowej rodziny/
opłacić prywatnego leczenia. Corocznie borykam się z problemem utraty głosu.
Póki mogę - prowadzę zajęcia "w rytmie chrypy", gorzej, gdy głos wysiada.Zanim
pójdę na zwolnienie - szukam tzw. zastępstw koleżeńskich, gdyż moje
pobory /1400 zł dla dyplomowanego po 14 latach pracy/ byłyby niższe o 20%, a ja
miałabym problem z realizacją programu nauczania/ z czego chętnie rozliczy mnie
nie tylko dyrekcja, ale też Kuratorium, a przede wszystkim rodzice/. Wierzcie
mi, że większość polonistów ma podobne problemy. Podkreślam - polonistów,
bowiem to ta grupa nauczycieli jest szczególnie narażona na okresową utratę
głosu, choć nie sądzę, aby to nauczyciele języka polskiego
/odnoszę się tylko do realiów szkolnictwa średniego/ "wykrzykiwali najwięcej
na"... uczniów. Problemem polskiej oświaty jest rzeczywisty brak należytego
rozliczenia pensum nauczycieli. Dziś, bez względu na nauczany przedmiot, poziom
nauczania i obowiązki z tym związane, pensum wuefisty nie różni się od pensum
polonisty.
W mojej szkole np./uczę w Słupsku/wuefiści dostają dodatki motywacyjne, gdyż
chłopcy w rozgrywkach miejskich wygrywają np.mecz piłki nożnej, mimo że
nauczyciel nie poprowadził z nimi ani jednej dodatkowej godziny treningu lub
zajęć pozalekcyjnych. Poloniści zaś /dla których na dodatki i prowadzenie zajęć
pozalekcyjnych już nie wystarcza pieniędzy/ za darmo prowadzą fakultety
maturalne /np. 2 godziny z każdą klasą tygodniowo, co realnie oznacza minimum 8
godzin, wraz z przygotowaniem i czasem sprawdzenia prac/, są też zmuszani do
darmowego sprawdzenia próbnej matury /sprawdzenie 60 prac to minimum 30 godzin
intensywnej pracy, nie licząc dodatkowego czasu sporządzenia z tego tytułu
sprawozdań i tzw. "programu naprawczego"/.Może czas pomyśleć o tym, aby
zróżnicować socjalistyczne przydziały pensum i rozpisać je stosownie do wymogów
nauczanego przedmiotu i zajęć dodatkowych, które pożerają przy dzisiejszej
biurokracji po kilka godzin pracy tygodniowo. Z radością odpracowałabym 40
godzin od 8.00 do 16.00, może nareszcie ktoś zakupiłby mi podręczniki, artykuły
papiernicze, a może pokryłby koszty ksero /bo w mojej szkole nie wolno kserować
uczniom nawet sprawdzianów, a wszystkie koszty pokrywa nauczyciel/.
Być może wówczas komentarze "znających się na oświacie" byłyby bardziej
zasadne, bowiem wszędzie dobrze,gdzie nas nie ma... Pozdrawiam !!!

Dzieńdoberki z przełomu lat...

Mily Wedrowcze,-

Daleko mnie zapewne do klasy profesjonalisty - fotografa i fotografowanie nie
jest moim hobby wypelniajacym bez reszty moj czas wolny.
Tylko... hmmm... - Twoim zapewne tez nie! .

W mlodosci mej czyli pamietnych i dla Ciebie polskim czasie przasno-buraczanym
wydawalo mnie sie (teraz juz wiem iz nie) iz posiadanie semi-profesjonalnego
sprzetu foto, wlasna ciemnia - jak na amatora dobrze wyposazona zrobia ze mnie
"artyste" ))
Bzdura, z ktorej dzisiaj moge sie tylko smiac.

"Porady" profesjonalistow i hobbystow - he, he.
Pierwsi - inny krag zanteresowan i potrzeby oraz wrecz niemoznosc wybrazenia
juz sobie po co przecietnemu amatorowi potrzebny jest aparat fotograficzny.
Drudzy, - chwala to co znaja - czyt. co przypadkowo kupili bo... stac ich bylo
na to w momencie zakupu i "wydawalo sie im" to co mnie przed ca 35-laty ).

Nie poradze Ci jaki model konkretnie zakupic bo i tak nie kupisz tego co ja mam
- byloby bez sensu.
Rozwoj fotografii cyfrowej i sprzetu do niej jest tak szybki iz to co kupisz za
1-2 lata bedzie "cztery dlugosci za Murzynami" czy Ci sie to podoba, czy nie.

Moje, przez lata, przyzwyczajenie do lustrzanki ze zmienna optyka, choc to
zawsze "wielkie" (gabarytami i waga) doprowadzilo do tego iz z niecierpliwoscia
czekalem na tego typu aparat(cyfrowy)ktory by byl jednoczesnie "do zaplacenia"
(max. 1000 $) i taki sobie kupilem.
W miedzyczasie, wlasnie z powodu CENY, zasmakowalem zalet aparatu typu compact
ktory do profesjonalnej (i artystycznej) fotografii sie nie nadaje ale ma
nieporownywalne z czym innym "zalety" : wielkosc paczki papierosow (lub mniej),
auto-focus, zoom, prostote obslugi i latwosc przegrywania zrobionych zdjec do
domowego komputera.

Pamietaj, ze dzisiaj to praktycznie nie sam aparat (jego klasa) "decyduje"
o tym jak beda wygladac koncowe efekty twojego "fotografowania" tylko obrobka
materialu zdjeciowego w programie komputerowym jak Photoshop (wszystkie wersje)
czy jemu podobne.
Wlasciwie WSZYSTKIE "bledy" fotografujacego i samego aparatu mozna w ten sposob
skorygowac (poza ostroscia - bo ta tylko w rel. ograniczonym zakresie), kolory,
tlo, kadr, naswietlenie itd. - wiec wyrzucanie pieniedzy (dla amatora!) na
optyke "obowiazkowo" f-my Zeiss jest przesada .

Z praktyki, mojej, wlasnej.

- wszystkie canony - napewno wybor bez "pudla", Oni nie robia "zlych" aparatow.
ale jezeli "nie" Canon to:

- przy zakupie kieruj sie nie tylko zakresem zoom-u (teoretycznie czym wiekszy
- to lepszy) a dla Ciebie jako gorskiej turystki - wazna cecha, ale pomysl
iz bedziesz robic rowniez inne zdjecia (rodzinka przy wigilijnym stole np)
i wtedy, o czym amatorzy z mala praktyka rzadko mysla - wazna jest optyka
"krotkoogniskowa", wiec MNIEJ jak standardowe 35 mmm - umozliwiajace
fotografowanie CALEGO stolu wigilijnego wraz z najblizsza Rodzinka + niekochana
Ciotka (lub Tesciowa!) - BEZ wychodzenia w tym celu "na balkon!" )

Sprawdz czy nie ma aparatu z zoomem ale od np. 28 mmm - bedziesz napewno
zadowolona gdy (wreszcie!) rowniez Ciocia bedzie na zdjeciu, a nie tylko
narzeczony i rodzice! )

Rozdzielczosc: zakres 3-5 mln pikseli dla amatora - "swiat i ludzie".
Jak "napewno" bedziesz potrzebowac wiekszej rozdzielczosci (w co watpie!)
- zakupisz taki aparat ale juz jako DRUGI, za rok-dwa, za cene tego ktory
kupisz teraz .

WAZNE jednak jest czy bedziesz potrzebowac "papierowych" odbitek robionych ujec
i.. jak szybko!.
Zdna domowa drukarka (uniwersalna), nawet te drogie, nie dorowna klasie odbitek
na papierze fotograficznym (punkty Uslugowe lub uslugi on-line).
Specjalne drukarki, wylacznie do zdjec, pomijajac iz to rel. droga zabawa, -
najlepiej wspolpracuja z produktami tej samej firmy np. wyroby Kodak czy HP
- mozna np. robic odbitki BEZ posrednictwa komputera.

Ostatnia "rada" - nie kupuj, nawet jak okazyjna cena jakiegos "egzotycznego"
produktu.
Zapasowe akumulatory do takiego "dziwadla" beda nie do nabycia i o ew. serwisie
naprawczym - zapomnij

WAZNE!.
Jako dodatek (poza osprzetem), zawsze jest jakis program komputerowy do obrobki
zdjec.
"Wszystko" jest dobre ale (z praktyki) klasy (i mozliwosci) Photoshopa (f-my
Adobe) nie osiaga zaden inny.
Canon dolacza (niestety) inny program
Ale, hmm.... dokupic zawsze mozna i warto! .
Wbrew pozorom (i dobrym checiom) ani ja, ani (nawet) pp.Bodzio i Wlodek nie
beda w stanie wyjasnic Tobie wszystkich mozliwosci komputerowej obrobki zdjec
- wiec dobra literatura (dla amatora) jest podstawa.
Z praktyki moge polecic wszystko autorstwa p. Scott Kelby co ukazalo sie
w Polsce (Wydawnictwo Helion). On "wie" o czym pisze! - serio
Polecam szczegolnie Jego ksiazki np: "Fotografia cyfrowa - Edycja zdjec"
- lektura "zrobi" z Ciebie "zawodowca" w tym zakresie i bedziesz miala
sporo "zabawy" ogladajc efekty produkowane przez niektorych "hobbystow" )).

pozdrawiam serdecznie,-
pE

ps.
....kup IXUS-a 55, ew. 40-tke o ktorej piszesz, nie bedziesz zalowac.
- buziak

Nauczyciel - największy problem szkoły

Może nie każdy nadaje się na rodzica...
tak, jak nie każdy nadaje się na nauczyciela, a niestety nim jest.
Ta nagonka na nauczycieli doprowadzi tylko do.... kolejnych stosów papierów.
Będziemy za chwilę diagnozować, planować kolejne programy naprawcze lub
profilaktyczne, podejmować długofalowe działania ..... na piśmie. Tak, jak
polski system penitencjarny - na papierze jest chyba najlepszy na świecie.
Mam tzw. "lekkie pióro" i ponad 20 lat doświadczenia w pracy w szkole - takich
artykulików mogę natrzaskać bez liku. Gorzej, jak przyjdzie mi stanąć wobec
realnej sytuacji w klasie - wtedy procedury, programy itp. bzdety oraz
dziesiątki szkoleń, warsztatów i konferencji, w których uczestniczyłam - mogą
się zdać przysłowiowemu psu na budę. Czytałam zarówno książkę Kim Zarzour, jak
i pierwszą książkę autora artykułu. Więcej publikacji tego pana nie zamierzam
czytać. Najgłośniej to krzyczą właśnie tego typu "profesjonaliści".
W całej tej historii z Gdańska dla mnie z jednej strony szokujące, z drugiej
znamienne jest zachowanie pozostałej części klasy. Nad tymi pięcioma głupkami
bym się nie zastanawiała - jak ich rodzice nie nauczyli poszanowania dla
drugiego człowieka, to niech dowiedzą się o godności osobistej gdzie indziej.
Konsekwencje powinno się ponosić już od najmłodzszych lat - adekwatnie do
stopnia rozwoju. 14-latek to nie malutkie dziecko, któremu trzeba tłumaczyć, co
jest dobre, a co złe w kontaktach z innymi ludźmi. Jak chcieli zaistnieć w
internecie - to się im udało aż nadto. Burza hormonów tez ich w żaden sposób
nie usprawiedliwia.
No, ale pozostała część klasy.... potworne. Znieczulica totalna lub totalny
oportunizm. Kiedyś miałam sytuację w klasie ówczesnej ósmej, iż przez długi
czas klasa nie reagowała na zło wyrządzane przez jednego z uczniów. Wszystkim,
nawet olimpijczykom, obniżyłam oceny ze sprawowania na I semestr. Burza
straszliwa wybuchła wśród rodziców, zwłaszcza tych, którzy spodziewali się
wzorowego. Dyrekcja też naciskała. Nie ugięłam się. W drugim semestrze nie było
już problemu z cichym terrorem jednego ucznia, pozostali szybko nauczyli się,
że nie opłaca im się kryć i ponosić konsekwencje za kogoś takiego. Metoda
drastyczna, ale okazała się skuteczna - ponad 10 lat temu. Teraz, już bym miała
na głowie kuratorium, rzecznika praw ucznia, media i kto wie kogo jeszcze -
"terrorysta - cwaniak" nie poniósłby żadnych konsekwencji/obniżona ocena
zachowania to żadna konsekwencja dla kogoś, kto już ma najniższą/ i problem by
pozostał, najprawdopodobniej wyciszony przez dyrekcję.
Potrzebne sa radykalne zmiany - nauczyciel musi mieć odpowiednie "narzędzia",
by wspierać wychowanie uczniów przez dom rodzinny lub je kierować we właściwą
stronę, jeśli rodzice o to nie dbają. Ale nie w formie papierów i kolejnych
fikcyjnych programów! No i będę jedną z licznej rzeszy nauczycieli, którzy
uważają, że gimnazja to całkowita porażka reformy i "bomba z opóźnionym
zapłonem". Trzeba słuchać praktyków, a nie teoretyków zza biurek, czy nawet
katedr.

nowa szkoła upokorzenia

Gaika
gaika napisała:

> Po raz kolejny kompletnie nie rozumiesz problemu.

Ja nie rozumiem, gdzie indziej - żenada, minister - proponuje bez sensu, za to
los zesłał na Gaike, która ma niezawodny pomysł na rozwiązanie problemu

>Czy Ty naprawdę uważasz, że
> przeciwnicy polityki Giertycha popierają bezhołowie, że komukolwiek zależy na
> ochronie bandytów?

Alez ską, jednak dobrymi chęciami ...

> Warto czytać z większą wnikliwością, co ludzie mają do
> powiedzenia.

Ależ czytam i wyciągam wnioski. Sugerujesz, że moje prawo ogranicza się do
przytakiwania Tobie?

> NIGDZIE i NIGDY skuteczne systemy naprawcze nie opierają się
> wyłącznie na usuwaniu tego co złe z pola widzenia. To za mało.

A kto pisał, że WYŁĄCZNIE? Wprowadzaj sobie (teoretycznie póki co) swoje
programy, ale nie rób uniku przed zagrożeniem "tu i teraz".

>Nie widzę na
> razie żadnej spójnej koncepcji poza chęcią zadowolenia części społeczeństwa
> radykalnymi posunięciami.

Ale Twoja koncepcja też nie jest dobra, więc co pozostaje?

> bo spora część społeczeństwa nie ma pojęcia co zrobić z wolnością .

A Ty masz pomysł? Wiesz jak rozwiązać problemy społeczne, o których pisała
chociażby Triss?

> Jeżeli Ty twierdzisz, że zmniejszanie ilości uczniów w klasach to utopia, to o
> czym w ogóle rozmawiamy?

Jeśli wierzysz w to, że zmniejszenie liczby uczniów CAŁKOWICIE wyeliminuje
agresję i demoralizację, to o czym my w ogóle rozmawiamy?

>W krajach cywilizowanych to priorytet, bo wiadomo od
> lat kilkudziesięciu jak wygląda praca nauczyciela w przeludnionej klasie i że
> stłoczenie sprzyja agresji.

Ale my jeszcze jesteśmy średniocywilizowani, również jeśli chodzi o zaspokajanie
podstawowych potrzeb.

>Jeżeli nie rozumiesz argumentów płynących z
> doświadczeń ludzkich, proponuję zapoznać się z badaniami na szczurach- bardzo
> przemawiają do wyobraźni.

Wiesz, człowiek potrzebuje cos więcej do życia niż szczur. I jedynie przestrzeń
(bez perspektyw na innych płaszczyznach)do szczęscia mu nie wystarczy

> Zupełnie czym innym jest możliwość usunięcia ucznia ze szkoły(zawieszenia w
> prawach ucznia), czym innym stwarzanie ośrodków, do których ani dyrektor ani
> żadna komisja *nie ma uprawnień* wysłać.

No właśnie, chodzi o to, aby miała.

> Na razie Ty mówisz o utopii.

Hasłami odbijasz piłeczkę ?

>Jakie
> szkoła G. może dać podstawy prawne? Bez radykalnych zmian w prawodawstwie
> (naruszających prawa rodzicielskie) -bez sądu ani rusz.

Wychodząc z Twojego punktu widzenia to w ogóle obowiazek szkolny (i to jeszcze z
rejonizacją) to dopiero pogwałcenie praw. Jak to mozliwe, bez sądu, przymusić
dzieci do spedzania tylu godzin w jakiejś szkole?

> Na koniec : nie da się naprawić *systemu*, kombinując nieudolnie przy jego
> fragmencie.

Brawo!Wreszcie się zgadzamy! No, własnie Twoje programy nijak wpłyną na całą
otoczkę tego, co w szkole, na postawy rodziców, naszą rzeczywistość,
uwarunkowania społeczne. Czyli problem agresywnych , nie przystosowanych do
życia degeneratów - pozostanie.

> Zerknąwszy niżej stwierdzam krótką prozą – żenada.

I tak wygląda Twoje merytoryczne ustosunkowanie się do "naturalnych konsekwencji"...

Gaika, dalsza wymiana poglądów nie ma sensu. Dyskusja na forum polega na tym, że
pokazujemy własne poglądy, wady, zalety róznych rozwiązań, itp, a nie na
przeciąganiu na siłę na swoją stronę adwersarzy. Czyli reasumując: w moim
odczuciu koncepcja Giertycha (choć niepozbawiona wad, choć niedopracowana) ma
większe szanse powodzenia niż Twoje ogólnikowe hasła. Ty, wielka zwolenniczka,
wolności, poszanowania praw i zdania dziecka, nie dopuszczasz myśli, że ktoś
moze mieć inne zdanie niz Ty i bynajmniej nie jest to żenadą?

Giertych: Gimnazja nie zostaną zlikwidowane

może nie pomysł, tylko realizacja
Gimnazja są, wprowdzono je marnująć mnóstwo pieniędzy, więc ich likwidacja w
obecnej sytuacji finansowej państwa chyba nie jest możłiwa?. Pomyśł może i nie
był zły, aczkolwiek ja osobisci uważam, że szkoła 8 letnia była w polskiej
rzeczywistoścli dużo lepsza. Uczniów się znało dobrze, znało się ich sytuacje
rodzinna, oni mieli świadomość, że są dobrze znani.
Gimnazja wprowadzono bez właściwego przygotowania l;ogistycznego. Każdy zdrowo
myślący człowiek miał świadomość, że będą to generalnie szkoły patologiczne -
takie wypierdki reformy systemu edukacji. I nie rzecz w pomyśłę a w kasie.
Miały to być szkoły kameralne, niewielkie klasy, sprawnie zorganizowana i
wystarvzająca kadra nauczycieli wspomagających (pedagog, psycholog etc),
szeroka oferta zajęć pozalekcyjnych z prawdziwego zdarzenia stanowiąca
alternatywę dla patologicznych blokowisk. Ale siermięzna codzienność byłą inna.
30 - 40 osobowe klasy, oszczędności na kadrze wspomagającej, brak środków na
zajęcia pozalekcyjne, mizerna baza oświatowa. Efekt - widzimy od kiljku lat na
codzień. Dziwi mnie tylko to, że dopiero teraz w okresie przedwyborczej
kampanii tak się sprawę nagłaśnia, jak wiadomo że to trwa od początku istnienia
gimnazjów.
Poiza tym problem tkwi w czym innym 0- chory jest cały system. Ja rozumiem, że
coraz więcej dzieci ma różnego rodzaju dysfunkcje. Że są nadpobudliwe etc.
Tylko czemu zwykłe chamstwo i brak elementarnych zasad wychowania, których nie
wykształcił dom rodzinny określa się mianem dysfunkcji. Czemu się oszczędza i
nie organizuje klas terapeutycznych. Procedury sa tak skomplikowane, że nikomu
się nie chce. A później jeszcze dyrektor słyszy, jak mu się uda przebrnąć tę
drogę przez mękę z nieczego nie rozumiejącymi, poza wskaźnikami biurwami - że
jego szkoła jest zła, bo za droga.
EWinny jest nadzór pedagogiczny. Wizytator KO nawet najlepszy mając po opieką
ogromny rejon nie ma możliwości poznać szkoły. Przynosi jakieś durne ankiety,
których wypełnianie zajmuje sztabowi ludzi mnóstwo czasu, powstają
zestawienia , wskaźniki etc. co nikomu nic nie daje i żadnego problemu nie
rzowiązuje. I ta głupawa moda zalecenia - trzeba opracować program naprawczy,
iczywiści prowadizć jego monitoring, ewaluacje - kolejne setki stron papieru i
zmarnowanego czasu.
Czemu nie stworzono, jak w cywilizowanych krajach, skutecznego systemu
wspomagania rodziny. Czemu dzieci z rodzin patologicznych nie są objęte
programami resocjalizacyjnymi w profesjonalnie prowadzonych ośrodkach.
Patologia proszę Państwa to nie tylko rodziny alkoholiczne. Patologia to
również dzieci samotne, których rodzice wynajmują niańki, opiekunów, dają kasę
i mają problem z głowy.
Takich pytań można zadać wiele. Tylko po co a przede wszystkim komu? Tak
naprawdę to nikogo z decydentów nie ovchodzi.
Rodzice nastawienie są coraz bardziej roszczeniowo. Zresztą ucznoiowie również.
I jedni i drudzy widzą swoje prawa. Nie poczuwają sie absolutnie do swoich
obowiązków. Zreztzą niewiele ich mają w myśł przepisów prawa.
Czy to znaczy, że szkołą jest całkiem bez winy? Zapewne nie. Najmniej winne są
dzieci, tylko że one tak naprawdę nikogo nie obchodzą.

Hucpa, bezczelność i żerowanie na państwowych u...

Hucpa, bezczelność i żerowanie na państwowych u...
Jestem absolwentem Dziennikarstwa tej "największej lipnej uczelni w Polsce" i
chciałbym pogratulować dziennikarzom, ponieważ dzisiaj zapewne jest ich dzień!
Cytują ich wszystkie media w kraju, znajomi pewnie dzwonią z gratulacjami.
Chciałbym jednak poprosić
o odpowiedź na kilka pytań, jeśli byliby Panowie tak mili i poświęcili mi
kilka minut:

1. Na studiach dziennikarskich na tej lipnej uczelni uczono mnie, że
rzetelność dziennikarska nakazuje potwierdzenie zamieszczanych informacji w
trzech niezależnych źródłach. Czy mógłbym poprosić Panów o wymienienie tych
źródeł? Bo ja znalazłem w artykule takie źródła: Ministerstwo, nasza - klasa,
Ania z obuwniczego, anonimowa rozmowa z kimś z rekrutacji - mam nadzieję, że
Panowie macie coś więcej - może Hania ze spożywczego i Basia z warzywniaka
również udzieliła Wam rzetelnych informacji?

2. Tytuł artykułu – uważałem i nadal uważam Gazetę Wyborczą za jeden z
najbardziej opiniotwórczych dzienników w kraju. Zapytam zatem krótko: nie
uważacie, że tytuł jest Waszym subiektywnym osądem? Że nastawiony jest na
tanią sensację? W końcu, że bardziej przystoi Faktowi niż opiniotwórczej
Gazecie? I pytanie jeszcze jedno
w tym temacie: słowo „lipna” odnosi się do czego? Jakości kształcenia przez
uczelnię w ogóle? Nieprawidłowości dotyczących kształcenia w terenie? Czy
wrzuciliście wszystko do jednego worka i wyszło Wam – LIPNA?

3. Jestem przeciwnikiem spiskowych teorii, ale czy nie wydaje się Wam
nieodpowiedzialne przedstawienie uczelni w takim świetle, zanim ministerstwo
wydało ostateczną decyzję? Internauci niejednokrotnie skomentowali artykuł
jako sponsorowany przez konkurencję. Choć szczerzę wierzę, że tak właśnie nie
jest, to nagonka medialna jaką rozpoczęliście zapewne przyczyni się do wzrostu
zainteresowania konkurencją AHE – rozumiem, że nie taki był Wasz cel? Czy
odpowiedzialność dziennikarska nie nakazywałaby wstrzymać subiektywne
komentarze do czasu rozpatrywania przez Ministerstwo programu naprawczego
przygotowanego przez Uczelnię?

4. Chciałbym zapytać o czysto ludzkie Wasze odczucia do Waszych kolegów z
pracy, którzy pracują zarówno w łódzkim oddziale Gazety Wyborczej jak i w
Złotych Przebojach, a ukończyli AHE – czy są gorsi od Was bo skończyli „Lipną
uczelnię’’? Czy Dział HR Waszej firmy nie przegląda CV? Czy decyduje i
decydował się w przeszłości na zatrudnianie dziennikarzy i pracowników
Administracji po lipnych studiach?
I wreszcie co z dziennikarzami Gazety Wyborczej, którzy bez zażenowania
wykładali na różnych kierunkach w tej lipnej uczelni?

5. Na studiach, również mających miejsce w „tej lipnej uczelni”, uczono nas z
uporem maniaka, że dziennikarstwo to swojego rodzaju misja publiczna, służenie
społeczeństwu. Pragnę zapytać Panów dziennikarzy, autorów artykułu jaką misję
społeczną spełnili pisząc wspomniany artykuł, w taki właśnie sposób? Tylko
błagam, nie piszcie, że chcieliście przywrócić porządek prawny- nie musicie
tego robić, bo nie wykryliście, że uczelnia złamała prawo, zrobiło to
Ministerstwo i pozwólcie, żeby Ministerstwo podjęło decyzję. Jednak określając
uczelnię jako lipną, rzucacie Panowie negatywny obraz na kilkadziesiąt tysięcy
studentów i absolwentów uczelni. Ludzi, którzy niejednokrotnie (oczywiście
czarne owce znajdą się wszędzie) studiowali
w pocie czoła, ludzi których możliwość studiowania kosztowała często dużych
wyrzeczeń, wreszcie ludzi, których możliwość studiowania wymarzonego kierunku
wymagała reorganizacji życia całej rodziny.
Wszyscy Ci ludzie dowiedzieli się dzisiaj, że w Panów osądzie są lub byli
studentami Lipnej Uczelni – czy taka degradacja dokonań oraz osiągnięć
kilkudziesięciu tysięcy ludzi jest wg Was częścią danej Wam misji społecznej?

Będę wdzięczny za odpowiedź na powyższe pytania

Z poważaniem

Absolwent kierunku dziennikarstwa „największej lipnej uczelni w Polsce”