Wyświetlono posty znalezione dla frazy: Program matematyki Szkoła podstawowa

super trudna zagadka


"jeśli chodzi o tą zagadke nie trzeba wiedzieć o topologi
jak również nie trzeba sie posługiwać matematyką wychodzącą poza program szkoły
podstawowej wystarczy konsekwentnie myśleć od najbardziej prostych po badziej
złożone rzeczy"

przepraszam, ale Ty chyba mnie nie rozymiesz. ten wstęp o topologii nie dotyczy
Twojej zagadki, ale mojego przykładu. mój przykład natomist miał naświetlić jak
sprawa wygjąda formalnie.

powiedz mi, prosze, ile miejsca zajmuje to rozwiązanie. tak mniej więcej.

pozdrawiam

 » 

Mamy 7-proc. wzrost PKB!

cholerne wykresy
"w I kwartale wzrost PKB wyniósł 6,9 proc.!" - no tak, zwykły człek podnieci
się i dopiero po sekundzie zrozumie, że chodzi o wzrost kwartał minus kwartał,
czyli roczny. Wykresy PKB są również tragicznie sporządzone, zamiast wzrost PKB
jest napisane PKB, co można biorąc pod uwagę wartości na osiach zinterpretować
jako o wiele większe wahania zamożności społeczeństwa niż miały miejsce
naprawdę, polecam pogardzane programy do nauki matematyki w szkole podstawowej
w USA, gdzie cała godzina lekcyjna poświęcona jest technikom manipulacji danymi
na wykresach. Prawie jak we Wproście kilka lat temu, kiedy Wprostu zaczynało
nie dać się czytać, teraz nawet Polityka ma za uszami, zwykły obywatel przy
kanapkach będzie wkrótce miał tyle z gazet, na ile uda mu się zmierzenie
szerokości szpalt cyrkielkiem i skuteczne porównanie tego stosunku z regułami
złotego podziału minus średnia statystyczna poprawka, której nigdy nie znamy.

Zwolnienia w szkołach

Jesli poziom edukacji w Polsce zblizy sie do poziomu w szkolach panstwowych w
USA to bedzie bardzo zle... mowie z doswiadczenia - w Polsce w szkole sredniej
interesowaly mnie tylko przedmioty humanistyczne, a z matematyki i fizyki
bylem "matolkiem", po przyjezdzie do Stanow, mimo nienajlepszej znajomosci
jezyka po kilku tygodniach zostalem przeniesiony do zaawansowanej klasy
matematycznej - ale jesli w 3 klasie szkoly sredniej robilismy program z 7-8
klasy szkoly podstawowej w Polsce to nie jest dziwne..... Jestem zadowolony z
podstawowej edukacji jaka mialem w Polsce - bardzo mi to pomoglo, ale co beda
mogly powiedziec obecne i przyszle pokolenia?????? Rownanie w dol to nie jest
rozwiazanie......

Szkoło, zobacz swe dno

Tego jeszcze brakowało zeby do i tak juz ponad miary
rozbudowanego programu dodać jeszcze jakąs filozofie,która sama
w sobie jest bardzo pociagajaca ale w zyciu, powiedzmy sobie
szczerze, do niczego nie potrzebna. wiec niech sie autor,
zapatrzony we wlasna dziedzine, nie obrusza ze ktos tam nie chce
jej widziec w szkole. takie rzeczy nie wszystkich bawią i
powinny byc obecne na zasadzie wolnego wyboru. zgadzam sie ze
równie bezuzyteczne jest nauczanie jak rozmnaza sie pijawka czy
pantofelek itp. dlatego tego typu przedmioty powinny byc
nauczane na zasadzie wolego wyboru. powinien byc pewnien kanon-
matematyka, polski ale tez przednioty które sa ze tak
wyraze "społecznie uzyteczne", pozwalaja zrozumiec otaczajacy
swiat i sie w nim nie zgubic: ekonomia, logika, socjologia(
szczegolnie ekonomia, moze wtedy mniej byloby tych co glosuja na
zbawców narodu)itp. reszta powinna byc nauczna fakultatywnie,
niech sobie kazdy cos wybierze: ktos chce to biologie jak marzy
mu sie medycyna, jak ktos chce sie zaczytywac Heglem czy innym
to filozofie itd.

niech autor tez zwazy ze nieprzypadkowo ludzie studiuja
filozofie 5 lat, samo tylko matemetyka tez 5 lat itd. nie mozna
od ucznia liceum wymagac aby majac iles tam przedmiotów był z
kazdego z nich omnibusem. jak ktos wybiera sie medycyne to uczy
sie głownie biologi i slusznie kartezjusza ma gdzies bo pewnie
nie ma czasu na nic wiecej poza biologia. jak komus podoba sie
fizyka to pewnie jest podobnie.sa pewnie priorytety. zwlaszcza
ze polsak szkola ma jedna podstawowa wade: to czego sie tam
człowiek nauczy to tylko niewielka czesc tego czego wymagaja na
egzaminach wstepnych.

 » 

Szkoło, zobacz swe dno

Zobacz swe dno...
Jak by tu zacząc? Może tak: ja mam odwagę powiedzieć, że
matematyka (a i fizyka też, jeśli by ktoś pytał), jeśli
rozważamy podstawowy zasób wiedzy i umiejętności, jest stokroć
ważniejsza niż filozofia. Nawet jeśli rozważyć ją tylko pod
kątem nauki logicznego rozumowania.
Może podobnie jak autor posłużę się przykładem. Warszawska
uznana uczelnia ekonomiczna: przedmiot logika. Przedmiot jeden -
wykładowców kilku. I co się okazuje?? Że tak naprawdę to 2
przedmioty:
Pierwszy, prowadzony przez osoby z katedry filozofii i
pokrewnych - polega na nauczeniu się na pamięć pewnej puli
mądrych nazw na temat "logicznego" myślenia;
Drugi, prowadzony przez matematyków (że posłużę się takim
ogólnikowym określeniem) - i to właśnie ten wymaga faktycznie
ścisłego, logicznego do bólu myślenia, a nie zakuwania na pamięć.
I tak, żeby naprawdę wpoić komuś zasady logicznego myślenia,
trzeba zmusić go do ich stosowania - i naprawdę najłatwiej to
zrobić na przykładzie matematyki.
Inne pytanie, czy ktoś to robi, ale na pewno nauczyciele
filozofii nie mieli by tu szans na większe sukcesy niż matemtycy.
A stwierdzenie, że aktualny program matematyki w szkołach jest
za trudny, muszę potraktować jako czystą ironię, bo inaczej
byłoby to obraźliwe wobec autora...

K.

PS. A jeśli wspominamy już o filozofach starożytnych w
kontekście matematyki i fizyki, może warto przyjrzeć się ile ze
swego czasu, poświęcali właśnie tym naukom...

O czym nie mówi szkoła

No, ja wlasnie nie wiem dokladnie o czym oni mowia. Dyskusja o wyzszosci
dyscyplin humanistycznych nad scislymi to dyskusja o wyzszosci swiat Bozego
Narodzenia nad swietamie Wielkiej Nocy. I w zasadzie smutne jest, ze
profesorowie takie spory tocza, bo udowadnianie, ze wspolczesnemu uczniowi nie
jest potrzebne tyle fizyki czy matematyki jest smieszne. Podobnie jak
tlumaczenie, ze humanistyka jest mniej potrzebna, bo jest duze zapotrzebowanie
na rynku pracy na inzynierow. Polski problem to poziom nauczania - taka jest
moja teza. Bo czego uczyc, to juz od dawna wiadomo - wystarczy skonczyc
podstawowy kurs pedagogiki na wyzszej uczelni. Jesli juz dorobimy sie donrych
nauczycieli to oni sami sobie opracuja takie metody, zeby nawet najglupszy
program mozna bylo realizowac z korzyscia dla nowoczesnego mlodego obywatela.
Poza tym dawno chyba panowie profesorowie (czy ty tez drogi Tytusie Flawiuszu?)
nie byli w szkole. Programy nauczania sa znacznie juz okrojone i teraz baaardzo
duzo zalezy od nauczyciela. Tyle tylko, ze duza czesc nauczycieli to ludzie
wyksztalceni na starych wzorach i do nowych warunkow sie nie dostosuja. Nowych
nauczycieli przyjmuje sie zas na zasadzie nepotyzmu, co wyklucza nabor
najlepszych kandydatow. Jesli tego sie nie zmieni to bedzie kaplica nie szkola.
Bo i co z tego, ze bedzie wspanialy program, jesli nikt nie bedzie go umial
realizowac.

O czym nie mówi szkoła

Profesor Turski ma dobre intencje, ale zyje w rzeczywistości absolutnie
wirtualnej. Cytat: "Ł.A.T.: W szkole podstawowej uczymy dokładnie tak, jak pan
by chciał, uczymy dziecko spojrzenia na otaczający je świat elementami fizyki,
chemii, biologii, geografii." Gdzie pan to widział Panie profesorze??? Po
wychwalanej przez Pana reformie Handkego pozostały tak samo niezyciowe programy
nauczania, wprowadzono tylko milion nikomu niepotzebnych zmian formalnych. te
wszystkie plany rozwoju zawodowego/szkolne systemy oceniania/szkolne systemy
naprawcze/etc/etc/etc powodujące tylo tyle, że belfer nie ma siły na
kreatywnośc, bo non stop zajmuje sie nikomu niepotrzebnymi papierami. A reforma
programów, najwazniejsza na świecie, była znikoma.
Programy matematyki/fizyki/chemii sa abstrakcyjne i przeładowane jak zawsze. Tu
sie nie zmieniło nic. Program j. polskiego w liceum, pomijając już, że ktoś kto
układał postawę programową mysli kategoriami XIX w., jest tez też tak
przeładowany, że aby zrealizować wszystko uczciwie, to nie ma mowy o
jakiejkolwiek rozmowie z uczniem o książce. Jak do tego dodac zalecenia OK
a'propos matur, to już wychodzi abstrakcyjny (bo nie do zrealizowania) horror.
I jakich ja koszmarnych słów uzywam. Ja pisze wciąż "zrealizowanie" - gdzie tu
człowiek? To ma być ta wspaniała reforma? Trzeba by zacząc reformę prawdziwą,
spojrzec na ucznia jak człowieka, posluchac nauczycieli, którzy najlepiej
wiedzą, jakie treści uczniowie często słusznie uznają za zbdurne koszmarki. I
naprawdę zmieniąc programy, a nie system oświaty (gimazja, plany, systemy i
caly ten rok 1984).

matematyka klasa IV Szkoła Podstawowa

matematyka klasa IV Szkoła Podstawowa
Moje dziecko chodzi obecnie do 4 klasy i od tego roku ma nowego nauczyciela
od matmy. Facet leci z programem jak szalony. Poświęcił 1 godz na nauke cyfr
rzymskich ,jedna lekcje na nauke mnozenia przez liczby jedno-,dwu- trzy-
cztero- cyfrowe. 1 godz na potegowanie. zadaje ogrom materiału ,cwiczeń do
domu. Efekt jest taki, że moja córka( która nie jest lotna w matmie) ma juz
dwie 1.
Od poniedziłku (a mamy dziś czwartek) nic innego nie odrabiamy tylko matmę
codziennie przez 5 godz. Tojest chore!!!!!
Wczoraj zabroniłam jej robic matmy,dzis jest zebranie i wiem ,że inni rodzice
równięż sa tym oburzeni.
Oj bedzie sie dziś działo.
Ten facet skończył podobno uniwerek i to jego 1 rok pracy z dziecmi. On jest
chyba chory.

Wykończą mi dzieciaka w tej szkole!

Mój syn chodził do pewnej szkoły podstawowej. 6-7 godzin dziennie. Do domu
wracał zmęczony ( wrzask na lekcjach, zero rygoru), program przerabiany tak
sobie i w domu zaczynała sie druga szkoła, aby nadrobić to czego nie dokonano
na lekcjach.
Zmieniliśmy szkołę na dobrą społeczną. Oto jak wygląda jego siatka zajęć:
jęz. polski - 6 godzin ( 5 "literatury" 1 gramatyki)
jęz. angielski 6 godzin ( 5 z polskim lektorem + 1 z nativem)
drugi język obcy - 3 godziny
Historia - 2 godziny
WOS - 2 godziny
Biologia 2 godziny
Geografia - 1 godzina
Matematyka - 5 godzin
Fizyka - 2 godziny
Chemia - 2 godziny
Informatyka - 2 godziny
Plastyka - 1 godzina
Muzyka - 1 godzina
Religia/etyka - 1 godzina
Godzina wychowawcza - 1 godzina
W-F - 5 godzin
Do tego dochodzą 2 godziny kółka, które jest samą przyjemnościa i 2 godziny
ekstra nauki trzeciego języka obcego.
Do domu syn wraca po obiedzie ( je w szkole). Odrabianie lekcji zajmuje mu
bardzo mało czasu, gdyż większość rzeczy przerabia się na lekcjach. Jesli uważa
( a czyni to) na jeden przedmiot poświęca góra 15 minut - powtorzenie.
Nie przesadzajmy z przemęczeniem. Bo jesli młody człowiek np. relaksjue się
przy koncercie muzyki ( tak wygląda u nas muzyka) czy pływa w basenie, albo pod
okiem trenera gra w piłę- to trudno ten czas nzawać nauką.
Nie jest też specjalnym wysiłkiem intelektualnym śpiewanie /słuchanie piosenek
z nativem po angielsku. A gdy dodamy do tego godzinę wychowawczą- gdzie o nauce
mowy nie ma i malowanie na plastyce - to wychodzi o 9 godzin tygodniowo mniej!
Pomyślcie o tym a nie o "wykańczaniu".

zbyt małe wymagania w liceum !!!

Gość portalu: km napisał(a):

> Pozwolę sobie także zwrócić uwagę na fakt, że to co się stało z nową maturą
> pokazało, że w społeczeństwie nie ma przyzwolenia na takie podniesienie
poziomu
>
> nauczania matematyki w szkołach, aby każdy maturzysta był w stanie zdać
maturę
> z matematyki na poziomie PODSTAWOWYM. Trudno więc sobie wyobrażać, aby
> jakikolwiek inny przedmiot - np historia - uzyskała społeczną akceptację na
> podniesienie poziomu nauczania w zakresie obowiązkowym ponad obecne minimum.

Program jest OK. Wystarczy do tego żeby z powodzeniem studiować na wybranym
kierunku studiów (pod warunkiem, że sie ma jakąś tam motywację). Ja problem
widzę w tym, że właśnie nie każdy maturzysta musi maturę zdać. Przecież my
mamy "sprawność maturalną" bliską 100%. To jest śmieszne. Tak naprawdę duża
część maturzystów nie ma kwalifikacji, żeby studiować cokolwiek. W najlepszych
szkołach pewnie ze 20%, a w tych najgorszych to i z 70. Jeżeli matura będzie
choć w przybliżeniu prawdziwym egzaminem państwowym, to szybko się te tłumy na
studiach rozładują. DaDa

Sztywna siatka szkodzi i publicznym i niepubliczny

Gość portalu: Majka:-) napisał(a):

> W pełni się z Tobą zgadzam.

Ja też!

Tylko odpowiedzcie moi drodzy na dwa pytania:

- Czy to, że jest to złe rozwiazanie jest powodem,
by forsować rozszerzenie zakresu jego stosowania na szkoły,
które dotąd temu złemu rozwiązaniu nie podlegały?

- Jak spowodować, że w szkole publicznej ruchoma siatka
będzie dostosowywana do rzetelnie rozpoznawanych potrzeb
dzieci i młodzieży, a nie do doraźnych potrzeb etatowych
koleżeństwa, które w szkole tej uczy?

To drugie pytanie kieruję, posiadając wiedzę o tym, jak to
w niektórych publicznych szkołach bywało do tej pory z
zagospodarowywaniem godzin w dyspozycji dyrektora lub np. ze
swobodą wyboru nauczanego w szkole języka. A bywało np. tak:
Na nic zgodne sugestie i protesty rodziców w sprawie języka,
który ma być nauczany; ma być rosyjski, bo pani Iksińska
sama wychowuje syna-studenta, a nic innego nie weźmie. Mają być
też minimalne 4 godziny matematyki, a nie 5 jak niemal we
wszystkich okolicznych szkołach (podstawowych), bo innej pani
nie domyka się etat więc będzie podwójna dawka sztuki. Nie ma
znaczenia, że połowa klasy nie nadąża za przeładowanym programem
i wymagałaby nie tylko 5 godzin, ale jeszcze zajęć wyrównawczych!

Pozdrawiam serdecznie,

marek@pawlowscy.w.pl

Egzamin gimnazjalny - część matematyczno-przyro...

Nie dziwię się, że masz trudności. Z taką ortografią? I proszę mi nie wymyślać
od zacofanych, bo ortografię można i trzeba znać. Modna dzisiaj dysortografia
jest wymysłem inteligentnych inaczej.
Pisze się POSTRZELALI. N.b. z czego?
Chociaż masz trochę racji, wiedza przekazywana w szkole przypomina bigos
hultajski. Nikt, no może prawie nikt, nie uczy logicznego myślenia. I tu jest
pies pogrzebany. Podręczniki są na skandalicznie niskim poziomie (w większości).
Nie można się nic z nich nauczyć, nawyżej trochę wykuć. A gdzie podziała się
radość z nowej wiedzy? Na palcach u jednej ręki można policzyć książki napisane
poprawnie, ciekawie, z sensem.
Już minęło ponad ćwierć wieku od czasu gdy zacząłęm pomagać z matematyki i
widzę coraz niższy poziom. Zaprzestano nauczania arytmetyki, a ten właśnie
dział matematyki najlepiej uczy logicznego myślenia...
Dzisiaj już mnie tak nie bulwersuje maturzysta, który nie zna tabliczki
mnożenia (to prawie norma!)... Kiedyś taki nie miał szans na skończenie szkoły
podstawowej...
Co do programu naucznia to widzę skłonności do bardzo płytkiego traktowania
każdego tematu. Rezultat jest łatwy do przewidzenia, niewielu uczniów potrafi
czytać ze zrozumieniem (tak!). Mam jednak cichą nadzieję, że to się zmieni.
Trzymam za wszystkich kciuki! Powodzenia!
M.

olimpiady: już w gimnazjum?

Trudno mi pisać o gimnazjum, bo chodziłam tylko do szkoły podstawowej:) W 7
klasie zostałam laureatką konkursu z fizyki i finalistką konkursu z polskiego.
Z fizyki uczyłam się naprawdę dużo. Mieliśmy ok. 9 godzin zajęć w tygodniu
(lekcje+różne kółka), poza tym sporo zadań robiłam w domu, żeby przerobić cały
program 8 klasy... Opłacało się, bo zajęłam 3 miejsce. Olimpiada z polskiego
była raczej przypadkiem (chociaż byłam 6.) W 8 klasie skupiłam się tylko na
matematyce i wygrałam olimpiadę... (to nie było takie trudne, bo wtedy
województwa były mniejsze).

Skończyłam klasę matematyczno-fizyczną w liceum i byłam finalistką dwóch
olimpiad (artystycznej i polonistycznej). To nieprawda, że olimpiady w
gimnazjum i liceum tak bardzo się różnią.... Wszystko zależy od waszej pracy i
szczęścia..... Są osoby lepiej przygotowane, którym źle pójdzie na jakimś
etapie ustnym i odpadają....

Ja zawsze lubiłam się uczyć (średnią w lo zawsze miałam powyżej 5), ale nauka w
szkole mi nie wystarczała... od tego są właśnie olimpiady.
Jeżeli nie wiecie, jak zużyć swój wolny czas, to na pewno jest to jakiś sposób.
Przy okazji nauczycie się zdawać egzaminy (co na studiach okaże się naprawdę
ważne).

Życzę powodzenia:)

Która SP w KRK. robi stary program dla kl.I.

Która SP w KRK. robi stary program dla kl.I.
Czy są w Krakowie szkoły podstawowe, które w kl.I dostosowują program do
dzieci, a nie dzieci do programu ? Nauczyciele którzy, jeżeli widzą, że w
klasie jest 99% 7-mio latków, których większość rozpoczyna szkołę umiejąc
składać litery i pisać, starają się ćwiczyć te umiejętności dalej? A nie
ściśle "robią program" i malowanki do bólu ?
Do tej pory byłam przekonana do szkoły państwowej, która jest najbliżej mojego
bloku i która miała całkiem niezłe wyniki końcowego egzaminu. Rozmawiałam
jednak ostatnio z kilkoma mami z mojego osiedla, których dzieci poszły tam do
kl. I i się załąmałam Dzieci do tej pory nic innego nie robią, tylko malują
Zero literek i cyferek
Mój syn jest z 01.2009, nie chciałam , żeby poszedł wcześniej do szkoły, bo
jest dzieckiem bardzo ruchliwym, niektórzy, nawet podejrzewają go o ADHD (np.
pediatra). Psycholog i nauczyciele w aktualnym przedszkolu twierdzą, że nic
podobnego, jest po prostu bardzo inteligenty, ciekawski i do tego bardzo
ruchliwy. Trzeba go dobrze czymś zainteresować i jest ok.
W zeszłym roku - jak ćwiczyli malowanki w przedszkolu, to nie lubił tego i
łobuzował. W tym roku (kl.0), uczą się pisać, czytać , dodawać odejmować i
widzi tego cel. Nie lubi ćwiczyć, ale jeżeli wie, że będzie mógł przeczytać
sam to co chce i nikogo o to nie prosić, to bardzo się stara. Zadania
matematyczne za to bardzo mu łatwo przychodzą i bardzo to lubi. Jak widzę, że
wg. nowego programu, karty pracy, które robią teraz, będą dopiro w IIkl., to
już się boję problemów z nim w kl.I

Zarzuty wobec reformy cz.2

Zarzuty wobec reformy cz.2
Lekarstwo jest jedno : zamiast wymyslac jakies dziwolagi wystarczyloby zeby
Panowie i Panie na gorze w kuratoriach ale i wyzej wzieli sie do roboty i
zamiast spychac wszystko na dol zaczeli kontrolowac szkoly jak sie
nalezy.Ograniczyc prawa dyrektorow i zapewnic demokratyczne funcjonowanie
szkol.Pozmieniac bzdurne przepisy.Usuwac dealerow narkotykowych i tzw elemnt ze
szkol.Powrocic do egzaminow wstepnych na studiach(rowniez prywatnych !) ktore
byly dobrym miernikiem jakosci pracy szkol srednich i nie odchudzac programow
nauczania kosztem przedmiotow podstawowych jak matematyka fizyka chemia
biologia geografia itd ktore w obecnej reformie przycina sie o polowe tylko
wystarczyloby lepiej sprofilowac klasy.A szkoly ktore usuwaja uczniow to te
najlepsze bo one wychowuja a praca pedagogiczna nad uczniem to nie tylko
marchewka.
Byl kiedys taki dowcip dlaczego weterynarze nie wynalezli socjalizmu
bo by go wyprobowali na psach a nie na ludziach czego tworcom tej nieudanej
reformy zycze.A politykom ktorzy ta nieudana reforme wymyslili zycze zeby za
skutki swoich pomyslow ktos ich w przyszlosci rozliczyl i poniesli osbista
moralna i materialna odpowiedzialnosc za degradacje spoleczenstwa jaka wywolali.

Dyrektor wypił i pojechał

Dyrektor wypił i pojechał
Taaa... jechał po pijaku to won ze szkoły...ale jeśli "swój" metodyk-
matematyk nie umie rozwiązać zadania z matmy na poziomie podstawowym to
awans, jeśli "swoja" polonistka robi błędy ortograficzne, dać jej nagrodę
dyrektora, "swoją" dyrektorkę, która zabrania nauczycielom realizacji
programu wynieść na piedestał.
Nie pochwalam jazdy "po pijaku", ale Panie Żakowski proszę o chociaż
ociupinkę obiektywizmu i odrobinkę mniej neopotyzmu. To Pan jest ten
nadzorujący.

Warsztaty origami w Chorzowie 11-13.03.2005

Warsztaty origami w Chorzowie 11-13.03.2005
Zapraszam wszystkich chetnych (nie tylko nauczycieli) na warsztaty do
Gimnazjum nr 8 w Chorzowie. Oto program warsztatów:
Piątek – 11.03.05 godzina 15.00-18.00 „Origami z koła” warsztaty dla
nauczycieli klas I-III,nauczycieli matematyki, plastyki, wychowawców świetlicy
(nalezy przynieś ze sobą wycięte koła lub będzie okazja zakupić)

Sobota -12.03.05 godzina 9.30-12.00 „Papierowy świat’ warsztaty dla
uczniów klas I-III, IV-VI szkół podstawowych
Sobota - 12.03.05 godzina 13.00-15.00 „Origami modułowe” – wykorzystanie
origami na lekcjach matematyki warsztaty dla uczniów gimnazjum i liceum
Sobota – 12.03.05 godzina 10.00- 12.30 „Kręciołki” origami modułowe -
warsztaty otwarte dla nauczycieli prowadzą p. Krystyna i Wojciech Burczykowie
Niedziela -13.03.05 godz. 9.30 – 12.00 „Origami jako dekoracja” warsztaty
otwarte dla wszystkich
W czasie trwania warsztatów będzie można zwiedzić wystawę Modele origami
artystów z całego Świata.
Warsztaty poprowadzą redaktorzy Papierowych Fantazji (www.origami.art.pl)
Serdecznie zapraszamy Irena Kowalczyk i Bogumiła Kycia
Dokładny adres: Gimnazjum nr 8 w Chorzowie ul. Czempiela 52, Chorzów Batory

korepetycje: Matematyka

korepetycje: Matematyka
Jestem absolwentką Politechniki Warszawskiej, mam wieloletnie doświadczenie w
nauczaniu, zarówno dzieci, jak i młodzieży, realizuję program szkoły
podstawowej, gimnazjum i średniej. Oferuję nadrabianie zaległości, pracę
bieżącą, pomoc doraźną.

kontakt:
monciep@gazeta.pl

Lukas Bank

Gość portalu: tom napisał(a):

> Po prostu należy czytać umowę i liczyć. I dlatego matematyka powinna być
> przedmiotem obowiązkowym na maturze.

Bez przesady. :P Wystarczy w zupełności, że jest w programie nauczania szkoły
podstawowej i średniej. Większość rzeczy później się zapomina i nie używa. Nie
sądzę, żeby do obliczenia oprocentowania kredytu potrzebne były granice,
ekstrema, pola figur i całki.

Wymyslilem nowe haslo wyborcze dla LPR

pomysly wyborcze nie tylko PiS
"Będzie więc program "bezpieczny dom". Jak deklaruje Jarosław Kaczyński,
umożliwi m.in. wywłaszczanie z mieszkań tych lokatorów, którzy są dokuczliwi dla
sąsiadów i zbyt głośno się zachowują. Zaprezentowany zostanie program "własny
dom", który ma dać możliwość budowy ok. 300 tys. mieszkań w ciągu roku. PiS
przedstawi też swoje pomysły, jak zwiększyć zatrudnienie, a także pomysły
dotyczące edukacji. Tu partia braci Kaczyńskich proponuje wzrost wynagrodzeń dla
najlepszych nauczycieli proporcjonalny do wzrostu gospodarczego, zwiększenie
liczby godzin języka polskiego, historii, matematyki i fizyki, wprowadzenie
maksymalnych cen podręczników (12 zł do szkoły podstawowej, 15 zł do gimnazjum i
18 do szkoły ponadgimnazjalnej). PiS zaprezentuje także własny pomysł na reformę
systemu ochrony zdrowia, czyli powrót do jej finansowania z budżetu. W
konferencji ma wziąć udział prezydent Warszawy Lech Kaczyński, który tym samym
ma rozpocząć nieoficjalnie swoją kampanię prezydencką."

calosc
rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040830/kraj/kraj_a_4.html

Politechniki alarmują: nie mamy dość studentów!

W moim odczuciu problem zaczyna się znacznie wcześniej niż podczas wyboru
przedmiotów maturalnych.
Proszę zajrzeć na stronę dowolnej szkoły podstawowej czy gimnazjum
(państwowego, społecznego, prywatnego). W programie - zarówno obowiązkowym jak
i pośród zajęć dodatkowych - na pewno znajdą się poszerzone kursy językowe,
plastyka, ceramika, kółko teatralne, itp.. Natomiast konia z rzędem temu, kto
wskaże szkołę stawiającą sobie za cel rzetelne wychowanie _politechniczne_.
Przy czym IMO wychowanie politechniczne wcale nie musi oznaczać potrojonej
liczby godzin matematyki/przyrody a raczej nauczanie nastawione na umiejętność
obserwacji, kojarzenia faktów i tłumaczenie zjawisk zachodzących w najbliższym
otoczeniu. A także okazje do wykonania czegoś _własnoręcznie_ - np. w pracowni
modelarskiej.
Nic zatem dziwnego, że obecnie dorasta armia technicznych półanalfabetów,
zdolnych jedynie do przyswajania instrukcji obsługi w postaci obrazkowej i
wymagających ostrzeżeń typu "Kawa jest gorąca" ;->

LPR chce zlikwidować żłobki i przedszkola

Problem tkwi w tym, że rodzina oczywiście może świtnie przygotować dziecko do
szkoły, nauczyć treści z róznych dziedzin, jak mama się uprze to nauczyc
dziecko śp[eiwać, rozwinie go plastycznie i technicznie, tańczyć, pozna z nim
środowisko przyrodnicze, przybliży treści matematyczne .... itd. ale niestety
nie przygotuje dziecka społecznie i obawiam się , że w wielu przypadkach
emocjonalnie do szkoły, to dzieje się w grupie rówieśniczej. Durga sprawa to
pomysł zabrania dzieci 6cio letnich do zerówek szkolnych. Dlaczego tak się do
tego rządowi spieszy? Bo utrzymanie dziecka w szkole podstawowej jest o połowę
tańsze niz w przedszkolu, to jest jedyny powód! Przecież pracować z dziećmi
będą tacy sami nauczyciele, będzie taki sam program ( przecież nagle nie zaczną
rodzić się geniusze) ale obawiam się, że dzieci zostaną wsadzone w ławki i
zrobi się z zerówki szkółkę. Szkoda tylko tej bazy którą mamy w przedszkolach.
No i co z dziećmi rodziców pracujących po 4 godzinach zerówki w szkole??
Widziecie swoich 6 latków w świetlicy?? Więc trzeba będzie zatrudnić opiekunkę
i ugotować obiad w domu ( najlepiej pełnowartościowy jak w przedszkolu ).
Opiekunka na 1/2 etetu to jakieś 500 zł w Warszawie - no to powodzenia, pańtwo
nasze oszczędzi ale czy my?? Czy będzie to z korzyścią dla naszych dzieci??
Odpowiedź zostawiam dla Was drodzy rodzice.

lekcje psychologii w nauczaniu początkowym i dalej

jak ma być krótko to nie w elementach; percepcja i pamięc,dorastanie,płec moja
i twoja, emocje,osobowość, ty i inni,problemy psychologiczne(akcent na lęki i
fobie)... a poza tym to jest pytanie w stylu jakie elementy j.polskiego bądź
matematyki powinny być w programie szkoły podstawowej, wiesz?

lekcje psychologii w nauczaniu początkowym i dalej

Gość portalu: maratończyk napisał(a):
>... a poza tym to jest pytanie w stylu jakie elementy j.polskiego bądź
> matematyki powinny być w programie szkoły podstawowej, wiesz?

Tak. Mniej więcej. :)
A to co napisałes - jest w sporej częsci jako tematyka tzw, lekcji
wychowawczych..

Segregacja w szkolach

Segregacja istnieje od lat w szkolach srednich na zachodzie. Podzial na klasy z
podstawowym i zaawansowanym programem nauczania; w jezykach, matematyce
i 'science'(Biologia, chemia i fizyka). Segregacja na szkoly dla uzdolnionych i
przecietnych gdzie obowiazuja egzaminy wstepne. Segregacja na tych co maja
pieniadze i tych co nie maja. Do wyboru do koloru.
Nigdy nie odczulam by moj syn, ktory jest obecnie w 11 klasie w panstwowej
szkolej mial mniejsze szanse w zyciu niz niz ten co placi $ 10,000 czesnego i
jest w elitarnej. Wykazuje uzdolnienia w jednym moze dwoch przedmiotach i z
reszty jest przecietny. Wciaz nie ma to wielkiego wplywu na jego przyszlosc.
Mam nadzieje, ze to kierunek w ktorym zmierza Radomska oswiata.
Pzd z Sydney

TO JAKIE POGLADY DLA INTELIGENTNYCH???

Musisz byc mlodym.
Potrzeba znajomosci filozofi przychodzi pozniej.
Mnie bardzo jej brakowalo.
Mialem 23 lata skonczone szkoly na PW (z duza iloscia matematyki na dobrym
poziomie) i jakies tytuly.
Brakowalo mi przede wszystkim historii filozofi, jej glownych trendow, systemow.
Nie zawodowo ale zyciowo, tak by moc sie usytuowac w zwariowanym spoleczenstwie.
Wiekszosc roznych wypowiedzi na forum GW swiadczy, ze jest to nadal zjawisko
rozpowszechnione (brak podstaw filozofi).
Nauczanie histori filozofi powinno stanowic program szkoly sredniej, podobnie
zreszta jak histori roznych religi.
Sa kraje gdzie jest to przedmiot podstawowy (zdaja go wszyscy) na maturze.
W Polsce jest zle widziany i trudny do wprowadzenia w zycie z racji skojarzen z
filozofia marksistowska z jednej strony i zacietrzewieniem religijnym z drugiej.
Nie byloby zreszta odpowiedniej ilosci wlasciwej kadry nauczycielskiej, takiej
by lekcje nie konczyly sie interwencjami przewrazliwionych na punkcie swoich
pogladow rodzicow, albo tez roznych innych organizacj ideologicznych i
religijnych.
Wielcy filozofowie czesto byli wysmienitymi matematykami.
Niejednokrotnie filozofia stanowila kolejny etap w dzialalnosci tak wielkich
matematykow jak i fizykow.

problemy z nauką a szczególnie z matematyką

Z tym wycofaniem to chyba przesadziłaś (myślę o szkole podstawowej i
gimnazjum). Moje dzieci najbardziej ze wszystkich przedmiotów lubią matematyke
i byłyby nieszczęśliwe. Ja zresztą też. Może to dziedziczne. Natomiast zgadzam
się,że programy są przeładowane, że dzieciom nie wszystko jest potrzebne np.
funkcje trygonometryczne, pierwiastki czy twierdzenia. Uważam, że matematyka ma
uczyć logicznego myślenia, ćwiczyć pamięć i uczyć samodzielnego myślenia.
Powinna być na pewno bardziej powiązana z rzeczywistością, żeby np. człowiek
dorosły potrafił wypełnić PIT czy wiedział co to podwyżka o 15%. Zapewniam Cię,
że nie można uczyć liczenia na kalkulatorze bez nauki liczenia w pamięci.
Pozdrawiam Ania.

Szkoła z klasą nie istnieje !

Nic ująć, nic dodać. Też mam dzieci w wieku szkoły podstawowej i
identyczne obserwacje. Dziś w szole mojej córki odbyła sie tylko jedna (!)
lekcja ( na 6 zaplanowanych). I co i nic. Ponad 1/4 roku szkolnego mamy już za
soba a program przerobiony może w 10%.
Nauczyciele się nie przepracowują, są aroganccy także wobec rodziców. Moje
dzieci także mają bardzo dobre świadectwa, ( czerwone paski), ale to co w
głowach zawdzięczają domowi. Po lekcjach (szkolnych) rozpoczyna sie domowa
nauka. To ja robię doświadczenia z przyrody, wymyślam zadania z matematyki. Mąż
uczy angielskiego, matka polskiego i historii, ojciec matematyki (też) i
geografii.
Dzięki Bogu wszyscy mamy wyższe wykształcenie i to w różnych dziedzinach.
Możemy podzielić sie przedmiotami i douczać, douczać, douczać............

Szkoła z klasą nie istnieje !

Gość portalu: Magda napisał:

> Nic ująć, nic dodać. Też mam dzieci w wieku szkoły podstawowej i
> identyczne obserwacje. Dziś w szole mojej córki odbyła sie tylko jedna (!)
> lekcja ( na 6 zaplanowanych). I co i nic. Ponad 1/4 roku szkolnego mamy już
za
> soba a program przerobiony może w 10%.
> Nauczyciele się nie przepracowują, są aroganccy także wobec rodziców. Moje
> dzieci także mają bardzo dobre świadectwa, ( czerwone paski), ale to co w
> głowach zawdzięczają domowi. Po lekcjach (szkolnych) rozpoczyna sie domowa
> nauka. To ja robię doświadczenia z przyrody, wymyślam zadania z matematyki.
Mąż
>
> uczy angielskiego, matka polskiego i historii, ojciec matematyki (też) i
> geografii.
> Dzięki Bogu wszyscy mamy wyższe wykształcenie i to w różnych dziedzinach.
> Możemy podzielić sie przedmiotami i douczać, douczać, douczać............

Chwała temu domowi.
Co zrobić, by nasze pieniądze nie były trwonione w w/w sposób?

Pozdrawiam
Krzysztof Homan, nauczyciel
khoman@poczta.onet.pl

co sądzicie o SP nr 234 ul. Esperanto 5 W-wa

Mam córkę w tej szkole i uważam, że to całkiem dobra szkoła i w przeciwieństwie
do Miki nie mam zastrzeżeń do pracy z dziećmi zdolnymi, które mogą uczestniczyć
w dodatkowych zajęciach jeżeli mają na to ochotę, bo takie są organizowane, ale
z tego co wiem frekwencja na nich nie jest zbyt duża (kółko historyczne jest np.
w sobotę). Dodatkowo np. na matematyce pani dzieciom zainteresowanym przedmiotem
daje dodatkowe trudniejsze zadania, ponieważ program podstawowy jest dla nich
zbyt łatwy. Indywidualne podejście do ucznia jest możliwe, ponieważ klasy nie są
zbyt liczne(w niektórych jest17-18 osób). Są także dodatkowe lekcje dla klas 6
(przygotowanie do sprawdzianu). Bezpieczeństwo w szkole też jest OK, chociaż nie
ma dodatkowej ochrony jak u poprzednich latach (nie widzę, żeby coś się zmieniło
na gorsze). O zajęciach sportowych napisano już sporo i zgadzam się z opinią, że
są ciekawe, urozmaicone i nawet dziewczynki (w większości) z chęcią chodzą na
WF i SKS, co wcale nie jest normą w innych szkołach.

Matematyka: czy jest czego się bać?

Myśle o PŁ, ale właśnie przez poziom matematyki jaki miałam w szkole i
nieuczeszczanie na inne, dodatkowe zajecia troche sie wacham. Są tam jakieś
właśnie zajecia wyrównawcze? Bo nie wyobrażam sobie iść na ścisłe studia nie
mając podstaw(sporo wyrzucili z matury z matmy i z programu) ew nie mając na
podstawowej matmie czegoś w szkole.

A na PŁ mam szanse się dostać dzięki ang rozsz, fizyce nieźle zdanej oraz dobrym
świadectwie.

Podręczniki- programy

Podręczniki- programy
Mam ogromną prośbę do dziennikarzy, nie chcę kolejnym mocnym wpisem
wywoływać burzy, podejmijcie, proszę, sprawę jakości naszej szkoły
rzetelną analizą dziennikarską. Z pewnością warto bo chodzi już
właściwie o zwykłe bezpieczeństwo na ulicy.

Posłużę się przykładami mówiąc tylko o schematach.
W Trójce usłyszałem ile ważą tornistry- o wiele za dużo jak na
fizyczne możliwości dziecka. Wielu uczniów jednak nie ma książek bo
nie stać rodziców na kupno podręczników. Ile warta jest nauka bez
podręcznika? Wydawca na spółkę z ministerstwem określił swoisty rynek
zbytu.

Gdyby dziecko z Berlina chciało przejść powiedzmy w 5 klasie szkoły
podstawowej do 5 klasy w Gdańsku to by się dopiero wtedy okazało, że
dziecko sobie nie poradzi bo program polski wyprzedza o dwa a czasem
o trzy lata tematycznie programy takich krajów jak np. Anglia
Francja, Niemcy, Dania, Norwegia, Szwecja... Odpowiednia większa
rozbieżność jest na poziomie ukończenia gimnazjum. To tylko część
istoty rzeczy bo w matematyce na rzecz utrwalenia materiału w
poszczególnych zagadnieniach jest rozszerzenie o zagadnienia
praktyczne- np. wszystko związane z prowadzeniem swojego konta w
banku.

Mamy szkoły (teraz to aż nadto bo uczniowie wyjechali do tych złych
szkół do Niemiec czy Anglii)mamy programy, mamy nadmiar nauczycieli
no i mamy bandytyzm na lekcjach szczególnie w gimnazjum.

Mam nadzieję na zrozumienie szczególnie w Gazecie Wyborczej,
pozdrawiam.

Kłamstwa w gimnazjum nr 12 w Krakowie.

To nie do końca tak jest. Po pierwsze zdarza się, że dyrektorzy tworzą klasy o
profilu humanistycznym, matematyczono-przyrodniczym czy matematyczno-fizycznym.
Opieraja sie m.in. na ocenach z tych przedmiotów na świadectwach. Mając do
dyspozycji tzw. godziny dyrektorskie gospodaruja nimi adekwatnie do profilu
klasy. I nie jest to takie głupie- oczywiście pod warunkiem, że ktoś profiluje
klasy z głową.
Po szkole podstawowej już mniej więcej wiadomo kto jest humanistą a kto ma
uzdolnienia matematyczne, kogo interesuje literatura a kogo biologia.
Jeżeli dyrektor ,trzymając się zasady przerobienia minimum programowego, w
profilowanych klasach stosuje pewna dowolność w ilości godzin czy przerabia
się okreslone programy autorskie - to nie jest to nic złego.
Nie znam gimnazjum nr 12 w Krakowie, nie chcę go bronić - byc może w ulotkach
wypisują nieprawdę, ale klasy dla uczniów o takich a nie innych
zainteresowaniach czy uzdolnieniach są także w innych gimnazjach.

Recepta na dobre ksztalcenie

W zachodznich szkołach od poczatku uczeń ma opiekuna który go kierunkuje i bada
jego zdolności i zainteresowania. Po drugie jeśli ktoś nie jest zdecydowany to
jego wina bo nie można wiecznie nie wiedzieć co się robi bo wtedy nawet studai
ludzie zmieniają tracąc czas i pieniądze. Jeśli ktoś nie chce darmowej nauki
specjalizacyjnej to niech idzie na pałatą ogólną. Bo teraz dostaje się byle
jaką ogólną a za specjalizacje trzeba płacić a powinno być odwrotnie. A łacian
greka to model przedwojenny kwestia przedmiotów i programów jest do ustalenie
przecierz tylko żeby program też był realizowany a nie takie że stary
nauczycile matematyki wprawadza granicę ciągu jak jej klasa podstawowa nie ma i
nie da sobie nic wytłumaczyć.

Nowości nowej matury

Po co matematyka?
"A za trzy lata ma wrócić obowiązkowa matura z matematyki!"

Po co? Przecież matematyka to teoretyczna nauka. Ponadto w swoim obecnym
kształcie nawet nie potrafi nauczyć licealistów praktycznego wykorzystania.
Przeciętny licealista nie potrafi odpowiedzieć na podstawowe proste pytania
logiczne. Zna za to wzór na powierzchnię stożka. Praktyka, czyli np. całki czy
równania różniczkowe poznaje się na pierwszym roku studiów - po maturze.

Ja nawet nie wiem jak wygląda połowa z tych figur, a miałem stypendium za
stworzone projekty.

Ergo wniosek: znów do nauki dobrał się teoretyk.

Pytanie do ministerstwa: Jaki jest stopień wprowadzenia programu
uzależniającego finanse szkół wyższych od odsetka zatrudnionych absolwentów?

szkoła polska w Hadze- zapisy na nowy rok szkolny

szkoła polska w Hadze- zapisy na nowy rok szkolny
Szkolny Punkt Konsultacyjny przy Ambasadzie RP w Hadze

PRZYJMUJE ZAPISY NA ROK SZKOLNY 2006/2007

SZKOŁA PROWADZI NAUKĘ JĘZYKA POLSKIEGO, HISTORII I GEOGRAFII POLSKI, WOS ORAZ
MATEMATYKI
W ZAKRESIE SZKOŁY PODSTAWOWEJ, GIMNAZJUM I LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCEGO
REALIZUJĄC POLSKIE PROGRAMY NAUCZANIA I WYDAJĄC URZĘDOWE ŚWIADECTWA SZKOLNE

Warunki przyjęcia: uczęszczanie przez dziecko do szkoły holenderskiej lub
międzynarodowej, kopia ostatniego świadectwa z Polski

Zajęcia odbywają się raz lub dwa razy w tygodniu

Liczba miejsc ograniczona

Dodatkowe informacje i zapisy: strona internetowa www.spk-haga.nl
Tel. 070-360 43 41 (Lidia Bazańska, kierownik SPK), poniedziałek - środa,
godz. 9.00 -11.00

Matematyczki

wkurza mnie stwierdzenie,ze kobiety maja mniej zdolnosci matematycznych niz
faceci. Doswiadczania innych krajow pokazaly ,ze nauczyciele nieswiadomie
poswiecaja wiecej czasu na zachecanie chlopcow niz dziewczynek do scislych
przedmiotow i w czasie lekcji wiecej czasu poswiecaja chlopcom.Rowniez sposob
przekazu lekcji dla chlopcow i dziewczat powinny byc inny. Dlatego w
niektorych krajach sa specjalne programy przy uniwersytetach dla uczennic szkol
podstawowych i liceum ukierunkowane na skupienie sie na rozszerzenie ich wiedzy
i zainteresowan.
Moze troche wysilku i w Polsce by sie przydalo zanim sie takie stwierdzenia
bedzie glosic.

Matematyczki

Fizyczko, sama sobie przeczysz. W jednym poscie piszesz, ze w innych krajach
jest lepiej i ze w Polsce by sie tez tak przydalo. W innym, ze w Polsce jest
cacy, ale nie ma pieniedzy.

Co do pracy kobiet na rzecz kierownika katedry. W matematyce jest inaczej niz w
wielu innych naukach scislych. Rzadko sie tu zdaza by szef podpisywal sie pod
artykulem pracownika nie majac w niego jakiegokolwiek wkladu. Osobiscie
slyszalem o takiej prktyce w Ukrainie i kiedys w ZSSR oraz znam pare slowackich
przypadkow. Wiem, ze w medycynie, fizyce doswiadczalej, chemii w wielu
insytutach jest to standardem (znam osobiscie przypadki z najlepszych uczeli w
USA, UK i w Polsce) i znam osoby, ktore uwazaja ze tak powinno byc. Jednak w
polskiej matematyce na tym polu jest naprawde inaczej, co jest pewnie zasluga
naszej wspanialej miedzywojennej tradycji.

Statyski sa rzeczywiscie zle. Chyba zadna kobieta nie dostala medalu Fields'a
(odpowiednik Nobla w matematyce, bo Nobli w matematyce nie daja).

Co do edukacji na poziomie szkoly podstawowej, to wymaga ona duzych zmian tak
ogolnie. Naucznie matematyki sie zmienia, gorzej z nauczycielami. To zupelnie
inny watek. Wszyscy wiemy-selekcja negatywna nauczucieli, niskie pensje,
przeteoretyzowane programy... Matematyka teroretyczna, jak zauwazyla ktoras z
pan, ma niewiele wspolnego z tym co sie wklepuja do glowy nauczyciele. Ale czy
tak naprawde nie przeceniamy roli szkoly? Nie wierze w to ze jakis slaby pedagog
moze na zawsze zamknac dziecku szanse na bycie kimkolwiek (moze poza
ekstremalnymi przypadkami jak gimnastyka, szkrzypce, fortepian, balet itp.). Sa
jeszcze rodzice, szkola srednia...

Awanse na bruk

Kto mówi o samoocenianiu? Może nie zauważyłeś, ale po szkole podstawowej,
gimnazjum i średniej mamy w tej chwili egzaminy _zewnętrzne_.

O tym, że Twoja propozycja zupełnie ignoruje choćby różnice pomiędzy klasami
matematyczno-fizycznymi a pozostałymi, już nie wspominam. Pewnie, że po klasach
z szerszym profilem matematyki więcej osób się dostanie na wyższe uczelnie, ale
czy to zasługa ich nauczycieli, czy szerszego programu, czy po prostu zdolności
matematycznych tych uczniów, nie wiadomo.

Dlaczego RP placi za religie?Jaki z niej pozytek ?

> Jeśli macie dzieci w szkole podstawowej, to spytajcie je o
> najbardziej znienawidzoną i nie lubianą lekcję w szkole, - odpowiedź w 90%
jest jedna - religia.

Podaj wyniki badan bo z moich obserwacji to matematyka byla najbardziej
znienawidzonym przedmiotem w szkole. Czy z tego powodu nalezy ja zlikwidowac z
programu nauczania?

> Pożytek z niej widać na wszystkich forach, nikt tak jak katolik nie potrafi
na
> nich zbluzgać i wdeptać w ziemię adwersarza. Jeśli więc taki z niej pożytek,
to
>
> może warto wreszcie stawić jakiś odpór tym, którzy poza prawem wprowadzili ja
> do szkół?

Czy w ogole warto aby istnialy szkoly skoro wiekszosc Polakow to analfabeci
funkcjonalni?

> Zobaczycie, w ciągu 15 minut po moim poście, ilu miłośników bliźniego mnie tu
> zgnoi.

Nie jestem milosnikiem WSZYSTKICH bliznich za to jestem przeciwnikiem ludzi
opowiadajacych glupoty. Mimo, ze tak bardzo Ciebie nie zgnoilem wiedz, ze do
nich Ciebie zaliczam.

Czas slumsów w Krakowie?

matematyka - poziom szkoły podstawowej - myślę że zrozumiesz

w Krakowie jest 18 dzielnic
Krakow potrzebuje (jak sam piszesz 3393) mieszkan komunalnych i socjalnych

3393/18 daje ~ 189 na dzielnice ( w sumie czemu nie np. Wola Justowska ?) co
oznacza wybudowanie kilku mniejszych lub 2 duzych budynkow

teraz jest mowa o 700 mieszkaniach na Ruczaju - jednak gdybys chociaz troche
zainteresowal sie sprawą wiedziałbyś, że plany miasta zamykają sie liczbą około
2500 mieszkań w 2 lokalizacjach na Ruczaju.

Czy to nie jest getto ?
Czy to jest realizowanie programu rozpraszania tego typu budownictwa w calym
mieście ?
Czyż Prezydent Majchrowski nas nie kocha ?

>Zacznijcie dzailac a nie tylko gadac

Hm ... czyzbyś proponował abym zatrudnił sie jako robotnik budowlany i budował
mieszkania dla biedniejszych ? Wiesz - pracuję, daje pracę innym, płacę
podatki, których częśc jest wydatkowana przez Prezydenta i UMK (bo to ich
praca) min. na pomoc dla potrzebujących. Moją pracą teraz jest otworzenie oczu
obywateli tego Miasta gdy nasze (Twoje tez) pieniądze są wyrzucane w błoto ,
gdy urzednicy cytuję wczorajszą audycje w Radio Krakow " budowa skumulowanego
osiedla ułatwi urzędnikom administracje budynkami " ...

Człowieku - niech każdy robi to co potrafi robić najlepiej i z pozytkiem dla
społeczności - jednak Prezydentowi myślenie sprawia chyba ból

Zdumiewające? Z "SExpr." - ankieta uliczna

Dlaczego taką popularność zdobył "program" PiS-u? Bo był łatwy w zrozumieniu i
spełniał oczekiwania (pogłębiał złudzenia). Dla analfabetów to w sam raz, bo
nie zawierał informacji gospodarczych, a głównie nie wskazywał źródeł
finansowania wszelkich wydatków stałych i dodatkowych, szczególnie tych,
zaproponowanych przez nową władzę. Wszelkie informacje o charakterze
gospodarczym, ekonomicznym dla masowego elektoratu są nieczytelne,
niezrozumiałe - więc ich brak, był tym pozyskanym sympatykom PiS-u na rękę. To
tak jak w szkole podstawowej. Na lekcji historii, geografii, czy polskiego
mozna było jakoś wytrzymać, ale jak zerwała się godzina z matematyki, to 98%
klasy było szczęśliwe. Bo nikt nic nie rozumiał i nie odrobił lekcji.

Trwa pisemna matura z matematyki

1. Jest zbyt mało czasu na rozwiązanie 10 zadań. Myślę, że CKE znowu nie
dopilnowało pewnych realności. Przecież to są młodzi ludzie, którzy
przystępując do egzaminu mają pewien (duży) poziom stresu. Ci, którzy układają
pytania zupełnie tego nie biorą pod uwagę.
2. Zróżnicowanie poziomów powinno być zdecydowanie wyraźniejsze. Jeżeli
wypowiadają się tutaj ludzie z bdb. liceów, z klas mat-fiz i mówią, że poziom
podstawowy był za trudny, a rozszerzony bardzo trudny ( katastrofa), to znowu
ktoś pomylił, po co podzielił matematykę na dwa poziomy.
3. Czas najwyższy, żeby do układania zadań dopuścić ludzi mających
praktykę szkolną, znających programy i realność polskiej szkoły.
4. Czas najwyższy, żeby CKE, Kuratoria i MENiS przyjrzał się programom
nauczania z matematyki, fizyki obowiązującym w gimnazjach, liceach i
technikach. Wymiar godzin tych przedmiotów zupełnie nie pasuje do wymagań,
jakie się stawia na egzaminie maturalnym i to jest kolejna paranoja.
5. Przykro, że jak zwykle ucierpi na tym młodzież. Zgadzam się z
określeniem- króliki doświadczalne. Może czas najwyższy wrócić do 4- letnich
liceów, albo odchudzić programy nauczania i realnie je przystosować do obecnego
cyklu nauczania w szkołach.
6. Myślałem, że matura ta będzie lepsza. Myliłem się. Decydenci oświatowi,
weźcie się w końcu do roboty i zacznijcie patrzeć trochę oczami ucznia , a nie
swoimi ambicjami.

jestem z Wami ( odpiszcie)

Jestem nauczycielką polskiego i chciałabym podzielić się moimi refleksjami.
Według mnie każdy egzamin na poziomie podstawowym powinien być tak
skonstruowany, aby dać szansę tym, którzy są uczniami na średnim poziomie.
Dopiero egzamin rozszerzony powinien pozwolić tym, którzy są wybitnie
uzdolnieni wykazać się umiejętnościami.Każdy człowiek chce osiągnąć sukces na
swoją miarę.A szkoły, nie tylko polskie są dla różnych uczniów.A tak nawiasem
to chyba bardziej porażka systemu nauczania matematyki, a nie uczniów i myślę,
że ktoś powinien się tym w końcu zająć. Bo znowu na spotkaniu profesorów z rady
programowej będzie dyskuja o złych założeniach programowych i długo nic nikt z
tym nie zrobi.A przecież ci młodzi ludzie żyją tu i teraz i chyba warto byłoby
o nich pomyślećbardziej niż o tym czy program nauczania ładnie wygląda na
papierze. Łączę się z tymi , którzy wczoraj przeżyli koszmar, z uczniami, z
resztą nie poraz pierwszy. Trzymajcie się . Pozdrawiam.
P.S Gosiu trzymam za Ciebie kciuki ,na pewno poradzisz sobie z egzaminami na
uczelnię, a śpiewające ptaki będą Ci ę kojarzyć tylko z romantyczną randką.

Może min.edukacji i ludzie z CKE przeczytają wpisy

Może min.edukacji i ludzie z CKE przeczytają wpisy
Tak sobie myślę ,że dobrze byłoby gdyby w/wym. przeczytali co ciekawsze posty
napisane przez młodzież odnośnie programu w szkołach ,nauczycieli i szans
osób z klas humanistycznych na zdawanie takiej matury.Jest w nich sporo racji
i dużo merytorycznych uwag ,których reformatorzy nigdzie indziej nie znajdą.
Może warto by w przyszłości zrobić dwa zestawy zadań z matematyki na poziomie
podstawowym i rozszerzonym .Dla tych,którzy są w klasach humanistycznych i
wybierają się na studia inne niż ścisłe i dla tych z klas mat-fiz idących
dalej na kierunki ścisłe.
Przecież do tej pory poziom egzaminu z matematyki na wydziały humanistyczne
też różnił się od tego jaki był na kierunkach ścisłych..

korepetycje matematyka Nowy Sącz

korepetycje matematyka Nowy Sącz
Korepetycje z matematyki w Nowym Sączu na każdym poziomie: szkoła
podstawowa, gimnazjum, szkoła średnia, studia, PRZYGOTOWANIE do MATURY!
Oferujemy też pomoc z fizyki, w obsłudze komputera, programów biurowych,
PROGRAMOWANIU...
Sprawdź: korepetycje matematyka Nowy
Sącz

leniuchowanie na studiach

> czego nie można powiedzieć o informatykach w szkołach zza budki z piwem
> (bananowych ;) Tam statystyczny delikwent ma trudności z matmą na poziomie
> podstawowego profilu ogólniaka. Wychodząc zna się na obsłudze kilkunastu
> programów, których nauczyć się można nakursach bez znajomości kapki matmy

Pisze Pan(i), że statystyczny delikwent prywatnej uczelni ma trudności z matmą
na poziomie podstawowego profilu ogólniaka - proszę, nie generalizujmy, bo to
domena ludzi niewykształconych. Zapewniam, ze są szkoły prywatne, w których to
się nie zdarza, jak również są szkoły państwowe, w których to norma - np. WAT.
Powiem Panu(i) jedną rzecz: administruje siecią w dużym banku polskim i jestem
absolwentem tej tzw (przez Pana/ią) bananowej szkoły. Wiedzę mam, bo jestem
samoukiem, a na studia poszedłem, ponieważ szef powiedział że dobrze byłoby
mieć "papier". Wiec poszedłem, zrobiłem inż. Matematykę miałem na studiach -
wiem, że nie na takim poziomie i w takiej ilości jak np. na Politechnice, ale
to co było mi wystrcza (tzw. wymogi programowe MENiS).
Powiem coś jeszcze: w codziennej pracy nie zajmuje się obliczaniem całek, czy
też przekształcaniem macierzy, ale pracą administratora sieci. Zamiast zapychac
program matematyką w 300 wydaniach, lepiej zapachać go poznawaniem technologii
informatycznych, które z pewnością przydadzą sie bardziej przyszłemu
pracownikowi.

CEW matematyka

> Nie lubię przesadzać, ale w tym roku CEW z matematyki, który miał być
> porównywalny do "nowej matury" to była po prostu kpina. Wyglądało to jak
> coroczny egzamin wstępny na MIM- wielokrotnego wyboru, 30 pytań na 30 minut,

30 pytań na 90 minut, a nawet prawie 105, jeśli dodać kwadrans na wypełnianie.

> Czepiając się drobiazgów, to na poziomie podstawowym
> miało nie być logarytmów, funkcji wykładniczej, równania okręgu i nierówności
> koła i co??... wąki te pojawiły się kilkakrotnie.

"Zakres egzaminu
Centralny Egzamin Wstępny z Matematyki obejmuje zakres podstawy programowej nauczania matematyki w szkole średniej."
(z www.uw.edu.pl/pl.php/rekrutacja/rek0506/cew/mat.html)

Logarytmy, funkcja wykładnicza, równania okręgu i nierówność
koła nie mieszczą się w programie LO? No nie żartuj.

> Zresztą widać po samych
> wynikach CEW-u, że egzami był nieporównywalnie trudniejszy z nową maturą.
> Ciekawe tylko co mogą zrobić pokrzywdzeni?
> Dziękujemy Uniwersytetowi Warszawskiemu za ODWALANIE roboty!

Nie wiem jak gdzie indziej, ale na MIMUW wyniki CEWM są jeszcze wymnażane przez odpowiedni współczynnik (patrz: zasady rekrutacji).

Skandal rekrutacyjny na Uniwersytecie Gdańskim!

Jeżeli nie UG to co?
Zastanawiam się, czemu ciągle dowalacie nam tekstami typu "matoły, nieuki, do
roboty", jeżeli część, która nie dostała się na UG zajmuje bardzo wysokie
lokaty na UJ, UW, oraz UT (Uniwersytecie Toruńskim). Czyżby rankingi polskich
szkół wyższych były nieprawdziwe? No faktycznie, UG zajmuje na pewno 1, 2 i 3
miejsce na raz, a w przyszłym roku będzie sam w pierwszej dziesiątce.
Wygląda na to, że łatwiej dostać się na Oxford, Cambridge i Sorbonę niż
szacowne UG ;]
Tu nie chodzi o protest bez podstaw. Mamy podstawy: branie starym maturom oceny
korzystniejszej (co sam pan prorektor potwierdził na spotkaniu w dniu 1
sierpnia br.) a nowym nie ;] Wychodzi też na to, że osoba z np technikum (nie
obrażając tam zdolnych, kształcących się), zdała starą maturę dajmy na to z
fizyki i matematyki. Będąc w klasie z programem podstawowym z historii i
polskiego, na koniec szkoły z tych przedmiotów miała 5. Złożyła na studia
humanistyczne i bez żadnych egzaminów dostała się na nie, bo "nie można było
krzywdzić starych maturzystów", musieli mieć równe szanse. A nowi kuli, zdali
maturę i są na lodzie ;] Życie jest piękne, co nie?

jakie programy na początek

>
> > Do tworzenia stron internetowych: Dreamweaver + znajomość choćby podstawowa HTMLa oraz Flash.
>

> ale to ma raczej cos wspolnego z programowaniem niz z grafika.:)

Tak, ale han-a34 sama nie wie co w grafice chciałaby robić. Jeśli spodoba jej się tworzenie stron internetowych to bez tych programów się pewnie nie obejdzie.

> poza tym samym html em to juz sie nic nie robi. wiekszosc stron powstaje we flashu, wykorzystuje jave i jave script.. takze to dobre dla kogos o zdolnosciach matematycznych;:D

Ja tam należę do tej szkoły która mówi, że choć trochę HTML-a trzeba znać ;-)

Pozdrawiam

Niemcy: w szkole wyłącznie po niemiecku

Bylam, widzialam, to czysty absurd. Dzieciaki maja robic np z matmy inny
program niz w niemieckiej czkole, maja zajecia 5 godzin co sobote i dostaja
lekcji na tydzien tylle ze sie tylko przerazaja. To nie ma sensu!!!Moje maluchy
w 2 klasie odmowily szkoly polskiej bo wyprzedzala w matematyce program
niemieckiej o 1,5 roku. Bez sensu. programy powinny byc co najmniej
porownywalne...
A szkola polska powinna sie cieszyc ze uczniowie przychodza, a nie zniechecac.
W Norymberdze odnioslam wrazenie ze dzieci sa intruzami.
A w szkole niemieckiej byly zajecia integracyjne, dzieciaki miely opowiadac o
kraju z ktorego pochodza rodzice , mialy powiedziec kilka podstawowych slow i
namalowac flage (klasa 1 podstawowki). I teraz w klasie dzieci wiedza ze sa
dzieci tureckie, czeskie polskie, koreanskie i z Wietnamu oraz USA, ze lubia
sie bawic tak samo mimo ze czasem jadaja co innego i domu mowia bardzo dziwnie.

Ktory ogolniak najlepszy?

> Dlaczego nie zaczac nauki informatyki od nauki prawidlowej obslugi
klawiatury, czyli keybordingu?
> Zmarnowane przy niezdarnym wklepywaniu godziny, z czasem przechodza w lata.

Informatyka zaczyna się obecnie od szkoły podstawowej. I tam jest idealne
miejsce, aby uczyć obsługi klawiatury, edytora tekstowego, czy programu
graficznego. W gimnazjach informatyka powinna być, zgodnie z programem
poważniejsza: m.in. proste algorytmy, symulacje, modelowanie. Problem w tym, że
w gimnazjach nikt tego nie realizuje. Źle przygotowani nauczyciele, często po
nauczaniu początkowym, niechętni matematyce i myśleniu w ogóle, tylko
zniechęcają do informatyki.
W szkole średniej, w liceach i technikach, gdzie młodzież ma już myślenie na
odpowiednim poziomie można i należy realizować informatykę, która jak tu na
forum napisano, ma wspierać inne przedmioty. Wiele szkół średnich ma klasy
informatyczne tylko z nazwy. Problemy są jak w gimnazjach: leniwi i nie
kompetentni nauczyciele, młodzież której nie zaproponowano niczego ciekawego.
Farsa, a nie informatyka. Tylko w nielicznych szkołach średnich informatyka
jest na poziomie informatyki, a nie technologii informacyjnej.

Praca mnie niszczy

Wydaje mi sie, że wyraźnie dałam do zrozumienia o co mi chodzi. Mam dość pracy
w szkole, a jednocześnie moje wykształcenie i wiek nie daje nadziei na
znalezienie godnej pracy.
Owszem, znam się na matematyce teoretycznej. Pozatym mam powierzchowną wiedzę
informatyczną - uczę również informatyki. Nauczyciel musi mieć szeroką wiedzę,
ale jednocześnie nie jest jej opanowac głęboko. np. nauczyciel informatyki musi
się znać na sprzęcie starym (bo naprawia) i nowym (bo uczy o nowinkach
technicznych), na obsłudze komputera, na posługiwaniu się podstawowymi
programami, na programowaniu np. C++. Siłą rzeczy nie może to być wiedza
głęboka (zbyt szeroka tematyka do opanowania).
Podkreślam, że moja depresja bierze się stąd, że ugrzęzłam i nie widzę wyjścia.
Jestem za stara, aby rozpoczynać naukę nowego zawodu,a moja rozległa wiedza nie
może się przydać, ponieważ jest zbyt płytka lub tylko teoretyczna.

Enika znów na linii

No cóz kolejna jajogłowa wypowiedź pseudonaukowa.
Sugerujesz że elektroenergetyka, elektrotechnikia czy napęd elektryczny nie
podlega prawom fizyki?

Moment obrotowy to moment obrotowy. Jedno z podstawoych pojęć fizycznych (jej
działu zwanego mechaniką). Takim pojeciem jak siła, praca, moc, masa, prędkość,
przyspieszenie, pęd czy moment pędu itd. Wszytkie te dziwnym zbiegiem są
podstawą opisu ilościowego i jakościowego czegokolwiek co ma masę i przemiezcza
się.

To są fundamentalne podstawy, które wręcz ignorujesz czy ośmieszasz. Może
zapytajmy jakiegoś profesora fizyki z uniwersytetu co sądzi nt Twojej odpowiedzi
że moment obrotowy to coś co nie istnieje i uczą tylko w szkole średniej po to
by zajac iles godzin w programie nauczania fizyki.

Slang specjalityczny przedkładasz na pojęcia podstawowe tej nauki bez zdobyczy
któej nie byłoby elektrotechniki.

Widać, że wychodzi z Ciebie podejście czysto specjalisyczne ograniczone do
bardzo wąskiego przedziału..... Posługujesz się jak świętością książkowym
terminem a zapomniałes o najprostsztych podstawach które rządza tym światem.
Zaczynam podejrzewać Ciebie o niemalże wykucie waskeigo bardzo wąskiego zakresu
wiedzy technicznej bez znajomości oólnych podstaw fizyki, chemii, matematyki itd...

Widzę, że na uczelniach zagościła nowa moda. Super spec opuszczający uczelnie
który nie zna ogólnych podstaw albo wręcz je lekceważy.

Trochę pokory. Może za 20, 30 lat jak dorośniesz to zrozumiesz swoją głupią butę..

Dzwonek i koniec

Dzwonek i koniec
I tak i nie, z jednej strony mamy Anglikow ktorzy nie robia nic, nie maja
zadnych prac domowych i sa szczesliwi, a z drugiej Japonczykow ktorzy juz od
szkoly podstawowej sa uczeni spac nie wiecej niz 6 godzin bo reszte spedzaja na
odrabianie lekcji a gdy sa juz starsi na pracy.
Chyba zapominamy o balansie pracy i wypoczynku. Zgodzilbym sie z matematykami,
fizykami i jezykowcami ze trzeba zadawac. Co do historykow, biologow, geografow
i polonistow zabronilbym zadawac cokolwiek wiedza bardzo malo przydatna w
pozniejszych latach nie wykorzystywana. Czy ktos pamieta na przyklad budowe
pantofelka? pamietam ze pisalem referat o tym swinstwie ale co pisalem tego juz
nie pamietam, albo czy pamietacie wszystkich krolow Polski? albo wszystkie
przypadki nasz jezyk prawdopodobnie jako jedyny ma ich 10. No i po jaka cholere
nam taka wiedza. wiekszosc programow to bylo wkuc, zdac i zapomniec. co do
przedmiotow scislych ktore ucza logicznego myslenia to jestem na tak, ale tez
bez przesady 4 zadania i wystarczy zeby przecwiczyc jakas nowa regule czy sposob
rozwiazania danego zadania. uwazam ze praca domowa nie powinna zajmowac wiecej
jak 1,5 godziny.
Pozdrawiam

CHORA ilość lekcji ROZSZERZONYCH !!!!!!!

CHORA ilość lekcji ROZSZERZONYCH !!!!!!!
Witam. Chciałabym zapytać was moje drogie koleżanki i koledzy o to czy jest
normalne to, co się dzieje w mojej szkole. Uczęszczam do lo, jestem w drugiej
klasie. Chodzę do klasy informatycznej. Jako, że to szkola dość mała, w
miasteczku na Pomorzu, nie wymagam calkowitej zgodności z innymi, ale bez
przesady. Idąc tu mialam mieć rozszerzoną matematykę i infę. Nie mówię nic o
infie, bo i tak jej nie zdaję, ale z matmą jest coś chorego - my idziemy
tokiem nauczania 12 godzinnego w 3. lata !! ( 4 - 4 - 4 ) ! I jak mam być
teraz dobrze przygotowana do maturki rozszerzonej z matmy? Hee? Co mam korki
brać? Czy iść z petycją do dyrektora? W innych szkolach w Gdańsku np. jest
program 15 h lub nawet 18 h !! Poza tym chorym jest fakt, że niektóre
uczelnie na infę wymagają fizy. A my mamy podstawową fizykę!! Czy to jest coś
nie w porządku z moją szkolą? Co mam teraz robić?

LUDZIE JA CHCĘ JUŻ GŁOSOWAĆ NA TUSKA I PO !!

moj pierwszy akapit to nie jest zadna wazelina, tym bardziej czysta... uwierz
mi, nie jestem falszywym pochlebcom, co mialbym przez to osiagnąć? ;) po prostu
szczerosc, a z reguly jestem szczery az do bolu, nie pozwolila mi byc obojętnym
na twe wyniki, juz sam fakt, ze zdawalas zarazem historie i matme ( i z jakim
rezultatem!!) wprawia w oslupienie, tak wiec chyba nie ma niczego dziwnego w
tym, ze takich rewelacyjnych wynikow, trzeba zazdroscic i instynktownie to sie
robi...
wracajac do rozszerz. hiry ja II temat wykluczylem automatycznie, gdy przed
oczami pojawily mi sie literki PRL - nie przepadam za tym okresem, a w szkole
na ten temat, niby z braku czasu, poswiecilismy az 2 lekcje...
ci Twoi znajomi co maja po 100% sa naprawde dziwni;) u mnie jedynie w klasie
matematycznej ludzie mieli maksa z majzy podstawowej, reszta cienko... juz sam
fakt, ze z hiry napisalem najlepiej w calej mojej budzie swiadczy o jej niskim
poziomie, ale coz w koncu to zascianek, nie mozna za duzo wymagac...

PS: z rozpedu zaplacilem od razu za europeistyke na UW - maja interesujacy
program :)
pozdrawiam

Nie idź na studia, bo nie warto

Przed nauką w szkołach technicznych odstrasza młodzież moim zdaniem zbyt wysokie
wymagania z matematyki ,fizyki ,chemii itp.Ciekawe jest to ,że w pracy w
zawodach technicznych te wiadomości są mało przydatne.Np w obróbce metali
potrzebna jest znajomośc w stopniu podstawowym zależnośc kąta prostego i pare
rzeczy z dziedziny koła ,kuli, trójkąta.A proszę zobaczyć program nauczania w
szkołach srednich lub na studiach.Te całki ,rachunki prawdopodobieństwa
odstraszą wiekszośc chętnych .

jakie drugie studia wybrać?bardziej praktyczne

Zgadzam sie,ze matematyka to krolowa nauk oraz z faktem jak to sama napisalas,ze matematyka na ekonomii to poziom PODSTAWOWY, ja dodalbym: wybitnie podstawowy. Po ukonczeniu tych studiow i pracujac w zawodzie jedyne co Ci sie przydac moze to 4 działania,ktorych ucza juz w szkole podstawowej: +,-,*,/. Co do matury z matematyki - nie ludzmy sie,dzisiejszy okrojony program matematyki w szkolach sredniach (po reformie ktora wprowadzila gimnazja i 3 letnie licea) to jakas kpina. Ludzie nie znaja podstawowych,elemntarnych funkcji.. jak zapytasz delikwenta co to logartym,co to granica to robi oczy jakbyc conajmniej zobaczyl yeti. Uwielbiam pozniej tlumaczenia w rodzaju: przeciez ja nie jestem scislowcem:) Poza tym mature dostaja majac 30 proc. poprawnych odpowiedzi,na studia przyjmuja przy progu ~60 proc (co odpowiada dawnej trojce) i to na te,o ktorych mowi sie,ze sa wymagajace:-) Podsumowujac: jesli nauczanie matematyki nie wroci do poziomu jaki byl przed reforma edukacji to nie widze sensu wprowadzania matematyki. Obecnie zamiast podwyzszac poziom,dostosowuje sie go do miernot. Nie kazdy wszak musi miec mature i nie kazdy musi byc studentem czy skonczyc studia.

Szkoła Podstawowa przyjazna uczniom -Gdzie?

Dziwi mnie ta cała sytuacja.
Jeżeli chodzi o klasy 4-6 to szkoła ta prezentuje niski poziom z matematyki,
języków obcych, historii.
Jest mało wymagająca , czyli niestresująca. Bardzo łatwo można dostać dobrą
ocenę, promocja jest b. wysoka.
Klasówki nie są sprawdzianem wiedzy i umiejętności uczniów skoro uczniowie
piszą je korzystając z podręcznikow.
Program nauczania nie jest realizowany.
Dzieci kończą szkołę z licznymi brakami .
Sprawy wychowawcze również delikatnie mowiąc leżą.
Dzieci nie są wdrażane do systematycznej pracy, nie potrafią się samodzielnie
uczyć, mają braki w podstawowych normach zachowań szkolnych.

Po co moje dziecko ma znać tabliczkę mnożenia?

yochanna napisała:

> Fakt, mówił że pani wymaga znajomości tabliczki mnożenia, ale kazałam mu uczyć
> sie ważniejszych rzeczy, ....

A co Twoim zdaniem jest ważniejsze od tabliczki mnożenia w programie matematyki
trzeciej klasy szkoły podstawowej? Ciekawe...

super trudna zagadka

jeśli chodzi o tą zagadke nie trzeba wiedzieć o topologi
jak również nie trzeba sie posługiwać matematyką wychodzącą poza program szkoły
podstawowej wystarczy konsekwentnie myśleć od najbardziej prostych po badziej
złożone rzeczy

pozdrawiam

Oferty inwestycyjne miasta

Co za beznadzieja !
To znaczy ze wszystko toczy sie s starym stylu.
Najwazniejsza jest kultura fizyczna.
Platne stanowiska i jakies malo istotne bzdury.
A gdzie jest kultura materialna ?
Gdzie jest przygotowywanie mlodziezy do naiprostrzych podstawowych zawodow
ktorych wyksztalcona armia mogla by jakos przeciwstawic sie zalewowi
zachodniego produktu na polski rynek i dala by szanse byc moze jakiegos
minimalnego eksportu.
Czy tylko rzondowy program odlewania gipsowych krasnali ?
Gzdzie mysl o takim centrum ksztalcenia podstawowych zawodow dla pracujacych,
wszelkiego rodzaju technikow i modelarzy, artystow, odlewnikow, meblarzy,
tapicerow, zlotnikow, krawcow, szewcow, rymarzy wikliniarzy, spawaczy, tokarzy
elektrykow, blacharzy, iubilerow, ramiarzy, kucharzy, tkaczy, ceramikow,
ogrodnikow, kamieniarzy, drukarzy, konstruktorow rzeczy niesamowitych.
To oni i tylko oni moga nabijac w przyszlosci lokalny budzet.
Gdzie konkursy i gdzie wystawy. Tylko nie mowcie ze takie zawody przygotowuja
szkoly. I na szkole sie konczy ! Tym ludziom trzeba stwarzac szanse zaistnienia
na rynku.
Skonczcie z tymi mocno wydumanymi programami. Zacznijcie cos robic !
Politechniki i WSI to byl program na spoleczny spokoj troche matematyki i
doktrynizacje. Wychodza takie osly po uczelniach z dyplomami inzynierkow i nie
znaja slowa Ojczyzna ! To slowo z niczym im sie nie kojazy a jesli juz to tylko
z jakas tam lektura z okresy wojny. Czy Izba Rzemieslnicza w Czestochowie to
zamknietry klan dajacy grube lapowki, by nie stwarzac im konkurencji mlodszych ?
Wiec udusicie sie we wlasnym smrodzie !
Jak widac kraj nadal w okowach czerwonych ciemniakow.

Czy wiecie jakie dziedziny zycia gospodarczego krajow zachodnich nabijaja
budzet ?
Przegladajcie strony firm zachodnich i czym te firmy sie zajmuja.
To sa grube biliony dolarow rocznych zyskow.

Oferty inwestycyjne miasta

Gość portalu: Filip napisał(a):

> To znaczy ze wszystko toczy sie s starym stylu.
> Najwazniejsza jest kultura fizyczna.
> Platne stanowiska i jakies malo istotne bzdury.
> A gdzie jest kultura materialna ?
> Gdzie jest przygotowywanie mlodziezy do naiprostrzych podstawowych zawodow
> ktorych wyksztalcona armia mogla by jakos przeciwstawic sie zalewowi
> zachodniego produktu na polski rynek i dala by szanse byc moze jakiegos
> minimalnego eksportu.
> Czy tylko rzondowy program odlewania gipsowych krasnali ?
> Gzdzie mysl o takim centrum ksztalcenia podstawowych zawodow dla pracujacych,
> wszelkiego rodzaju technikow i modelarzy, artystow, odlewnikow, meblarzy,
> tapicerow, zlotnikow, krawcow, szewcow, rymarzy wikliniarzy, spawaczy, tokarzy
> elektrykow, blacharzy, iubilerow, ramiarzy, kucharzy, tkaczy, ceramikow,
> ogrodnikow, kamieniarzy, drukarzy, konstruktorow rzeczy niesamowitych.
> To oni i tylko oni moga nabijac w przyszlosci lokalny budzet.
> Gdzie konkursy i gdzie wystawy. Tylko nie mowcie ze takie zawody przygotowuja
> szkoly. I na szkole sie konczy ! Tym ludziom trzeba stwarzac szanse
zaistnienia
>
> na rynku.
> Skonczcie z tymi mocno wydumanymi programami. Zacznijcie cos robic !
> Politechniki i WSI to byl program na spoleczny spokoj troche matematyki i
> doktrynizacje. Wychodza takie osly po uczelniach z dyplomami inzynierkow i
nie
> znaja slowa Ojczyzna ! To slowo z niczym im sie nie kojazy a jesli juz to
tylko
>
> z jakas tam lektura z okresy wojny. Czy Izba Rzemieslnicza w Czestochowie to
> zamknietry klan dajacy grube lapowki, by nie stwarzac im konkurencji
mlodszych
> ?
> Wiec udusicie sie we wlasnym smrodzie !
> Jak widac kraj nadal w okowach czerwonych ciemniakow.
>
> Czy wiecie jakie dziedziny zycia gospodarczego krajow zachodnich nabijaja
> budzet ?
> Przegladajcie strony firm zachodnich i czym te firmy sie zajmuja.
> .
>
>
>
>
>

O czym nie mówi szkoła

Chaire,
nie zgadzam się z Tobą. Jest pewna wiedza, która nie jest potrzebna uczniom, i
brak jest w szkołach wiedzy, która będzie im w życiu potrzebna.
Śmieszne jest domaganie się dobrych nauczycieli w szkołach. System edukacyjny
musi opierać się zawsze na nauczycielach przeciętnych, a nie wybitnych, bo ci
zawsze będą wyjątkiem, a nie regułą.
T.

Gość portalu: Nie napisał(a):

> No, ja wlasnie nie wiem dokladnie o czym oni mowia. Dyskusja o wyzszosci
> dyscyplin humanistycznych nad scislymi to dyskusja o wyzszosci swiat Bozego
> Narodzenia nad swietamie Wielkiej Nocy. I w zasadzie smutne jest, ze
> profesorowie takie spory tocza, bo udowadnianie, ze wspolczesnemu uczniowi
nie
> jest potrzebne tyle fizyki czy matematyki jest smieszne. Podobnie jak
> tlumaczenie, ze humanistyka jest mniej potrzebna, bo jest duze
zapotrzebowanie
> na rynku pracy na inzynierow. Polski problem to poziom nauczania - taka jest
> moja teza. Bo czego uczyc, to juz od dawna wiadomo - wystarczy skonczyc
> podstawowy kurs pedagogiki na wyzszej uczelni. Jesli juz dorobimy sie donrych
> nauczycieli to oni sami sobie opracuja takie metody, zeby nawet najglupszy
> program mozna bylo realizowac z korzyscia dla nowoczesnego mlodego obywatela.
> Poza tym dawno chyba panowie profesorowie (czy ty tez drogi Tytusie
Flawiuszu?)
>
> nie byli w szkole. Programy nauczania sa znacznie juz okrojone i teraz
baaardzo
>
> duzo zalezy od nauczyciela. Tyle tylko, ze duza czesc nauczycieli to ludzie
> wyksztalceni na starych wzorach i do nowych warunkow sie nie dostosuja.
Nowych
> nauczycieli przyjmuje sie zas na zasadzie nepotyzmu, co wyklucza nabor
> najlepszych kandydatow. Jesli tego sie nie zmieni to bedzie kaplica nie
szkola.
>
> Bo i co z tego, ze bedzie wspanialy program, jesli nikt nie bedzie go umial
> realizowac.

Segregacja klasowa

Pamietacie te czerowne plakietki z tym napisem?
Boze, jak sobie przypomne swoja klase z podstawówki... Wielkie blokowisko, w
jednej klasie dzieci "inteligentow" i alkoholikow. Inteligentne dzieci i
tępaki, które w ósmej klasie nie potrafily pokazac na mapie Polski gdzie lezy
Gdansk...Niestety, takie wymieszanie w klasie MUSI obnizyc ogolny poziom.
Pamietam, ze zdesperowana nauczycielka od matematyki, alby zachecic tych mniej
zdolnych do nauki, a inteligentniejszych doksztalcic, wprowadzila w klasie
podzial na dwie grupy. Na tej samej lekcji w "lepszej" grupie robilismy
trudniejsze zadania, a tamci uczyli sie podstaw.
Na sprawdzianach takze byly dwa zestawy zadan - trudniejsze i latwiejsze. Oceny
wpisywano do dziennika innymi kolorami.
Jaki byl efekt? "Tępaki" dostawaly piątki za podstawowe dzialania arytmetyczne,
a ja np. 3+ ze swojej trudnej klasowki - z powodu jakiegos glupiego przeoczenia.
A na wywadowkach oceny prezentowane rodzicom mialy juz jednakowe kolory...
Ostatecznie nauczycielka zrezygnowala z eksperymentu, bo okazalo sie, ze tak
otrzymywane oceny dzialaly demoralizujaco na wszystkich - "gorsi" w ogole
przestali sie uczyc - "no bo są przeciez tacy świetni". Poziom wiedzy w tamtej
grupie jeszcze bardziej sie obnizyl. My -"lepsi" - czulismy sie natomiast
permanentnie pokrzywdzeni.
Generalnie w tej podstawowce nudzilam sie na lekcjach,nie uczylam sie w domu -
bo nie musialam. Potem dostalam sie do najlepszego liceum w Gdansku - i
przezylam szok. Okazalo się, ze ledwo nadazam z programem, nie potrafie sie
uczyć, dlugo ciagnelam sie w ogonie klasy.
Dodatkowo w tamtej podstawowce nabawilam sie mnostwa kompleksow - poniewaz
bylam najlepsza uczenicą, bylam tępiona i wyśmiewana, nie mialam przyjaciol,
wiele razy musialam bic sie na pięści z tymi tępakami o wlasną godność.
Horror...
Kiedy bede posylac swoje dzieci do szkoly, zrobię wszystko, żeby nie trafily do
jednej klasy z takim bydlem.
Dopiero z perspektywy czasu widze, ze ta podstawowka wyrzadzila mi ogromna
krzywde - zarowno psychiczną jak i "edukacyjną".

edukacja a skuteczność demokracji

ten argument jest mi znany ale myślenie obce
ratyzbona napisała:

> Co się tyczy zaangażownia rodziców to mam jeszcze większe obiekcje - moim
> zdaniem szkola powinna wystrzegac się uwzględniania p[referencji rodziców na
> zasadzie -jestem matematykiem niech moje dziecko uczy się matematyki w
> większym zakresie.To prowadzi tylko do dziedziczenia zawodów nie zaleznie od
> woli uczniów w końcu nie jeden syn matematyka poszedł na historię.

ten argument jest mi znany ale myślenie obce .

to naturalne , że rodzice chcą pomóc swoim dzieciom i szkoła nie powinna im
w tym przeszkadzać , bo rolą szkoły nie jest wyrównywanie szans a stworznie
optymalnych warunków angażując wszystkie dostępne środki dla jak najlepszego
wykształcenia każdego ucznia .

gdy zobaczyłem twój argument długo się zastanawiałem , jak ci odpowiedzieć
by jednocześnie nie obrazić - z podobnym argumentem już się spotkałem .
chodziło o ocenę skuteczności programu komputerowego w kształceniu
słuchu uczniów szkół muzycznych . jedna z wizytatorek jak pozostali
stwierdziła , że program jest skuteczny , ale nie powinno się
go promować wśród uczniów szkół muzycznych , gdyż na tym ucierpią
"biedne dzieci" , które nie posiadają komutera - tym też sposobem
do tej pory inne biedne dzieci szkół muzycznych , które posiadają
komputer w domu nie korzystają z żadnego programu
komputerowego wspierającego ich kształcenie muzyczne - dyktando
do napisania po kilkunastu ćwiczeniach z programem nie stanowi
probelmu dla ucznia szkoły podstawowej ( piątka w tym przypadu to żaden
sukces ), bez programu tylko nieliczne talenty piszą dyktanda muzyczne nawet w
szkole średniaj (średnia ocen trzy , to pewnie norma ) .

mój ojciec i matka nie byli matematykami i myślę , że moje córki
niekoniecznie zostaną matematyczkami , ale w miarę swoich możliwości
chciałbym je czegoś pondaprogramowo nauczyć .

Nauka wg programu polskiej szkoły w SPK w Hadze

Nauka wg programu polskiej szkoły w SPK w Hadze
Szkolne Punkty Konsultacyjne istnieją na całym świecie.
Są one tworzone przy placówkach dyplomatycznych i podlegają MEN w
Polsce.

Co daje nauka w SPK?

Uczeń kończący naukę w danym roku szkolnym otrzymuje świadectwo
szkolne wg zasad i wzorów obowiązujących w systemie oświaty
Rzeczypospolitej Polskiej.

Zasady naboru do SPK

Do SPK przyjmowane są dzieci w wieku od 7 do 18 lat przebywające w
Holandii tymczasowo oraz dzieci Polonii holenderskiej.

Jak zapisać dziecko do szkoły?

Żeby zapisać dziecko do SPK należy zadzwonić do kierownika placówki
(tel. 070-3978088) lub zapisać dziecko poprzez formularz
zamieszczony na stronie www.spk-haga.nl w rubryce ZAPISY DO SZKOŁY.

Rodzic lub opiekun muszą dostarczyć ostatnie świadectwo ucznia z
Polski. Na jego podstawie kierujemy dziecko do odpowiedniej klasy.

Co oferujemy naszym uczniom?

Bezpłatne nauczanie przedmiotów tj. język polski, matematyka,
historia i geografia Polski, przyroda, wiedza o społeczeństwie na
poziomie szkół podstawowej, gimnazjum i liceum ogólnokształcacego.

Przygotowanie uczniów czasowo przebywających w Holandii do
kontynuacji nauki na swoim poziomie w Polsce oraz do międzynarodowej
matury z języka polskiego.

Świadectwo MEN

Możliwość udziału w różnych konkursach i imprezach
okolicznościowych.

Korzystanie ze zbiorów naszej biblioteki.

Naukę pod opieką wykwalifikowanej kadry pedagogicznej.

Sympatyczną i miłą atmosferę w szkole.

Kiedy i gdzie odbywają się zajęcia?

Lekcje odbywają się popołudniami

i w sobotę w:

Hofstad Lyceum

Przy Colijnplein 9

2555 HA Den Haag

zbyt małe wymagania w liceum !!!

Wymagania w liceum a studia
Realizacja programu liceum ogólnokształcącego zapewnia wykształcenie ogólne.
Każdy absolwent liceum zna (powinien znać) historię i każdy inny przedmiot na
poziomie ogólnym, a nie specjalistycznym. Trzeba sobie powiedzieć wyraźnie -
żaden uczeń nie ma możliwości opanowania WSZYSTKICH przedmiotów na takim
poziomie wiedzy i umiejętności, aby moć dostać się na dowolne studia. Zdanie
egzaminu wstępnego na studia (poważne, z dużą liczbą kandydatów) wymaga
opanowania wyspecjalizowanego programu rozszerzonego. Przykładowo na prawo
będzie to historia w profilu humanistycznym.
Z tego wniosek, że tak zwany profil ogólny tak na prawdę wprawdzie daje maturę,
ale nie przygotowuje do studiów. Chyba, że jest on ogólny wyłącznie z nazwy, bo
w rzeczywistości daje uczniom szansę specjalizacji (czy nawet ją wymusza) w
systemie zajęć fakultatywnych itp.
Warto chyba zwrócić uwagę, że obecnie jest wyraźna tendencja do upowszechnienia
wykształcenia średniego z maturą (zmniejszanie udziału szkół zawodowych
w "rynku" edukacyjnym). To oznacza, że będzie coraz więcej absolwentów liceów,
którzy nie będą w stanie dostać się na te najbardziej oblegane kierunki studiów
na renomowanych uczelniach...
Pozwolę sobie także zwrócić uwagę na fakt, że to co się stało z nową maturą
pokazało, że w społeczeństwie nie ma przyzwolenia na takie podniesienie poziomu
nauczania matematyki w szkołach, aby każdy maturzysta był w stanie zdać maturę
z matematyki na poziomie PODSTAWOWYM. Trudno więc sobie wyobrażać, aby
jakikolwiek inny przedmiot - np historia - uzyskała społeczną akceptację na
podniesienie poziomu nauczania w zakresie obowiązkowym ponad obecne minimum.
Osobny problem to sugerowane uzgodnienie poziomu matury i egzaminów wstępnych.
To oczywiście nie jest możliwe. Bo albo trzeba tak podnieść poziom matury, że
tylko tyle osób zda ile jest miejsc na studiach, albo powstaje kategoria "zdana
matura - ale na studia zabrakło punktów".
I nikt przecież nawet nie obiecuje, że po wprowadzeniu nowej matury, która
zastąpi egzaminy wstępne na wyższe uczelnie wszyscy posiadacze matury dostaną
się wybrane przez siebie studia. Przecież do zadnia matury może wystarczyć
wynik A% na poziomie podstawowym, a uczelnia oblegana przez licznych kandydatów
ogłosi konkurs, w wyniku którego do przyjęcia trzeba będzie mieć o wiele więcej
punktów niż wystarczyło do zdania matury.
Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof Mirowski
dyrektor LXVII LO Warszawa

Czemu służyła edukacja za czasów komuny

No cóż, edukacja za komuny i obecnie różni się tym i owym, jednak spora część
jej grzechów pozostała. Ja sam jestem produktem edukacji "komunistycznej" i
chyba nie pasuję do druzgocącej diagnozy postawionej przez "ktosia". Śmiem
sobie pochlebić, że trochę nauczyłem się myśleć (nawet twórczo kombinować, bo
inaczej nie szło). Wygospodarowałem sobie dzięki temu masę czasu na rozwijanie
własnych zainteresowań, chyba jestem w miarę uczciwy i nie jestem aż takim
lizusem. Nie znaczy to że byłem i jestem zachwycony moją byłą szkołą i edukacją
za komuny w ogóle.

Jeżeli chodzi o spór, czy mamy uczyć Amerykę czy uczyć się od nich -
odpowiadam: to zależy. Możemy się z pewnością sporo od nich nauczyć, ale czasem
i oni od nas. Żeby nie być gołosłownym, mały przykładzik. Mój siostrzeniec w
wieku 6 lat wyjechał z rodzicami do Anglii. Tam w szkole podstawowej
przetestowali go i odkryli, że ma wybitne zdolności matematyczne. Wdrożono mu
zatem indywidualny program nauczania. Po powrocie do Polski, z pewnymi
kłopotami, ale udało sie uruchomić podobny program dla niego w polskiej,
podstawowej szkole publicznej. W tej chwili zaniosło go za ocean, do szkoły
amerykańskiej i tu zaczęły się schody. Szkoła publiczna, oceniana jako jedna z
lepszych w okolicy nie jest w stanie z nim indywidualnie pracować, bo nie ma
takiego systemu. Oznajmiono, że nauka odbywa sie w grupie i bez względu na to,
czy dziecko sie nudzi i uwstecznia, czy nie, najważniejszy jest "teamwork". Co
innego, gdyby był opóźniony, niezdolny, zaniedbany, czy w inny
sposób "disabled". W takim wypadku - czeka w gotowości armia pedagogów i
psychologów, by stworzyć dla takiego dziecka odpowiedni program edukacyjny.

Swoją drogą - jednostka jako integralny element kolektywu... czy ja przypadkiem
skądś tego nie znam?

Wybór profilu. Czy nie za wcześnie??

Nie, to nie za wcześnie, żeby decydować o swojej przyszłości. Im wcześniej
zdecydujesz, co chcesz dalej robić, co studiować, tym więcej będziesz mieć czasu
np. na przygotowanie się do matury z przedmiotów potrzebnych do rekrutacji na
studia. Wiem, co mówię- moja matura za rok.
Teraz trochę moich obserwacji. Wydaje się Wam, co niektórym przynajmniej, że
klasa humanistyczna to życie łatwe, lekkie i przyjemne. Nie trzeba się uczyć,
podobno.
Otóż, niemile Was rozczaruję. W humanie też jest sporo nauki. Program historii
jest bardzo obszerny, a sam egzamin maturalny z tego przedmiotu do
najłatwiejszych nie należy. Program z polskiego jest po prostu przeładowany i
trzeba dużo pracować samodzielnie. Wos- to kolejny mitologizowany przedmiot.
Często ludzie myślą, że wos to łatwizna. Na podstawie- tak, widziałam arkusze,
rozwiązywałam je. Ale rozszerzony to wyższa szkoła jazdy. Prawo, polityka,
społeczeństwo, gospodarka- sporo tego jest. Jeśli ktoś chce iść na prawo, to
powinien się nastawić na harówę przez 3 lata liceum. Marzysz o studiach na UW
czy UJ? Zakasaj rękawy już dziś- liceum minie szybciej, niż myślisz.
Nie jesteśmy traktowani specjalnie ulgowo z przedmiotów ścisłych- realizujemy
cały program podstawowy z fizyki, matematyki, biologii (notabene zdaje ją u mnie
10 osób), chemii, geografii. Nie po łebkach, ale dokładnie. Mam świadomość, że w
mat-fizie pracują nad matmą w stopniu nieporównywalnie wyższym niż my, ale o tym
decyduje profil.
Nie ma studiów, po których będziecie mieć stuprocentową gwarancję otrzymania
pracy. Liczy się wszechstronność, doświadczenia zdobyte w czasie studiów,
kreatywność. Można skończyć politechnikę albo prestiżową AE i być bez pracy, a
można skończyć socjologię czy stosunki międzynarodowe i szybko znaleźć
zatrudnienie. Nie można się podczas studiów nastawić wyłącznie na naukę- trzeba
zdobywać doświadczenie, zaczepiać się na praktyki, szkolenia.
Jak dobrze zadecydować? Ja w takich sytuacjach wypisuję plusy i minusy każdej
sytuacji, a potem robię bilans ;) Pomaga :)
Wszystkim niezdecydowanym życzę podjęcia dobrych decyzji :)

Kto sie bal nauczycieli ?

Kto sie bal nauczycieli ?
Jak mialam 12 lat to pamietam, ze przychodzila do mojej szkoly od czasu do
czasu taka jedna pani nauczycielka-inspektor. Ta inspektor lazila z klasy do
klasy i sprawdzala wszystko i wszystkich. Tzn., czy wszyscy uczniowie maja
obowiazkowe fartuszki i tarcze, czy nauczyciele trzymaja sie programu, czy
oprocz lektur obowiazkowych czyta sie tez te nadobowiazkowe, itp.
Ktoregos dnia pojawila sie w mojej klasie na lekcji matematyki i przy
wszystkich dzieciach strasznie mnie skrzyczala, bo nie mialam oblozonego
zeszytu( na okladke nie bylo moich rodzicow czasem stac). Moj zeszyt byl
czysty i podpisany, bylam dobra uczennica, a pani inspektor kazala mi stac w
lawce i podnosila moj zeszyt do gory i sie darla, ze co to ma znaczyc i
wogole.
Kiedy wyszla zaczelam walczyc ze lzami, a wtedy pan od matematyki podszedl do
mnie i polozyl mi reke na ramieniu i powiedzial, ze to nic. To byl bardzo
mily i dobry nauczyciel. Na jego lekcjach siedzielismy cicho, on potrafil
utrzymac dyscypline, bez darcia sie, bez straszenia klasowkami.

W tej mojej szkole podstawowej byly jeszcze dwie inne nauczycielki stanowiace
postrach dla uczniow, ale poza nimi bylo calkiem ok.
Potem w liceum byly kolejne nauczycielki-dreczycielki, ale te sie nie darly
na uczniow, przeciwnie-one milczaly. Byly chlodne i opanowane. Tych balismy
sie najbardziej.
Pan dyrektor uwazal, ze to sa nauczycielki, ktore potrafily zdobyc sobie
szacunek uczniow, i ze to wlasnie ten szacunek sprawia, ze siedzimy na ich
lekcjach jak trusie. A to nie byl zaden szacunek tylko zwyczajny strach przed
wywolaniem do odpowiedzi, przed zla ocena, a to nie to samo. Bo zdarzalo sie
czesto, ze taka nauczycielka przychodzila do szkoly w zlym chumorze i wtedy
ciach: klasowka dla wszystkich i to taka, ze ocene pozytywna otrzymalo trzech
uczniow na trzydziestu.
Jesli chodzi o szkole to ktos tu zaraz moze powiedziec, ze jak sie ma
trzydziestopiecio osobowa klase to trzeba uczniow krotko trzymac, zeby
utrzymac dyscypline, a prawda jest taka, ze to nie jest zadna regula, bo
wszystko zalezy od tego kim i jaki jest nauczyciel. Dobry nauczyciel potrafi
wiele.

ps/Ogladalam dzisiaj stare szkolne zdjecia :)

Mrufka.

Szkolenia dla działaczy LPR-u

i słusznie. Proponuję zacząć od podstaw j. polskiego i matematyki program
nauczania z 1 klasy szkoły podstawowej i sukcesywnie przeć dalej do przodu.
Może będą jakieś efekty.

lekcje psychologii w nauczaniu początkowym i dalej

co do przepełnionych szkół i programów nie podejmuję polemiki bo mam podobny
pogląd. Nie mogę jednak zgodzić się z tym,że nie ma potrzeby roztrząsać
tematów psychologicznych w trakcie zajęć. Po pierwsze zagadnienia,którymi
zajmuje się psychologia, to problemy życia codziennego i nie ma możliwości by
ktokolwiek się z nimi nie zetknął...np.: według amerykańskich badań sprzed
kilku lat 80%społeczeństwa spotyka się z bezpośrednią agresją, a mimo to
znakomita większość ofiar nie wie jak sobie w takiej sytuacji radzić...a
przecież Maslow wykazał,że potrzeba bezpieczeństwa jest jedną z
najistotniejszych potrzeb człowieka i jest wyżej usytuowana niż potrzeba
kochania i bycia kochanym...Po drugie,jakie są alternatywy? Kto jeśli nie
szkoła w dzisiejszych realiach ma szansę na programową edukację psychologiczną
młodzieży? rodzina,której funkcje są coraz bardziej karłowate, kościół i elity
polityczne tracący zaufanie społeczne, czy niedofinansowane organizacje
pozarządowe? Po trzecie dlaczego akurat psychologii,a nie matematyki czy
języka ojczystego mamy się uczyć mimochodem,skoro jej znaczenie w życiu jest
co najmniej tak samo istotne ,jesli nie ważniejsze? Nikt sobie nie wyobraża by
zaniechać prowadzenia lekcji polskiego,a przecież słyszymy ten język wszędzie,
również w wykonaniu dobrze posługujących się nim nauczycieli. Nie odchodzi się
również od lekcji matematyki, choć każdy może mieć do dyspozycji maszynę
matematyczną(od kalkulatora do komputera)i możliwość edukacji lub treningu w
trakcie robienia zakupów w sklepach...Nie bądźmy naiwni,podstawowej wiedzy z
zakresu psychologii-jednak na miarę dzisiejszych potrzeb- nie nauczymy
młodzieży przy okazji...

Segregacja w szkolach

Droga Nino - chyba się nie zrozumiałyśmy.
Podstawa programowa realizowana w szkołach publicznych jest taka sama - nie
zależnie od klasy. Dziecko z niższą średnią ocen, które wykazuje się chęciami -
ale brak mu możliwości - powinno uczęszczać do klasy z innymi.
Ale co powiesz o uczniach mających 2-3 lata opóżnienia i to w wyniku - nie
braku możliwości, ale wagarów, kontaktów z półświadkiem, lekceważącego
podejścia do wszystkiego??? O uczniach mających nieraz wyroki sądowe, kuratorów
itp. - Czy będzie w porzadku, że podczas lekcji - obojętnie z jakiego
przedmiotu i u jakiego nauczyciela (tego wg nas lepszego lub gorszego)moje
dziecko ma wysłuchiwać niecenzuralnych epitetów i tracić materiał z powodu
niemożności prowadzenia zajęć? Czy zdrowo myślący rodzic nie zrobi wszystkiego,
aby jego dziecko mogło jak najlepiej wykorzystać okres nauki.
Szkoły w siatce godzin dla tych słabszych klas powinny zaplanować głównie
zwiększoną ilość godzin na przedmioty podstawowe, a nie na naukę dwóch języków,
poszerzonych programów z matematyki, czy zajęć z tzw. europeistyki - dają wtedy
możliwość uzupełnienia w/w treści tym słabszym - pytanie - czy oni to
wykorzystają? Uczeń, który będzie się starał powinien mieć możliwość przejścia
do klasy o wyższym poziomie.
Tak robi szkoła podstawowa 34 w radomiu (matematyka) - wychodzi to wszystkim na
dobre, a uczniowie o odpowiednich predyspozycjach i umiejętnościach nie muszą
chodzić na dodatkowe korepetycje, aby brać udział w konkursach i olimpiadach.
Jeżeli wszyscy są obruszeni faktem takiego dzielenia - to proszę mi wyjaśnić -
dlaczego my rodzice zwracamy na to uwagę i wręcz dopytujemy się o całościowe
wyniki nauczania dla danej klasy. Oczywiście - rodzice którym zależy na swoich
dzieciach i tacy, którzy rozumieją, że przyszły start ich dziecka będzie
uwarunkowany tym - co wyniesie ono nie tylko z domu, ale i ze szkoły.

matematyka klasa IV- HORROR~!!!!!

No tak dyskusja troche "poplynela"...

tak wiec ad rem:

1. co do pana od matematyki, no pewnie okazalo sie ze mlody, niedoswiadczony,
troche zbladzil, bo brak mu obycia z takimi 10-latkami- fajnie ze sie
zreflektowal i fajnie ze sie zaczyna ukladac, u nas też jakby się luźniej
zrobiło, a może poprostu syn się "nauczył" jak ma się uczyc....

2. co do nauki ogolnie-z tego co widze, program szkoly podstawowej nie jest
jakos diabelnie wymagajacy, dla w miare bystrego dziecka nie powinien stanowić
problemu, jest tu miejsce i dla dzieci, ktore czytaja po kilka ksiazek
tygodniowo (moj syn) i takich co wciaz bawia sie jeszcze lalkami i misiami-to
tylko zalezy w jakim tempie i jak dokladnie dziecko bedzie sie uczyć (troche
odzwierciedlaja to stopnie, przeciez nikt nie musi przejść przez szkole na
samych piatkach...), ale ten demoniczny "program" jest do przejscia dla
wszystkich, nawet uważających ze warto się uczyć tylko praktycznych spraw
takich jak na kursie dla spawaczy...

3. co do metod-jestem przeciwna nieustannemu zakuwaniu, (bo to ani efektywne,
ani zdrowe, ani pozyteczne), wiadomo ze czasem wkuć trzeba, bo inaczej sie nie
da-ważne są tylko proporcje. Nauka powinna być zróżnicowana, atrakcyjna i w
jakimś sensie przyjemna, wtedy jest OK-nie można przeginać w żadną stronę, ani
zbyt odpuszczać, ani zbyt ostro egzekwować. U syna w szkole niebezpiecznie
szło to w stronę, małej paranoi. Codziennie pytanie, codziennie kartkówka, 2-3
klasówki na tydzień. No ale cóż, mam wrażenie że to było troche tak
specjalnie, aby towarzystwo zdyscyplinować, teraz jest już spokojniej.

A matematyka, to najważniejszy przedmiot (moim zdaniem), pomaga we
wszystkim !!!! Ja zawsze lubiłam się uczyć, a już matematyki to pasjami.
Nadal lubie. (autentyczna frajde sprawia mi sprawdzanie syna z matematyki i
robienie jego zadań)

4.

TAK_ZWANY - TY ... ORTODOKSYJNY STUDENCIE

jeśli uważasz ,że w liceum matma jest praktyczniejsza od biologii to
>
> albo mielismy inne programy albo coś z Toba nie tak

Ze mną jest chyba wszystko w porządku, zwłaszcza, że napisałam coś zupełnie
innego ;).

"Tak samo jest z matematyką - to, że ja czy Ty nie
widzimy praktycznego zastosowania tych wszystkich cudów matematycznych
nauczanych w LO, nie oznacza to, że dla kogoś innego nie będą one cenne w
praktyce."

Też uważam, że licealna matma jest niepraktyczna. Biologia też. Prawdę mówiąc,
z wyjątkiem informatyki i języków obcych w liceum nie ma żadnego praktycznego
przedmiotu - we wszystkich dziedzinach życia absolutnie wystarczy Ci to, czego
nauczyłeś się w szkole podstawowej (albo obecnie - w podstawówce i w
gimnazjum). Tyle, że ktoś, kto decyduje się na liceum, decyduje się też na
spotkanie z wiedzą bardziej "akademicką", a liceum z założenia ma przygotowywać
na studia. Nie oszukujmy się, wiedzy tam nabytej nie wykorzystasz gdzieś
indziej, chyba, że w teleturniejach i przy rozwiązywaniu krzyżówek :). Piszę,
że biologia jest dla mnie niepraktyczna, bo niemal żadnej wiadomości nabytej w
LO na tych lekcjach nie potrafię i pewnie nie wykorzystam w praktyce. Z
matematyką jest podobnie - o tym wspominałam. Ale dla Ciebie biologia ma już
wymiar dużo praktyczniejszy, tak jak dla mnie - wiedza z języka polskiego, a
dla kogoś innego matematyka.

(nawet jesli nie czysta
> biologia, no to na biologii powinnas miec cos o antykoncepcji- moze chociaz
to
> jest dla Ciebie praktyczne;)
Taaak, mieliśmy kiedyś jedną lekcję na ten temat. Dokładnie, o metodzie
kalendarzyka ;). A poza tym... wiesz, dla mnie to naprawdę niepraktyczne, ja
nie muszę wiedzieć, jak co działa - biologia dla mnie to jak poznawanie budowy
komputera i rozkręcanie go na części. Ja się na tym nie znam, mogę poprosić
specjalistę. Wystarczy mi znajomość interfejsu :)).

Unia douczy licealistów matematyki

Gość portalu: nitz napisał(a):

> podnoszenie kwalifikacji? douczanie bym rzekł...

Otóż właśnie, jak wielką mamy trudność, droga Gazeto, a może drodzy
dyrektorzy szkół, z prawidłowym nazewnictwem spraw. Ucznia douczamy,
podciągamy w nauce, a nie podnosimy mu kwalifikacje. Z matematyką
zawsze był problem w szkołach srednich na studiach, a wcześniej w
podstawowych. Znam kilka osób z mojego rocznika, które chodziły po
sześć lat do ogólniaków, a maturę zdali dopiero jak nie była
obowiązkowa matematyka. Jedna z ttych osób dzisiaj już ma tytuł
doktora. Inne nierzadko tytuły magistrów. Program poczynając od
czasów komuny zawsze był za trudny. Moja kuzynka średnio zupełnie
sie ucząca i oczywiście słabo dająca sobie radę z matmą w wieku
kilkunastu lat wyemigrowała z rodzicami na stałe do USA. Było to w
roku 1984. Tam okazało sie , że całkiem dobrze (po opanowaniu
języka) radzi sobie w szkole i zdołała nawet skończyć tam studia.
Osoby powyżej opisane gdyby nie sprzyjające im okoliczności
najprawdopodobniej nie zdały by matury i nie isiągnęły tego w życiu
co osiągnęły. W Polsce od dziesięcioleci był jakiś szał na punkcie
matematyki. Programy były tak niebotycznie rozbudowane, że jeśli
ktoś miał trudności w szkole, miał je przeważnie z matematyką, a
jeśli ktoś nie miał z nią trudnośći to zazwyczaj nie miał ich
wogóle. W latach 1982-1987 studiowałem na AE w Krakowie. Największy
odsiew na całych studiach był właśnie na pierwszym roku z
matematyki. Mnóstwo studentów odpadło. W następnych latach odpadali
już tylko ci, którym nie chciało sie uczyć. Na matematyce uczono
mnóstwa niepotrzebnych rzeczy, które poza kilkoma specyficznymi
zawodami nigdy sie w życiu nie przydały. Brawa dla dyr szkoły ,
który powiedział, że wszyscy uczniowie mają trudności, ale tylko
niektóre szkoły mają odwagę do tego sie przyznać.

Nauczyciele mają uwagi do rodziców

Z tego co opowiadali mi wzburzeni rodzice ( lepienie z gliny nie odbywało sie w
szkole mojego syna) nauczycielka zadała odtworzenie (!) jednego z warszawskich
pomników. To jest praca dla plastyka - tu wszyscy rodzice byli zgodni. Dziecko
nawet bardzo utalentowane plastycznie nie jest wstanie rzeźbić. Może odtwarzać
mało skomplikowane kształty - lepić bryły ale nie postacie, które byłyby
podobne do istniejących pomników.Dlaczego dzieci nie lepiły na lekcji?-
Dlatego, ze nauczycielka doskonale zdawała sobie sprawę, że stawia wymagania
zdecydowanie przewyższające możliwości i umiejętności dzieci w tym wieku.
Zatrudniono zatem uzdolnionych plastycznie dorosłych. Czy było to pedagogiczne -
mnie wydaje się, ze nie.
Przedszkola, podobnie jak szkoły, nie lubią "brudzących" zabaw.
W domach bywa różnie - część rodziców też nie chce mieć mieszkania w farbie i
glinie.
Jeżeliktoś z nauczycieli poczuł się urażony/obrażony - przepraszam. Postarajcie
się jednak Państwo zrozumieć rodziców. Większość doucza dzieci w domu - i robi
to nie dlatego, że syn lub córka nie uważają na lekcjach czy są niezdolni, ale
dlatego, że program jest nierealizowany ( tematy omwione powierzchownie),
polonista nie zadaje wypracowań, ani jakichkolwiek innych dłuższych pisemnych
wypowiedzi, do przeczytania jest 5 lektur(!), matematyk zadaje zadania, których
nie wytłumaczy na lekcji. W domu tłumaczy się ,wyjaśnia, robi zadania ( podobne
do tych szkolnych) - zastępuje nauczyciela. Mamy prawo być rozżaleni.
Popołudniowa nauka nie jest utrwaleniem tego czego dziecko nauczyło sie w
szkole a nauką od początku. Dzieje się to kosztem dzieci( zamiast iść na spacer
czy basen piszą dyktando). Kosztem naszych wzajemnych kontaktów ( w domu jest
rodzic- belfer), naszego wypoczynku ( ostatecznie to zadna przyjemnośc po pracy
zmieniać zawód i przeistaczać się w nauczyciela).
Uważam, że jest to poważny problem. Gdyby dotyczył tylko jednej szkoły, tylko
niewielkiej grupy dzieci - tu doszukiwałabym się winy. Niestey, z kimkolwiek ze
znajomych nie rozmawiałabym na temat szkoy ( bez względu na poziom nauki -
nauczanie początkowe, szkoła podstawowa, gimnazjum czy liceum) słyszę to samo.
Zmieniaja się nazwiska nauczycieli.
Tu potrzebna jest szybka reforma. Nie każdy rodzic ma umiejętności i
zamiłowanie pedagogiczne.
I jeszcze jedno - przypuszczam, że wypowiadający sie na tym forum nauczyciele
porządnie i solidnie podchodzą do zawodu , interesuje ich szkoła, maja na nia
jakiś pomysł - dlatego piszą. Przyznajcie Państwo uczciwie czy w pokoju
nauczycielskim nie znajduje się wielu kolegów, którym nie powinno sie podać
reki, którzy "odwalają" robotę przerzucając nauczanie na dom?
Pozdrawiam - Agata

Szkola Podstawowa Pro Futuro na Bemowie

Szkoła ta spodobała mi się zanim jeszcze zapisałem do niej swojego syna. Do
tego stopnia, że specjalnie przeprowadzoliśmy się w tę okolicę. Teraz minęło
kilka lat i nadal jestem zadowolony. Szkoła oferuje rozszerzony program, wysoki
poziom, duży wybór zajęć pozalekcyjnych: basen, kółko matematyczne,
informatyczne, dziennikarskie, historyczne, judo, piłka nożna, kółko
fotograficzne, teatralne i inne - jest z czego wybierać. Klasy są niewielkie
(do 15 osób). Ważną rzeczą są bardzo dobre relecje i bezpośrednie kontakty
uczniowie-nauczyciele, rodzice-nauczyciele oraz uczniowie starsi-uczniowie
młodsi, nawet w relacjach szkoła podstawowa-gimnazjum. Tzw. "biała
szkoła", "zielona szkoła" oraz wspólne wycieczki i letnie wyjazdy bardzo
wszystkich integrują. Atutem szkoły są jej nauczyciele, którym "chce się"
prowadzić wiele zajęć w sposób ciekawy i nieszablonowy (z tego powodu mój syn
mając gorączkę, aby pójść do szkoły, zataił ten fakt). Minusem jest brak
boiska, które jest w trakcie budowy. Na razie dzieci korzystają z pobliskich
terenów sportowych Wojskowej Akademii Technicznej (basen, judo, piłka nożna).
Drugim minusem sa opłaty, które - jak należy się domyślać - są wyższe niż w
szkole państwowej. Ale ww. zalety plus opieka od 8.00 do 17.00 są, moim
zdaniem, tego warte. O narkotykach nie słyszałem. Markowe ciuchy, cóż, kto ich
nie lubi... Nie sądzę, żeby to zjawisko miało większy wymiar niż gdzie indziej -
ja swojemy dziecku kupuję z rzadka. Jak widzę, wielu innych rodziców też.
Jeśli chodzi o "bogatych snowbów" to sam się do nich nie zaliczam i nie czuję
sie w szkole wyobcowany. Wiem natomiast, że dla szeregu rodziców szkoła jest
istotnym wydatkiem w domowym budżecie, ale nie rezygnują z niej. Przed
odwiedzeniem szkoły warto odwiedzić www.profuturo.edu.pl oraz
www.uksprofuturo.home.pl

L LO in. Ruy Barbosa w Warszawie

pwoeim tak... atmosfrera jest srednia, chodzi tam duzo osób z targówka,//// +
zielonki i kobyłki, legionowa i innych okolicznych miast (ogólnie osób z okolic
warszawy jest tam około 1/3 - 1/2 ogólnej liczby osób) a atmosfera zalezy od
rocznika i klasy na jaka trafisz , poziomem nauki ogólnie srednio, nie polecam
historii w wydaniu pani Romankiewicz ( w tym roku była na zwolnieniu lekarskim,
i nie uczyła, ala ma wrócic) wiedze z historii ma duża, ale nie umie wogóle
uczyć, w gruncie rzeczy nikt sie nic u niej nie nauczy, fizyki w wydnaiu pani
Szymańskiej, która swój dyplom z fizyki na poltechnice chyba , kupił
prawdopodobnie na bazeaże rózyckiego, bo nic z tej fizyki nie kmini, jej lekcja
polehga na tym ze przepisuje cos z ksiaek na tablice (na biurku stoi torba a za
torba leży książka) , oraz WOSU w wydaniu pani Szyszkostrasznie drętwa i
wymagajaca), jeżeli wiec trafisz do jakiejs klasy z rozszezona fizyką albo
historią, i bedzie cie uczyła któraś z tych pań, to od razu sie przepisz... do
innej klasy albo szkoły... szkoda nawet czasu na przekonywanie sie o tym co ci
napisałem, zreszta kazzdy kto skonczył ta szkołe ci to powie. Dodam tylko ze
Fizyki uczy w tej szkole takze druga pani której imienia i nazwiska nie
pamietam i uczy podobno całkiem niezle, matematyka jest srednia, w sumie dobrze
ale bez rewelacji, gografia w wydaniu pana Czarnikiewicza bardzo ciekawa, w
wydaniu innych nauczycieli nie wiem, ale chyba tez w porzadku, biologia
srednio, chociaż kobita co uczy w klasachg z rozszeżoną biologia podobno lubi
sie obijać, i czesto zamiast uczyc lubi sobie z uczniami pogadać (ma to dobre
strony)pozatym szkołą bierze udział w róznych programach badawczych... wiec
biologia jest chyba na niezłym poziomie, chemia - pani żopchowska jest bardzo
miła, lubi sobie pogadać z uczniami, uczy chyba sednio, na poziom podstawowy w
każdym razie wystarczy, informatyka - podobno jedna z najlepszych w warszawie,
Piotr Cacko oprócz uczenia w tej szkole wykłada takze na politechnice i chyba
inncyh uczelniach wyzszych, na lekcjach przeważa programowanie... informatyka
bardzo dobra ale 2godziny kóre oferujesz szkoła to za mało, 4 godziny juz by
wystarczyło (ps pan cacko uczy tylko w klasach z rozszeżoną informatyką).
polski - bardzo dobry młoda kadra-przed 30-stka), w wydaniu pani Karasek jest
duzo dobrej teorii, w wydaniu pana Dudziaka duzo własnych interpretacji, notuje
ten kto chce (ja przez 2 lata nie prowadziłem zeszytu a próbna mature
zaliczyłem 40pkt), nie wiem czy sa inni polonisci... ,nie wiem czy sie tam
dostaniesz, ja trzy lata temu miałem 180pkt i przeszedłem w pierwszym żucie
(tzn nie byłem w rezerwie)

Co myślisz o naszej akcji?

jacek.strzemieczny napisał(a):

Miejsce rodzicow, ale tez niezaleznych konsultantow jest zbyt slabo zaznaczone.
Uwazam, ze rewizji wymaga caly model nauczania. Dotyczy to zarowno programow,
jaki i metodyki nauczania. Kwestia bardzo szeroka, tutaj podam przyklad.
Moj syn uczeszcza do spolecznej szkoly podstawowej, ktora zajmuje najwyzsza
lokate w swojej warszawskiej gminie. Szkola jest niewielka, bezpieczna, dzieci
w klasie ok. 15. Luksus. Dyrektor i kadra bardzo sa dumni z pozycji szkoly w
rankingu i ze swiezych tynkow na scianach. Ja i moj syn mniej.
Chodzi o model nauczania. Przygoda syna ze szkola zaczyna sie 7 rano, konczy
ok. 20.00. Codziennie ma 7 lekcji. Odbieram go ze szkoly ok. 15.00. Potem
chlopak ma 20 minut na posilek i zaczyna sie odrabianie lekcji. Dlatego, ze w
polskiej szkole prawie kazdy nauczyciel M U S I zadawac do domu!!! Brakuje
tylko zadan domomych z WF. Nawet przy malym zadaniu z prawie kazdego przedmiotu
cala rodzina ma wieczor z glowy. Sa zadania z matematyki, ktorym trzeba czasem
poswiecic sporo czasu, sa czasochlonne projekty graficzno-tekstowe z
angielskiego, jest pamieciowy material z przyrody, itp., itd. Dwunastoletnie
dziecko nie poradzi sobie ze wszystkim samo. Tym samym absorbuje skonanych
rodzicow (tak jest w naszym przypadku). Ale jesli sobie odpuscimy, to zaraz sa
minusy, dwoje i jedynki. Bo kazdy nauczyciel wymaga odrabiania lekcji. W
przeciwnym razie szkola spadnie w rankingu, a sam nauczyciel nie wypelni planu
nauczania.
W moim pojeciu miejscem nauki jest szkola!!! Dziecko potrzebuje czasu na gry,
czytanie ksiazek, zajecia, ktore go pasjonuja. My w 6 klasie zrezygnowalismy z
wszystkich zajec dodatkowych z wyjatkiem basenu raz w tygodniu.
Powodem jest brak czasu, nie pieniadze.
Nauczyciele nie zdaja sobie sprawy ile czasu zajmuje "przerobienie" ich zadan
domowych, ile czasu pochlania transport dzieci do szkoly, na zajecia dodatkowe.

Dziecko ma poznawac swiat, ma rozwijac wyobraznie.
Polski model nauczania wtlacza dzieci w ciasne ramy, ktore nie
zostawiaja wiele miejsca na rozwoj o s o b y. Dzieci i ich rodzice sa wprzegani
w realizacje nietworczych, czasochlonnych i malo praktycznych zadan
narzuconych przez edukacyjnych biurokratow.

Miejsce w rankingu szkol wg chorego modelu moze satysfakcjonowac tylko
grono pedagogiczne.

Atak na RM zwiazany z kampania wstapienia do UE

kimmjiki napisał:

> > NIe, na przykład o tym, dlaczego niby mam dopłacać z moich podatków do
> > polskiego chłopa
>
> Tak jakbys teraz nie doplacal. Pewnie o tym powiedza, ale najpierw przeciez
> trzeba przekazac odrobine podstawowej wiedzy, a nie zaczynac nauke matematyki
> od algebry przestrzeni wektorowych.

Teraz też dopłacam, ale mniej niz będę dopłacał za pośrednictwem UE utrzymujac
po drodze kilku urzędników (z tego część opłacanych w euro).

> No i? W calym tym elaboracie nie widze zadnego argumentu na poparcie Twojego
> twierdzenia. Zasady jak zasady, nijakich preferencji dla zwolennikow nie moge
> sie tu dopatrzec.

Oczywiście - twoje prawo. Jak się nie chce, to się nie zobaczyNa szczęście już
w szkole średniej posiadłem umiejętność logicznego wnioskowania przyczynowo-
skutkowego. Czasami się to przydaje.

> > ) Mylisz sie - stacje puszczaja te reklamy za darmo, z wlasnej woli.
> >
> > Taaaaak? Tak jak reklamy programu "oddłużeniowego" Kołodki?
> > O.K. Proszę o dowód, że to darmowe.
>
> A co reklamy Kolodki maja z tym wspolnego?

Reklamy Kołodki też sa opłacane z kieszeni podatnika a Ty wciąż nie podałeś
dowodu, że stacje komercyjne nadają reklamy prounijne "za darmo, z własnej
woli".

> > Tak, tylko to "wszystko" jest rozpisane na 4 ruchy do przodu z matem w
> > czwartym ruchu.
>
> A moglbys mowic po ludzku? Efektowne metafory to i ja potrafie tworzyc.
Prosze
> o konkrety.

Konkretem jest to, że teraz w bólach polscy "negocjatorzy" z trudem dobijają do
warunków ustalonych przez UE już kilka lat temu.
Przykład:
" (...) przedstawiona nam ostatnio unijna oferta finansowa śmiało mieści się w
limitach ustalonych w 1999 r. w Berlinie dla kosztów rozszerzenia. Walcząc w
tej chwili o polepszenie warunków, zmierzamy jedynie do uzyskania tego, co Unia
uważała za właściwe na początku." - cytat z artykułu w ostatniej "Polityce".

Jeśli to nie realizacja z góry przyjętego scenariusza to w grę może wchodzić
tylko niekompetencja albo sabotaż polskich "negocjatorów-euroentuzjastów".

Wolna Galicja!

Dobre gimnazjum

Nie dajcie się oszukać "wątpliwej" reklamie tej szkoły. W ubiegłym roku
borykaliśmy się z tym problemem, czyli wyborem gimnazjum dla dziecka. Również
zadawaliśmy sobie pytanie - Czym się kierować, jakimi kryteriami, żeby wybrać
dobre gimnazjum? Dziecko miało predyspozycje z przedmiotów ścisłych i dlatego
do wyboru tej szkoły przekonał nas dzień otwarty, w trakcie którego dowiedziałem
się od p. Dyrektor, że będzie utworzona klasa matematyczno-informatyczna. Po
rozpoczeciu roku szkolnego takowa klasa nie powstała, ponieważ zgłosiło się za
mało chętnych. O powyższym fakcie nikt nie raczył nas poinformować (ani
telefonicznie, ani podczas skladania dokumentów). Do klasy dziecka uczęszczaja
zarówno dzieci uzdolnione z przedmiotów ścisłych, jak też takie, które mają mają
zaległości z pierwszych klas szkoły podstawowej. Ponadto okazało się, że
równoległa klasa pierwsza (tzw. ekologiczna) ma taką samą ilość godzin
matematyki tygodniowo. Czyż nie jest to kpina z dzieci i rodziców, którzy
pomogli im dokonać tak "trafnego" wyboru? Dopiero na nasze żądanie oraz
sugestie, że szkoła nie wywiązała się z obietnic zostało stworzone kółko
matematyczne dla chętnych oraz obietnicane, że w przyszłym roku szkolnym klasa
będzie miała o jedną godzinę matematyki więcej (nie wiem, czy można jeszcze dać
wiarę w te obietnice).
Co do poziomu nauki, to wysoki poziom nauczania jest na pewno zachowany na
chemii, gdzie nie wyobrażam sobie by mogły odbywać się ekscesy, opisane przez
absolwentkę tej szkoły.
Kolejnym i bardzo istotnym elementem jest bezpieczeństwo dzieci. W tej szkole
jest to dużym problem - pobicia na terenie szkoły, jak i wyrównywaniue rachunków
poza nią, wymuszenia od młodszych i słabszych dzieci pieniędzy i itp.
Reasumując:
Ja tej szkoły nie polecam i żałuję, że uczęszcza tam moje dziecko oraz głęboko
zastanawiam się nad przeniesieniem dziecka do innej szkoły (tu może wynikmnąć
problem, ponieważ nie wszystkie gimnazja mają taki sam program w danym roku
nauki, np. w niektórych szkołach fizyka jest w I klasie - więc wybór jest już
ograniczony).
Także proszę dobrze się zastanowić przed dokonaniem wyboru.